Nie mogła uwierzyć w słowa prezentera wiadomości. Według informacji, które podawał, przyjaźniła się z poszukiwanym od 17 lat przestępcą należącym do organizacji ETA

47-letni Raul Fuentes Villota wciąż oczekuje na swoją sprawę w areszcie śledczym w Liverpoolu (Fot. DAILYMAIL.CO.UK)

Katarzyna Z. nie wiedziała, że sympatią darzyła wielokrotnego zamachowca ściganego przez brytyjskie tajne służby wywiadowcze. Myślała, że ma na imię Franco i jest mężczyzną, którego wiele kobiet zazdrości jej przyjaciółce. Poznała zaledwie jedną z siedmiu twarzy Raula Fuentesa Villoty. Terrorysta od lat był na celowniku brytyjskiej i hiszpańskiej policji. Przywódca bojowego oddziału ETA, zamieszany w liczne morderstwa i ich próby, został zdemaskowany.

Podejrzewał, że jest obserwowany. Liverpool przestał być bezpieczną kryjówką. Robotnicy naprzeciwko mieszkania Franco, 24 godziny na dobę, robili remont w miejscu, które go nie wymagało. Dlatego 16 listopada ubiegłego roku, jak nigdy dotąd, nie chciał odprowadzić swojej dziewczyny pod same drzwi jej biura.

Nim zdążył ją opuścić, sprzedawca waty cukrowej przystawił mu pistolet do skroni. Dwaj mężczyźni, uprawiający jogging, powalili go na ziemię i skuli kajdankami. Zza krzaków wyjechały wozy policyjne i karetka. Agenci MI6 podejrzewali, że partnerka Raula Fuentesa Villoty może tego nie wytrzymać. Mieli rację. Natalia W. zemdlała.

To nie żadna pomyłka

– Franco, czyli Raul przeczuwał, że w końcu go dorwą – opowiada Katarzyna Z., przyjaciółka Natalii W. i jej chłopaka, który okazał się jednym z najbardziej poszukiwanych przestępców w Europie. – W czasie obławy policja przetrząsnęła całe jego mieszkanie. Oprócz siedmiu paszportów, zagranicznej waluty i pistoletu znaleźli list pożegnalny do Natalii.

Leżał między pozwoleniami na liczne rodzaje broni. Nie zabrakło, też licencji na prowadzenie czołgu… List napisał tak, żeby Natalia nie łudziła się, że cała sytuacja jest jakąś pomyłką. Prosił, żeby nie próbowała go odzyskać, bo jest już skończony. Przyznał się w nim do popełnionych morderstw i prawdziwej tożsamości.

Natalia W. nie była w stanie jej wykryć, choć z Raulem spotykała się od 10 lat. W nocy był wspaniałym kochankiem. Rano przynosił śniadanie do łóżka. Potem odprowadzał ją pod same drzwi miejsca jej pracy.

– Gdy doszło do zatrzymania Franco, byłam już z powrotem w Toruniu – opowiada Katarzyna Z., która Raula Villotę poznała podczas miesięcznego pobytu u swojego chrzestnego w Liverpoolu. – Przedtem on i Natalia bardzo często odwiedzali moją rodzinę, toteż miałam okazję dobrze go poznać. Franco bezinteresownie pomagał nam w domowych naprawach i przeprowadzce. Miał wysoką kulturę osobistą. Był wręcz szarmancki, ale nie sztywny. Łatwo udawało mu się nas rozbawić. A do tego wszystkiego był niesamowicie przystojny. Z jego oczu biło ciepło, nie żądza mordu, czy szaleństwo…

Domek w żarówce

Pytania o rodzinę czy dawne zajęcia, Franco zbywał żartami. Nikt nie dociekał. Każdy cieszył się jego towarzystwem. Przed pojmaniem Raula nic w jego zachowaniu nie wydawało się podejrzane.

– Wcześniej człowiekowi coś takiego nawet przez myśl nie przeszło – mówi Zbigniew H., chrzestny Katarzyny Z. i były przyjaciel Franco. – Natalia ufała mu bezgranicznie, a tak naprawdę nic o nim nie wiedziała. Reszta rodziny tym bardziej. Później zacząłem kojarzyć fakty. Gdy szliśmy z Franco grupą, on zawsze był na czele. Kilka dni przed obławą, krył się za nami. Myśleliśmy, że się wygłupiał… Jak słyszał policyjną syrenę, zaraz proponował zmianę lokalu. Ale najbardziej uderzały nas jego umiejętności manualne. Bez drżenia rąk, pensetą w środku żarówki, potrafił tworzyć jakieś domki z kawałeczków plastiku, chmurki z waty. Takie upominki dawał Natalii…

Śmierć ośmiu setek

– Jak na razie hiszpański sąd oskarżył Raula Villotę o posiadanie broni i materiałów wybuchowych oraz przynależność do organizacji terrorystycznej, jaką jest ETA – informuje prof. Ryszard Machnikowski, ekspert ds. terroryzmu. – Zarzucił mu także próbę podłożenia bomby w samochodzie policjanta w czerwcu 1991 r. w miejscowości Vizcaya. Na miejscu terrorystycznego działania doszło do strzelaniny. Wtedy Villota został ujęty po raz pierwszy. Cztery lata później opuścił areszt za kaucją. W 1995 roku miał stawić się na rozprawę, ale rozpoczął ucieczkę, która trwała 17 lat. Od tamtej pory hiszpańska policja ścigała go międzynarodowym listem gończym.

W ciągu 43 lat działania ETA, śmierć poniosło 800 ludzi. Raul Villota był przywódcą Matala, oddziału bojowego odpowiedzialnego za zamachy bombowe. W ich wyniku zginęło kilkunastu ludzi. W tym oficer policji z Baracaldo. Pierwsza ofiara Villoty w mundurze.

– Gdy dowiedziałam się o tym wszystkim z telewizji, poczułam ścisk w żołądku – Katarzyna Z. łapie się za brzuch. – Przecież Franco i Raul to ten sam facet, z którym piłam piwo i śmiałam się przy rodzinnym obiedzie. Oszukał nas wszystkich…

W 1990 roku, Raul Fuentes Villota wstąpił w szeregi ETA. Rozpoczął wtedy szkolenie z obsługi broni i materiałów wybuchowych. Od stworzenia pierwszej bomby dzieliło go ostatnie zadanie manualne. W trzy minuty, za pomocą pensety, musiał skonstruować model geometryczny osadzony wewnątrz żarówki. W następnych etapach szkolenia nauczył się jak wysadzić wroga w powietrze. Tak, by wokół zasiać terror.