Niedosyt po zwycięstwie. KS Toruń – SPAR Falubaz Zielona Góra 46:43

Poziom PGE Ekstraligi jest w tym sezonie bardzo wyrównany. (fot. Adam Zakrzewski)

W 10 kolejce PGE Ekstraligi drużyna Klubu Sportowego Toruń pokonała Falubaz Zieloną Górę 46:43. Mimo zwycięstwa kibice nie mogli opuszczać MotoAreny w pełni usatysfakcjonowani, gdyż punkt bonusowy pojedzie do Zielonej Góry.

Mecz, który był zapowiadany jako „bitwa o playoffy” przyciągnął na trybuny około 10 tysięcy osób. Faworytem zdawali się być miejscowi, szczególnie dlatego iż w barwach gości nie mógł pojechać kontuzjowany kapitan reprezentacji Polski – Jarosław Hampel.

Nie było to jednak tego dnia jedyne osłabienie ekipy z województwa lubuskiego. Podczas pierwszej gonitwy upadek zanotował Grzegorz Walasek, który tor opuścił w karetce pogotowia. Kontynuowanie zawodów przez Walaska okazało się niemożliwe, a popularny „Greg” udał się na badania do szpitala. Wstępne diagnozy wskazują na złamanie obojczyka. Taki obrót sytuacji oznaczał, iż Falubaz będzie musiał sobie radzić w pięcioosobowym składzie.

Powtórka premierowego wyścigu była szczęśliwa dla torunian, którzy przywieźli podwójne zwycięstwo. W biegu juniorskim również zanotowano podwójne zwycięstwo, jednak było ono dziełem ekipy z Myszką Miki w herbie. Torunianie ponownie odskoczyli kiedy Chris Holder okazał się najlepszy w trzecim starciu, a za jego plecami dotarł Adrian Miedziński.

Zespół z „Grodu Kopernika” konsekwentnie powiększał przewagę i po piątym wyścigu prowadził 18:12. Różnica po tym biegu mogłaby być jeszcze większa, jednak Holder zanotował defekt znajdując się na trzeciej pozycji. W toruńskiej ekipie punktowali wszyscy oprócz Oskara Fajfra. Całe szczęście, szósty wyścig padł łupem Jasona Doyla i prowadzenie nie zmniejszyło się. Bardzo ciekawie było w kolejnych dwóch wyścigach. Za plecami prowadzącego w siódmym wyścigu Grigorija Łaguty i w ósmym Pawła Przedpełskiego mogliśmy podziwiać prawdziwy pokaz ścigania, gdzie sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Ostatecznie biegi te kończyły się szczęśliwie dla Aniołów, którzy powiększyli swoją przewagę do dwunastu punktów prowadząc już 30:18.

Sygnał do odrabiania strat dał świetnie dysponowany Piotr Protasiewicz, który zwyciężył w dziewiątym starciu, a drugi dojechał Andreas Jonsson. Do niecodziennej sytuacji doszło w wyścigu numer dziesięć. Na drugim łuku pierwszego okrążenia na żużlu wylądowali Chris Holder oraz Krystian Pieszczek. Nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie fakt iż zawodnicy znajdowali się w zupełnie innych miejscach (Pieszczek był pierwszy, Holder ostatni), a upadli w dokładnie tym samym momencie bez kontaktu z przeciwnikiem. Decyzją sędziego Tomasza Proszowskiego oboje zostali wykluczeni, a w powtórce pojechali weterani czarnego sportu – Adrian Miedziński i Piotr Protasiewicz. Lepszy okazał się reprezentant gości.

Gospodarze mimo osłabienia przeciwników nie potrafili zwiększyć przewagi, a wręcz przeciwnie – stopniowo ją tracili. Duet Pieszczek – Protasiewicz wydawał się nie do zatrzymania wobec średnio jeżdżących torunian. Aby sympatycy KSu mogliby cieszyć się w niedzielny wieczór z pełnej puli punktów, drużyna musiała zwyciężyć co najmniej pięcioma oczkami, gdyż w Zielonej Górze padł wynik 47:43 dla Falubazu. Właśnie taka różnica utrzymywała się przed biegami nominowanymi w których wszystko miało się rozstrzygnąć.

Bieg czternasty był pokazem siły kapitalnego juniora z Zielonej Góry – Krystiania Pieszczka. Młody zawodnik nic nie zrobił sobie z obecności Chrisa Holdera oraz Grigorija Łaguty i jako pierwszy minął linię mety. Mimo tego „status quo” został utrzymany, gdyż ostatni dojechał Oleksandr Łoktajew i przewaga torunian cały czas wynosiła wymagane minimum. Upór i waleczność zielonogórzan zostały jednak wynagrodzone w ostatnim starcie tego wieczoru. Niezawodny „PePe” był pierwszy, a za jego plecami przyjechali kolejno Miedziński, Jonsson i Doyle co oznaczało biegowe zwycięstwo Falubazu i mimo ostatecznego wyniku 46:43 to zespół z Zielonej Góry mógł się cieszyć ze zdobytego punktu bonusowego.

Niekwestionowanym zawodnikiem meczu był Piotr Protasiewicz, który w siedmiu występach przywiózł aż 18 punktów dla swojej ekipy. Warto także odnotować świetną jazdę młodego juniora Falubazu – Krystiana Pieszczka, zdobywcy 11 oczek. Wśród gospodarzy najlepszy był Adrian Miedziński, który mógł pochwalić się tym samym dorobkiem co Pieszczek.

Następne spotkanie ligowe ponownie odbędzie się na MotoArenie. Drużyny będą nadrabiać przełożoną kolejkę numer osiem. Do Torunia przyjedzie aktualny mistrz Polski – MONEYmakesMONEY.pl Stal Gorzów. Zawody rozpoczną się 19 lipca o godzinie 17:00.