O nas świadczą krzyże na cmentarzach

Historyczne nekropolie naszego regionu powracają z zapomnienia. Znów stają się ważnymi miejscami dla lokalnych społeczności. (fot. Łukasz Piecyk)

Jak co roku, z początkiem listopada polskie cmentarze znów zalśniły światłami i zapełniły się świeżymi kwiatami. Ale jest wiele nekropolii zaniedbanych i zapomnianych, które przepadłyby w mrokach historii, gdyby nie niezłomni pasjonaci naszego regionalnego dziedzictwa.

Śladami po burzliwych i złożonych dziejach województwa kujawsko-pomorskiego i samego Torunia są cmentarze – cisi świadkowie historii. Obok tych, które nadal są miejscami pochówku i „żyją” w pamięci mieszkańców, są też takie, dla których czas się zatrzymał. Zapuszczone, zarośnięte, zaśmiecone – często na pierwszy rzut oka trudno się domyślić, że kiedyś były miejscami wiecznego spoczynku. Przypominają o tym jedynie sterczące tu i ówdzie z wysokiej trawy zrujnowane nagrobki, popękane na kawałki tablice czy połamane krzyże. Właśnie takie cmentarze stara się ocalić od zapomnienia grupa nieformalna prowadząca stronę Lapidaria – Zapomniane cmentarze Pomorza i Kujaw (lapidaria.wikidot.com), katalogująca nekropolie z całego województwa. Na stronie znajdują się dokładne opisy inwentaryzacyjne cmentarzy – można dowiedzieć się tam o nich wszystkiego, od rodzaju i liczby obiektów po porastającą je roślinność. Jest także szczegółowa dokumentacja fotograficzna.

– Zaczęło się siedem, osiem lat temu, kiedy podczas wycieczki w gminie Szubin natrafiłem na taki zupełnie zapomniany cmentarz – wspomina Michał Piotr Wiśniewski, założyciel Lapidariów. – Krzaki, pełno śmieci i butelek, a między nimi pozostałości dziwnych obiektów i napisów. Przeglądając stare mapy, odkryłem, co to tak naprawdę jest. Od tamtej pory udało nam się skatalogować 1780 cmentarzy w całym województwie kujawsko-pomorskim.

Nekropolie, do których docierają Lapidaria, są zwykle w bardzo złym stanie. Najczęściej to stare cmentarze ewangelickie, mennonickie, żydowskie czy epidemiczne, które po II wojnie światowej zostały zapomniane. Pierwsze spotkanie z nimi zazwyczaj wygląda podobnie, jak wtedy pod Szubinem – przyroda zdążyła przejąć je w swoje władanie, a lokalna społeczność niewiele robiła, by zachować te miejsca pamięci.

– Stare nekropolie jako rzadko uczęszczane miejsca służyły często spotkaniom amatorów alkoholu, po których zostawały liczne śmieci – opowiada Wiśniewski. – Pozostałości cmentarzy były wielokrotnie z premedytacją niszczone. W czasach PRL-u dzieci zachęcano do zbierania złomu, a metalowych elementów było wiele na starych cmentarzach. Znam przypadek celowego niszczenia nagrobków przez uczniów z polecenia nauczyciela… Takie to były czasy – nie odczuwano z tymi miejscami związku, bo to było „poniemieckie”, czyli niczyje. Nikt nie zdawał sobie sprawy, jak ważny to element lokalnego dziedzictwa.

Zapomniane, stare cmentarze Lapidaria odnalazły także w Toruniu. Aż pięć znajduje się na lewym brzegu Wisły – dwa ewangelickie na Podgórzu (naprzeciw skrzyżowania ul. Inowrocławskiej z ul. Poznańską oraz naprzeciw skrzyżowania ul. Poznańskiej i ul. Stepowej), dwa na Stawkach (ewangelicki przy ul. Łącznej i komunalny przy zbiegu ul. Rubinowej i ul. Turkusowej) oraz jeden protestancki na Rudaku, przy Szkole Podstawowej nr 17. Ten ostatni to najlepiej zachowany spośród zapomnianych cmentarzy Torunia, pochodzi z końca XVIII wieku. Chowano na nim potomków mennonitów i ewangelików.

– Cmentarz na Rudaku był odnowiony jako pierwszy – wspomina założyciel Lapidariów. – Zaczęliśmy w 2013 roku, skończyliśmy rok później. Udało się nam odkryć ponad 130 nagrobków.

Pomniki i płyty zostały wykopane z ziemi i jeśli było to możliwe, sklejone. Usunięte zostały niszczące nagrobki rośliny i korzenie. W renowację nekropolii zaangażowało się Stowarzyszenie „Nasz Podgórz”. Sporo pomogło nam Warmińsko-Mazurskie Stowarzyszenie Historyczno-Kolekcjonerskie – to jego członkowie z nami dźwigali i stawiali najcięższe nagrobki. Drewniany płot wystawiła spółka miejska Taxlas.

W odnowieniu grobów i ich otoczenia swój wkład mają również lokalni wolontariusze, którym leży na sercu historia ich małej ojczyzny.

– Zachęcamy mieszkańców do społecznego zaangażowania się w renowację cmentarzy – mówi Wojciech Klabun, radny miasta Torunia. – W weekendy przy ładnej pogodzie przychodzą wolontariusze. Pomaga także młodzież szkolna. Ważny jest dla nas wzrost świadomości mieszkańców. Przecież to, w jaki sposób odnosimy się do naszej przeszłości i tradycji, świadczy o nas, pokazuje, jacy jesteśmy.

Historyczne cmentarze to ogromnie ważna część dziedzictwa kulturowego naszego regionu. Stanowią też pewnego rodzaju jego wizytówkę – chęć poznania miejsc wiecznego spoczynku przodków przyciąga na stare nekropolie przybyszów z całego kraju i zagranicy.

– Co jakiś czas przyjeżdżają na rudacki cmentarz Niemcy, którzy chcą odwiedzić przodków i zostawić kwiaty czy znicze – mówi Wojciech Klabun. – Cieszymy się, że mieszkańcy naszego regionu coraz częściej mogą im prezentować nie zaśmiecone i zarośnięte miejsca, ale piękne i zadbane nekropolie.

Działacze grupy nieformalnej Lapidaria także nie mają wątpliwości, że w ostatnich latach zwiększyła się świadomość znaczenia historycznych cmentarzy dla lokalnych społeczności.

– Zmianę podejścia najlepiej pokazuje to, w jaki sposób mieszkańcy zaczynają mówić o tych miejscach – wyjaśnia Michał Piotr Wiśniewski. – Kiedyś mówili: „tam był cmentarz”. Teraz powiedzą: „Tu jest cmentarz”.