Od kolportera po drukarza [felieton]

Radosław Rzeszotek, redaktor naczelny dwutygodnika "Tylko Toruń" (fot. Łukasz Piecyk)

Sto wydań „Tylko Toruń” to niewiele. Tak naprawdę dopiero się rozkręcamy. Przed nami wszystko, co najlepsze i najważniejsze. Prasa bezpłatna w całej Europie systematycznie zyskuje na znaczeniu, gazet codziennych w kioskach sprzedaje się coraz mniej.

Zmienia się rzeczywistość, w której poruszają się redakcje i wydawcy prasy. Po kosmetyce w Prawie Prasowym szykuje się wielka rewolucja rynkowa pod znakiem „repolonizacji mediów”. Nas rządowy walec na szczęście ominie, bo z obcym kapitałem mamy takie same związki, jak z ojcem Rydzykiem. Jeśli jednak lokalne dzienniki zostaną przerobione na modłę TVP Jacka Kurskiego, to może się okazać, że kolejni czytelnicy odwrócą się od tytułów z kilkudziesięcioletnią tradycją – czego, rzecz jasna, kolegom po fachu nie życzę.

Za dwanaście miesięcy, po wyborach samorządowych, Toruń może być już innym miastem. „Dobra zmiana” póki co nadal obstaje przy dwukadencyjności prezydentów, burmistrzów i wójtów. Jeśli projekt PiS zostanie wprowadzony, Michał Zaleski nie będzie mógł kolejny raz ubiegać się o fotel prezydenta Torunia. Nazwiska jego następców już się pojawiają – poznacie na naszych łamach każdego, bez względu na ich przynależność partyjną, poglądy, wyznanie i przekonania. Czytają nas przecież wyborcy wszystkich partii, kobiety i mężczyźni, ba, nawet księża!

Działamy i żyjemy jednak dzięki reklamom, nie politykom. Rzucajcie więc, drodzy Czytelnicy, okiem i na nie – to uczciwa cena za naszą pracę, od drukarza po dziennikarza i kolportera. Którym dziękuję – wszystkim naraz i każdemu z osobna.

Do następnej setki!