Odra w Polsce. Szczepić, szczepić i jeszcze raz szczepić

fot. Pixabay.com

Ostatnie doniesienia o nasileniu w Polsce liczby zachorowań na odrę są bardzo niepokojące. W Toruniu tym roku odnotowano jak dotąd dwa takie przypadki. Rozmawiamy na ten temat z lek. med. Bożeną Balewską-Hildebrandt, specjalistą chorób zakaźnych z Torunia.

Czy osoby niezaszczepione na odrę mają się, czego obawiać?

– O ile jej nie przechorowali, to mają. Jeśli będą mieli kontakt z osobą chorą, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że zachorują. Odporność uzyskuje się albo dzięki szczepieniu, albo po przejściu choroby. Oba te czynniki są równoważne. Natomiast jeśli dana osoba nie posiada tej odporności, to wystarczy, żeby znalazła się w obecności chorego, by z dużym prawdopodobieństwem się zarazić.

Dzieci są szczepione przeciw odrze dopiero w 13. lub 14. miesiącu życia. Czy to nie za późno?

– Kalendarz szczepień układa Państwowy Zakład Higieny. Jest w nim wiele różnych szczepień: krztusiec, polio, błonica. Pomiędzy nimi muszą być zachowane pewne odstępy. Ponieważ jest ich wiele, musi istnieć ścisły harmonogram ich podawania. Odra została przesunięta na 13-14 miesiąc (drugie szczepienie przeciwko tej chorobie robi się w 10. roku życia). Jeśli matka karmi piersią, to przeciwciała chronią dziecko do chwili, kiedy karmi. Nie ma więc obawy, że dziecko zachoruje. Później ta ochrona jest coraz słabsza. Stąd wynika uzasadnienie, dlaczego dzieci szczepione są przeciw odrze dopiero w 13-14. miesiącu.

Jeśli wiemy, że nigdy nie przechodziliśmy choroby i nigdy też się przeciw niej nie szczepiliśmy, to jak rozpoznać, że zachorowaliśmy?

– Na początku objawy mogą być podobne do grypy. We wstępnym okresie nieżytowym występuje gorączka, światłowstręt, zapalenie spojówek, zmiany zapalne w gardle. Z czasem pojawia się charakterystyczna dla odry wysypka, na twarzy, za uszami. Bez wysypki nie ma odry.

Pytanie, czy szczepić, dla pani jako lekarza, jest oczywiście retoryczne?

– Retoryczne. Zawsze powiem, że warto szczepić. Jestem zakaźnikiem i uważam, że to właśnie dzięki szczepieniom tej choroby nie mamy. Zapomnieliśmy, co to takiego odra. Zdarzają się wprawdzie sporadyczne przypadki. W tym roku w Toruniu tylko dwa, na wiosnę. Nie ulega jednak najmniejszej wątpliwości, że tak nikły procent zachorowań, to efekt szczepień. Krótko mówiąc: szczepić, szczepić i jeszcze raz szczepić.