Okupacja ZS nr 22? Uczestnicy protestu nie wykluczają takiego rozwiązania

Kilkadziesiąt osób protestowało 3 marca przed siedzibą Urzędu Miasta przeciwko likwidacji Domu Harcerza i ZS nr 22 (fot. Łukasz Piecyk)

Rodzice grożą okupacją placówki. Dyrekcja i nauczyciele załamują ręce. Czy jest jeszcze szansa na przekonanie radnych do głosowania przeciw likwidacji jedynego gimnazjum na Bydgoskim Przedmieściu? Czy dzieci będą od września przychodziły na zajęcia pozalekcyjne na Stare Miasto?

Uchwała Rady Miasta z 13 lutego jest jasna. Z końcem sierpnia br. obie placówki przestaną istnieć. Radni poparli propozycję prezydenta miasta Michała Zaleskiego. Oszczędności, to argument najczęściej przywoływany w tej sprawie przez magistrat. Wiele środowisk oburzonych jest taką decyzją władz Torunia. Chcą dialogu i dyskusji, a postanowienie radnych traktują jako intencję, a nie ostateczną decyzję.

– Należy zrobić wszystko, żeby ostateczna uchwała nie brzmiała tak, jak dotychczasowe deklaracje w tej sprawie – mówi Jarosław Wojtas z Twojego Ruchu, wiceprzewodniczący okręgu Bydgoskie Przedmieście. – Musimy przekonać do swojego punktu widzenia radnych. Dotychczas sukces odnieśliśmy w stosunku do jednej radnej kolacji rządzącej w Radzie Miasta. Trzeba próbować do samego końca, bo decyzje podejmowane przez władze miasta są absurdalne i zupełnie nieuzasadnione merytorycznie.

Protest przed Urzędem Miasta w tej sprawie odbył się 3 marca. Kilkadziesiąt osób z transparentami starało się skłonić magistrat do dialogu. Do protestujących wyszedł Ludwik Szuba, zastępca prezydenta miasta.

– Opinia wyrażona przed przedstawiciela miasta jest jednoznaczna – wskazuje Jarosław Wojtas. – Miasto chce zlikwidować Zespół Szkół nr 22 i Dom Harcerza. Dzieci uczące się dotychczas w placówce przy ul. Fałata będą musiały pokonywać codziennie kilka kilometrów w drodze do i ze szkoły. Nie dokończą w tej samej placówce edukacji również uczniowie technikum i szkoły zawodowej.

Rodzice uczniów próbowali już wszystkiego. Pojawili się licznie na sesji Rady Miasta. Apelowali do radnych w postaci listów poparcia dla istnienia szkoły. Sami uczniowie zbierali podpisy. Wielu z nich nie wyobraża sobie zdawania matury w „ekonomiku”, gdzie mieliby zostać przeniesieni uczniowie szkół ponadgimnazjalnych.

– Mamy swoje ambicje i cele – mówi Oliwia Chojnacka, uczennica III klasy technikum. – Nie wyobrażam sobie przenosin na rok przed zdawaniem najważniejszego egzaminu w moim życiu. Tutaj są nauczyciele, którzy znają nasze możliwości, wiedzą o naszych brakach i będą potrafili przygotować nas do egzaminu dojrzałości.

Władze placówki otrzymały deklarację władz miasta, że pedagodzy będą, w miarę możliwości, otrzymywali zatrudnienie w Zespole Szkół Ekonomicznych. Kilka lat temu przeżywali jednak podobną gehennę, gdy przenoszono „odzieżówkę” z Jęczmiennej na Fałata.

– Nie ma etatów dla nowych nauczycieli w innych szkołach – mówi Mariola Magdzińska, dyrektor Zespołu Szkół nr 22 w Toruniu. – Przecież my doskonale znamy sytuację. Władze i nauczyciele szkoły specjalnej, która ma być przeniesiona do naszej placówki, wcale nie apelowali o takie rozwiązanie. To autorski pomysł władz miasta.

Magistrat nie informuje oficjalnie, czyją siedzibą ma stać się dotychczasowy Dom Harcerza. Jako argument za likwidacją Ogniska Pracy Pozaszkolnej przywoływany jest aspekt ekonomiczny i powielanie się zadań placówek działających obok siebie – Domu Harcerza i Młodzieżowego Domu Kultury.

– Nasza pięknie wyremontowana kamienica jest łakomym kąskiem dla wielu – wskazuje Anna Ciesielska, dyrektor Domu Harcerza. – Pieniądze pieniędzmi, ale prezydent nie zwraca uwagi na to, że niemal 800 naszych wychowanków straci miejsce rozwoju swoich umiejętności. Jego likwidacja wiąże się również z przerywaniem realizowanego przez nas programu „Piernikowe Miasteczko”. Pełni on istotną funkcję w procesie socjalizowania tzw. „dzieci Starówki”.

Przedstawiciele kadry nauczycielskiej i rodziców uczniów uczęszczających do Zespołu Szkół nr 22 prowadzą wiele rozmów w tej sprawie.

– Nadzieja opuszcza nas jako ostatnia – mówi Mariola Magdzińska. – Po to podejmowane są działania przez nas i społeczność osiedlową, żeby zmienić dotychczasowe stanowisko. Można wypracować alternatywę dla proponowanych rozwiązań. Trzeba jednak najpierw przekonać do naszego punktu widzenia radnych, a potem przeprowadzić rzeczową rozmowę w tej sprawie. Przecież jedyną możliwością poprawienia sytuacji lokalowej Zespołu Szkół nr 26 nie jest likwidacja naszej szkoły. Jesteśmy jednak przygotowani na każdy scenariusz, pełni obaw i niepokoju.

Data ostatecznego głosowania w tej sprawie nie jest jeszcze znana.

– Będziemy śledzić kalendarium posiedzeń Rady Miasta – mówi dyrektor ZS nr 22. – Chcemy być obecni przy podejmowaniu decyzji dotyczących naszego losu.

Znamienne wydają się słowa jednej z nauczycielek szkoły na Bydgoskim Przedmieściu.

– Nie ma w naszej szkole laureatów olimpiad – mówi wprost Anna Wódkowska, polonistka w placówce. – Nasi uczniowie robią jednak co mogą, żeby być coraz lepszymi. Powiedziałabym nawet, że czasem ponad swoje możliwości. Trzeba poświęcić im dużo uwagi, o co znacznie łatwiej w mniejszej placówce. Popłakałam się, jak przeczytałam wpis jednego z moich wychowanków na Facebooku. Napisał w nim, że nigdy nie spodziewał się, że będzie bronił swojej „budy”, ale teraz musi to zrobić.

Radni, jak widać, nie uronili łez.