Opracował pomysły, którymi zainteresowały się największe firmy branży elektronicznej

Mateusz Jaszak jest również pasjonatem fotografii ulicznej (fot. Adam Zakrzewski)

Lubi spać, choć właściwym słowem byłoby zasypiać. Przez tę słabość nieraz zdarzyło mu się spóźnić na zajęcia. Z uśmiechem mówi o tym, że zamiast zmobilizować się do dłuższego snu, wolał stworzyć aplikację mobilną, która pomoże mu poprawić punktualność – budzik, który wie, że jego właściciel już wstał.

Algorytm, który opracował sprawi, że budzika nie da się wyłączyć, dopóki się nie wstanie. Telefon z aplikacją będzie zdolny do tego, by to rozpoznać. Wystarczy przemieścić się z telefonem kilka metrów lub rozwiązać równanie matematyczne.

– Jestem pewien, że śpiochom ten pomysł przypadnie do gustu – mówi Mateusz Jaszak, student wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. – Nieraz zdarzyło mi się po wyłączeniu budzika przymknąć oko na dwie minuty, po czym budziłem się trzy godziny później.

To nie jedyna aplikacja, nad którą pracuje. W przyszłości chciałby otworzyć własną firmę, która będzie je produkowała. Kolejny pomysł, który realizuje, także jest rewolucyjny. Mateusz Jaszak chce wyposażyć nasze smartfony w „czarne skrzynki”.

– To pozwoli w rekonstrukcji zdarzeń, jeśli doszłoby do wypadku – mówi student. – Jeśli ktoś będzie się poruszał z określoną prędkością i nagle zostanie np. potrącony przez samochód, to aplikacja rozpozna, że gwałtownie zmienił kierunek i przyspieszenie, po czym poinformuje o tym odpowiednie służby ratunkowe.

Oprócz pasji, jaką jest tworzenie aplikacji, Mateusz Jaszak swoje zdolności wykorzystuje także w innych dziedzinach nauki, a jego pomysły są na rynku dostrzegane już od wielu miesięcy. Nie lubi, gdy przypisuje mu się szczególne zdolności, bo jak mówi – po prostu chce wiedzę stosować w praktyce. Na pomysł stworzenia niskobudżetowego systemu odzyskiwania energii wpadł, gdy przygotowywał się do wzięcia udziału w konkursie Google Youngs Minds dla młodych naukowców.

– Urządzenie wykorzysta prawo Faraday’a, dzięki płycie z zamontowanym u spodu magnesem na sprężynach – mówi Mateusz Jaszak. – Pod wpływem nacisku magnes obniży się do cewki, sprężyny się odkształcą i zmieni się pole magnetyczne. Tak wytworzony zostanie prąd elektryczny, który możemy magazynować w akumulatorach.

Dzięki temu pomysłowi udało mu się osiągnąć ćwierćfinał prestiżowego konkursu, a także wzbudzić zainteresowanie odpowiednich branży. Pojawiły się też prośby, by swój wynalazek udoskonalił i wdrożył go w dziale produkcji jednej z firm. Jeśli uda mu się zwiększyć wydajność wynalazku, system ten można będzie nie tylko stosować w domu, ale i na ulicach.

– Pracuję nad prototypem, ale myślę, że znam już sposób na zwiększenie wydajności tego wynalazku – mówi Mateusz Jaszak. – System pod chodniki jest gotowy, ale chciałbym rozszerzyć go na ulice. Ciężar samochodów jest większy, więc to pozwoli wytworzyć większą ilość energii. Zależy mi na tym, żeby system był efektywny.

Pomysłowy student również kierunku na uczelni nie wybrał przypadkowo. Od zawsze interesowały go procesy zachodzące we wszechświecie i przyczyny je determinujące. Rozpoczęło się od zwykłej książki o kosmosie. Od tego czasu Mateusz Jaszak zdążył odbyć staż w Polskiej Akademii Nauk i wziąć udział w wielu projektach badawczych. W liceum, wraz z grupą kolegów, był bliski odkrycia nieznanej komety.

– Mateusz lubi opowiadać nam o swoich zainteresowaniach i robi to z wielką pasją – mówi Maciej, kolega Mateusza Jaszaka z akademika. – Gratuluję mu pomysłów, a jeszcze bardziej tego, że wie jak je wcielić w życie. Jest przy tym skromny i pracowity. Nawet zasypiać zdarza mu się rzadziej.

Choć dziś poświęca się nanotechnologii, aktywnie uczestniczy też w projektach International Asteroid Search Collaboration czy Pan-STARRS, związanych z odkrywaniem i monitoringiem obiektów NEO, planetoid, komet i meteroidów, znajdujących się w odległości mniejszej niż 195 mln km od Słońca.

– Przyznam się, że tę aktywność nieco ograniczyłem, ale takie badania nie są mi obce – mówi z uśmiechem. – Dziś więcej czasu poświęcam fotografii mobilnej. Wyposażyłem swojego smartfona w odpowiednie aplikacje i z powodzeniem mogę wykonywać nim zdjęcia wysokiej jakości.

Trudno uwierzyć w to, że Mateusz Jaszak jest jeszcze studentem. Taką listą osiągnięć z reguły chwalą się naukowcy z wieloletnim stażem. Okazuje się, że wystarczy wcielać naukę w życie codzienne, by żyło się prościej. Niby banalne, ale kto by pomyślał, że dzięki takim pomysłom przyjdą czasy, w których nawet budzika nie da się oszukać.