Pechowy rajd Wielkiej Brytanii. Hubert Ptaszek poza podium

Ostatniego dnia rajdu obyło się bez niemiłych niespodzianek i torunianin wreszcie mógł podjąć walkę z rywalami (fot. Maciej Niechwiadowicz - nadesłane)

Niezwykle pechowo przebiegał tegoroczny rajd Wielkiej Brytanii dla torunianina – Huberta Ptaszka. Ostatniego dnia zmagań debiutujący w ubiegłym roku sportowiec udowodnił na co go stać.

– Z tempa ostatniego dnia rajdu jesteśmy naprawdę zadowoleni – podkreśla Hubert Ptaszek. – Był ogień. Widać, że jeżeli wszystko zagra, potrafimy być szybcy. Niestety, tym razem nie udało się więcej ugrać. Wielka szkoda tych dwóch pierwszych dni, ale w tym sporcie trzeba liczyć na odrobinę szczęścia. Tym razem nam go po prostu zabrakło. Cóż takie są rajdy. Pora pogodzić się z tym i już zacząć myśleć o kolejnych startach.

Zeszłoroczne wyścigi zakończyły się dla mieszkańca Torunia obiecująco. W tym roku wystartował z zamiarem powtórzenia sukcesu. Już pierwszy odcinek specjalny pokazał, że jest w stanie powalczyć nawet o zwycięstwo w swojej obecnej klasie, czyli RC4. Rajdowiec z Torunia okazał się na nim najszybszy.

Niestety na drugim odcinku specjalnym fiesta r2 torunianina tak nieszczęśliwie zsunęła się do przydrożnego rowu, że nie dało się nią powrócić na drogę. Dla 21-letniego kierowcy z Torunia oznaczało to definitywny koniec rywalizacji tego dnia.

Po skorzystaniu z systemu Rally 2, umożliwiającego kontynuowanie zmagań, Ptaszek do rywalizacji powrócił dzień później. Niestety, pech po raz kolejny dał o sobie znać. Awaria jednego z czujników unieruchomiła forda już na pierwszym odcinku tego etapu i to zaledwie trzy kilometry od startu.

Ostatniego dnia rajdu obyło się bez niemiłych niespodzianek i torunianin wreszcie mógł podjąć walkę z rywalami. Wygrał dwa odcinki specjalne z swojej klasie, na ostatnim OS-ie był drugi. Taryfy naliczone za nieukończone odcinki z dwóch wcześniejszych dni, sprawiły, że „Ptock” nie miał najmniejszych szans na włączenie się do walki o podium. Ostatecznie w RC4 zajął ósmą pozycję. W całym rajdzie był 53.