Piąty raz Zaleski? To nie takie pewne

Fot. Adam Zakrzewski

Wybory samorządowe odbędą się jesienią, ale pierwsi kandydaci na prezydenta Torunia już zgłaszają swoje pomysły. Ciągle nie wiadomo, czy weźmie w nich udział Michał Zaleski. Walka o piątą kadencję może jednak nie być dla niego prosta. Sondaż, który publikujemy, pokazuje, że pozycja urzędującego prezydenta nie jest już tak silna jak cztery lata temu, gdy zdobył ponad 70 proc. głosów. Dziś Michał Zaleski może liczyć na 47 proc. poparcia, co oznacza, że bój o fotel prezydenta rozstrzygnie się w drugiej turze.

Według sondażu przeprowadzonego na próbie 800 mieszkańców miasta przez Pracownię Badań Społecznych i Marketingowych chęć głosowania na Michała Zaleskiego deklaruje nieco mniej niż połowa wyborców – obecny prezydent cieszy się poparciem 47 proc. wśród deklarujących udział w wyborach. To spadek w porównaniu z analogicznym okresem w ubiegłym roku o ponad 12 punktów procentowych. Najpoważniejszym konkurentem wśród oficjalnych kandydatów jest Tomasz Lenz z Platformy Obywatelskiej – chce na niego głosować 19,9 proc. badanych. Trzecie miejsce zajmuje wiceprezydent Zbigniew Rasielewski, kandydat zgłoszony przez Prawo i Sprawiedliwość – może on liczyć na 12,3 proc. poparcia.

Największą zagadką pozostaje udział w wyborach Michała Zaleskiego, który odmówił komentarza do wyników naszego sondażu ani nie chciał zadeklarować, czy będzie starał się o reelekcję. Również pozostali kandydaci niechętnie odsłaniają swoje karty, nie zdradzając programów i haseł wyborczych.

– Do wyborów samorządowych mamy około pięciu miesięcy. To jest bardzo dużo czasu. Ostateczne wyniki mogą więc być zupełnie inne niż przeprowadzane obecnie sondaże czy badania – twierdzi poseł Tomasz Lenz. – Te miesiące przed nami, które będą służyły rozmowie z mieszkańcami, spotkaniom, prezentacji programów wyborczych, na pewno wpłyną na ostateczne wyniki. Dzisiaj dostajemy tylko ogólny obraz sytuacji – którzy politycy są popularni, jakie mają wstępne poparcie. Praktyka jednak pokazuje, że kandydaci, którzy początkowo mają niskie poparcie, są w stanie uzyskać ostatecznie bardzo wysoki wynik. Udowodnił to przebieg wielu wyborów w ostatnim czasie.

Podobnie uważa Zbigniew Rasielewski.

– Kampanii wyborczej oficjalnie nie ma. Jesteśmy w sytuacji, gdy nie wiemy nic. Trudno ocenić, na ile ten sondaż odzwierciedla rzeczywiste preferencje wyborców, skoro wciąż nie znamy nazwisk wszystkich kandydatów. Trzeba poczekać, aż wyklaruje się termin wyborów i oficjalna lista kandydatów. Spodziewam się, że kampania ruszy na dobre we wrześniu, po sezonie urlopowym. Mamy więc sporo czasu.

Rzeczywiście nowi kandydaci mogą w wyborach nieźle namieszać. W 2014 r. sensacją był udział Joanny Scheuring-Wielgus. Zdobyła wówczas ponad 17 proc. głosów, zajmując drugie miejsce. Obecnie jest posłanką niezależną i nie planuje ubiegać się o fotel prezydenta Torunia, choć nasz sondaż pokazuje, że mogłaby znów uzyskać niezły wynik.

– Zdecydowałam, że nie będę startować w tych wyborach. Nie ma jeszcze wszystkich kandydatów, więc nie wiem, kogo mam poprzeć – mówi.

Joanna Scheuring-Wielgus w 2014 r. była kandydatką Czasu Mieszkańców, który dziś nie może liczyć na duże poparcie. Według sondażu kandydat na prezydenta z tego ugrupowania zdobędzie najwyżej 1,7 proc. głosów. Sam Czas Mieszkańców cieszy się poparciem 3,6 proc. badanych deklarujących udział w wyborach (dla porównania: największą przewagę ma PO z 32,9 proc. głosów, PiS cieszy się poparciem 22,9 proc., prezydencki Czas Gospodarzy – 20 proc.). Co ciekawe, nie tylko wyborcy Czasu Gospodarzy, ale także głosujący na PO (22,6 proc. spośród nich) i PiS (19%) deklarują poparcie dla Michała Zaleskiego. Z kolei co piąta osoba, która zadeklarowała głosowanie na urzędującego prezydenta, nie wie jeszcze, na jakie ugrupowanie zagłosuje.

Lider Czasu Mieszkańców radny Maciej Cichowicz deklaruje, że jego klub nie chce być wieczną opozycją.

– Chcemy mieć realny wpływ na władzę. Jesienne wybory mogą być zaskoczeniem. Przypomnę, że w 2014 r. nikt nie słyszał o Czasie Mieszkańców, a wprowadziliśmy czterech radnych (dziś jest ich trzech, przyp. red.) do Rady Miasta, nasza kandydatka na prezydenta uzyskała świetny wynik. Jest zapotrzebowanie na ludzi, którzy z otwartą głową podchodzą do problemów torunian.

Cichowicz nie chce mówić nic o konkretach wyborczych, bo jego ugrupowanie ciągle prowadzi rozmowy koalicyjne.

– Niewykluczone, że wystartujemy w szerszym komitecie. Na pewno wystawimy swojego kandydata lub kandydatkę na prezydenta. Coś więcej będziemy mogli powiedzieć w przyszłym miesiącu – zapowiada.

Wejście w koalicję może być dla niektórych ryzykownym pomysłem – nasz sondaż wyraźnie pokazuje, że poparcie dla poszczególnych komitetów się nie sumuje i szersze koalicje mogą liczyć na mniej głosów niż ugrupowania startujące samodzielnie.

– Wyborcy chcą, żeby ugrupowania były wyraziste i jednoznaczne, stąd mniejsze poparcie dla koalicji, które usiłują połączyć ogień z wodą – komentuje Maciej Cichowicz. – Czas Mieszkańców na pewno nie wejdzie w porozumienie z kimkolwiek tylko dla kilku dodatkowych procentów.

Wszyscy kandydaci zgodnie twierdzą, że czas kampanii powinien być nie tyle walką o władzę, co okazją do konfrontacji różnych wizji przyszłości Torunia.

– Okres kampanii będzie przede wszystkim sprzyjał debacie o przyszłości Torunia i to jest wartość sama w sobie. Spodziewam się jednak, że niektórzy kandydaci powstrzymają się przed prezentacją swojego programu, planów na Toruń, przed okresem wakacyjnym – mówi Tomasz Lenz. – W tym czasie część wyborców nie jest zainteresowana polityką, wyjeżdża na urlop. Są jednak i tacy, którzy oczekują poważnej rozmowy już teraz. Dlatego warto wyciągnąć wnioski z tego, który z kandydatów jest aktywny, zabiega o głosy, spotyka się z mieszkańcami – a który nie.

Powściągliwy jest także obecny wiceprezydent Torunia.

– Nie chciałbym w tym momencie zbyt wiele mówić o pomysłach na kampanię, bo mógłbym popełnić falstart – dodaje Zbigniew Rasielewski. – Pracujemy oczywiście intensywnie w zespołach programowych, uwzględniając to co przez osiem ostatnich lat udało nam się wspólnie wypracować. Jako Prawo i Sprawiedliwość jesteśmy w regionie zauważalni, od co najmniej dwóch kadencji realizujemy konsekwentnie nasze założenia programowe w ramach koalicji.

Czas Mieszkańców przygotowuje się do wyborów samorządowych od dawna.

– Tak naprawdę od pierwszego dnia po poprzednich wyborach. Rolę opozycji wypełniamy dobrze, co udowodniliśmy swoją aktywnością i brakiem zgody na wiele rzeczy, które dzieją się w mieście, a których nikt inny nie chce zauważyć. Jakość działań prezydenta i jego urzędników rośnie znacząco, ponieważ muszą liczyć się z presją z naszej strony – mówi Maciej Cichowicz. – Czas Mieszkańców stworzył program, który w części jest realizowany przez prezydenta i wspierające go siły polityczne. Wiele ich działań jednak szkodzi miastu.

Milczenie Michała Zaleskiego komentuje jego najpoważniejszy kontrkandydat Tomasz Lenz.

– Dla mnie jest oczywiste, że prezydent będzie ubiegał się o kolejną kadencję. Obserwując jego obecną aktywność, jestem przekonany, że on już prowadzi kampanię wyborczą, choć tak tego nie nazywa.