Pięć centymetrów strachu, czyli pająki sposobem na fobię

Piotr pokonał swój lęk i profesjonalnie zajął się hodowlą ptaszników. Student psychologii w przyszłości chce pomóc pokonywać fobię innym (fot. Łukasz Piecyk)

Po łacinie potrafi wymienić ich kilkaset gatunków, opisać sposób życia i zachowania. Fascynacja ta przerodziła się w sposób na życie. I choć większość ludzi nie potrafi zrozumieć tej miłości – on debatę ucina w dwóch słowach: są niezwykłe.

Osiem par odnóży, odwłok i głowotułów zakończony szczękoczułkami jest przyczyną strachu nie tylko dzieci. Według badań opublikowanych w piśmie „Evolution and Human Behavior” przez Davida Rakisona z Carnegie Mellon University w Pittsburghu kobiety cztery razy częściej boją się pająków niż mężczyźni. Jeszcze kilka lat temu arachnofobię, czyli lęk przed pająkami, odczuwał także Piotr Niewiadomski, który swoją przygodę z ptasznikami rozpoczął, by – jak sam to określa – poddać się prywatnej terapii.

– Pająki od najmłodszych lat mnie jednocześnie fascynowały i przerażały – wspomina. – Przyglądałem się, jak w naturalnych warunkach budują sieci, jak zachowują się w chwili, kiedy trafi na nią owad. Dziś ptaszniki dzielą ze mną pokój. I wiem, że wystarczy tylko chcieć, by pokonać strach. Fobię zwalczyć można odpowiednim przestawieniem podświadomości.

Aby zrozumieć swój strach, postanowił o nim otwarcie mówić. Po konsultacjach z psychologiem dalsze zagłębianie się w pajęczą tematykę podjął sam. Pomogły mu głównie filmy na kanale YouTube „Ptaszniki Zająca” oraz informacje wyszukiwane na forach internetowych.

W Caribenie versicolor, czyli ptaszniku wielobarwnym, który jako pierwszy trafił pod jego opiekę, od razu się zakochał. Dziś jego wciąż rozwijająca się hodowla liczy jeszcze dwie sztuki, głównie w stadiach L2, czyli po pierwszym zrzuceniu pancerza, tzw. wylince.

Czy zwierzę o kosmatych, długich nogach, tworzące widowiskowe pajęczyny, może być domowym pupilem? Jak najbardziej. Oczywiście, jak większość z nich, w obronie własnej jest w stanie zaatakować, dlatego nie wszystkie pająki nadają się dla początkujących hodowców.

– Ukąszenie ptasznika porównywalne jest do użądlenia pszczoły – tłumaczy Piotr. – Niektóre gatunki mogą również wyczesywać z odwłoka włoski, zakończone mikroskopijnymi haczykami. Wbite w skórę powodują swędzenie. Z reguły jednak zwierzęta wolą uciec, niż zmierzyć się z przeciwnikiem. I choć nie są to wymagające zwierzęta, trzeba się z nimi obchodzić z należytą starannością, dokładnością i zdecydowaniem. Tu największą rolę odgrywa wiedza.

Na świecie żyje ponad 40 tys. gatunków pająków, w tym ponad 1 tys. stanowią ptaszniki. Mylnie często nazywane tarantulami.

– Pochodzenie ptaszników podzielić możemy na dwa światy – nowy to tereny Ameryki Północnej oraz Południowej – opisuje toruński student. – Tam występują głównie te, których jad nie zagraża życiu, a ich usposobienie z reguły jest potulne. Stary świat, czyli regiony Afryki, uchował ptaszniki defensywne i bardzo szybkie, a ich jad jest w stanie zagrozić zdrowiu człowieka. Warto jednak podkreślić, że żaden dostępny na polskim rynku pająk nie może zabić człowieka.

Nie dotyczy to jednak zwierząt, na które same polują. Swoją zdobycz paraliżują, wtryskując w organizm jad. Tak potrafią zabić, a następnie zjeść nawet mysz czy mniejsze ptaki. Z reguły jednak hodowcy karmią je owadami, ponieważ pająki nie wszystkie białka z organizmu gryzoni trawią.

– Ptaszniki mimo wszystko są bardzo delikatnymi stworzeniami – podsumowuje Piotr. – Kiedy zrzucają swój pancerz, na kilka dni muszą się schować. Wtedy też nie polują i nie jedzą, aż do momentu, kiedy narośnie nowy. Ciekawostką w charakterystyce tych stworzeń jest też to, że pająk nie ma mięśni. Porusza się, manipulując płynami w swoim organizmie.

Piotr Niewiadomski o swojej pasji mógłby opowiadać godzinami. Hobby dzieli ze studiami. Na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika studiuje psychologię, by w przyszłości móc zmieniać postrzeganie świata innych i tłumaczyć ich własne lęki i fobie.