Pierwszy pozew za korek na autostradzie A1

Nieplanowany postój zdenerwował mecenas na tyle, że wysłała spółce GTC przedsądowe wezwanie do zapłaty (fot. Łukasz Piecyk)

Pierwszy w tym roku pozew przeciwko zarządcy odcinka autostrady A1 pomiędzy Gdańskiem a Toruniem wpłynął do jednego z polskich sądów. Kierowca, a prywatnie prawniczka – mecenas Marta Trzęsimiech-Kocur, żąda zwrotu kosztów przejazdu oraz pokrycia kosztów procesu. O całej sprawie poinformowała „Gazeta Wyborcza”.

Cześć trasy powrotnej przebiegała przez odcinek autostrady A1 Gdańsk–Toruń, którym zarządza firma Gdańsk Transport Company (GTC). Kobieta podróżowała z Sopotu do Katowic.

– Na wjeździe nie było korków, bo tam tylko pobiera się bilet – relacjonowała mecenas „GW”. – Kiedy dojechałam do bramek w Nowej Wsi koło Torunia, sznur aut ciągnął się kilka kilometrów. Czekałam w kolejce do kasy ponad godzinę.

Nieplanowany postój zdenerwował panią Martę Trzęsimiech-Kocur na tyle, że wysłała spółce GTC przedsądowe wezwanie do zapłaty 29,90 zł.
Taką kwotę uiściła za przejazd odcinkiem Gdańsk–Toruń. Spółka postanowiła nie zwracać kobiecie pieniędzy. W związku z tym mecenas swoich praw postanowiła dochodzić w sądzie.

Kobieta uważa, że zarządca odcinka nienależycie wykonał umowę. Podkreśla jednocześnie, że firma, która na bieżąco monitoruje ruch na autostradzie, nie poinformowała kierowców o tworzących się korkach.