PO będzie rządziła z Zaleskim?

(fot. Łukasz Piecyk)

O wyborach samorządowych w Toruniu, powyborczym układzie sił, rywalizacji o urząd prezydenta miasta Torunia i nowej radzie miasta z prof. Romanem Bäckerem, dziekanem Wydziału Politologii i Studiów Międzynarodowych UMK, rozmawia Tomasz Więcławski

W wielu miastach w Polsce odbędzie się II tura wyborów. W Toruniu Michał Zaleski zdobył ok. 70% głosów i wygrał zdecydowanie.

To przekonywujące zwycięstwo. Mamy do czynienia z pewnego rodzaju fenomenem. Praktycznie wszyscy inni „zawodnicy ciężkiej wagi”, ci którzy mieli wygraną dużych miastach w kieszeni przez wiele lat, teraz będą musieli rywalizować w „dogrywce”. Michał Zaleski nie. To jego ogromny sukces, okupiony ciężką pracą przy budowie infrastruktury i dużych obiektach widowiskowo-sportowych. Powstanie drugiego mostu mieszkańcy będą pamiętali – z uznaniem – prezydentowi Zaleskiemu bardzo długo.

Ale to nie jedyny wygrany.

To prawda. Niespodzianką jest drugie miejsce w wyborach Joanny Scheuring-Wielgus, która wysforowała się przed wszystkimi innymi partyjnymi kandydatami. Oznacza to, że w kolejnych wyborach to .ona będzie naturalną oponentką prezydenta Zaleskiego. Jej pozycja w porównaniu do okresu sprzed kampanii wyborczej znacznie wzrosła

Sukces Michała Zaleskiego wynika z jego siły czy ze słabości rywali?

Zawsze można powiedzieć, że ktoś wygrał, bo nie miał godnych kontrkandydatów. Podstawowe pytanie jest takie, czy jakikolwiek inny toruński polityk byłby w stanie wygrać z urzędujących prezydentem w tych wyborach. Mozolna praca Joanny Scheuring-Wielgus i jej wynik ok. 17-18% pokazują, że inni kandydaci mogliby osiągnąć podobny albo słabszy. O wygranej kogokolwiek z Michałem Zaleskim nie sposób mówić.

Wynik wiceprezydenta Rasielewskiego z PiS (ok. 9-10%) jest jego porażką?

Jeżeli PiS wystawił swojego kandydata na stanowisko prezydenta, to oznacza, że wszedł w rywalizację z ubiegającym się o reelekcję włodarzem miasta. Tym samym bardzo trudne będzie zawiązanie koalicji między PiS-em i Czasem Gospodarzy. Wynik wyborczy Rasielewskiego świadczy o tym, że nie ma on takiej osobowości politycznej jak Zaleski czy Scheuring-Wielgus. To jednak problem lokalnych struktur PiS.

W Radzie Miasta zasiądzie 7 reprezentantów PiS i PO, sześciu radnych Czasu Gospodarzy, 4 Czasu Mieszkańców i Marian Frąckiewicz z SLD. Kto będzie w koalicji rządzącej?

Przy 25 miejscach w radzie koalicję większościową tworzy się mając większość 13 szabel. Możliwe, oczywiście arytmetycznie, są wszelkie koalicje. Te podmioty, które mają po 7 lub 6 mandatów mogą współpracować w układzie składającym się z dwóch komitetów, czyli PO z PiS, PiS z Czasem Gospodarzy i Czas Gospodarzy z PO. Możliwa byłaby też koalicja między PiS, PO i Czasem Mieszkańców. Do którejś z tych koalicji może włączyć się Marian Frąckiewicz, żeby ją wzmocnić i uczynić bardziej stabilną.

Realia podpowiadają jednak, że nie wszystkie związki są możliwe.

Koalicje są możliwe w toruńskiej rzeczywistości w znacznie bardziej ograniczonym zakresie. Bardzo prawdopodobna wydaje się koalicja PO z Czasem Gospodarzy i jednym radnym SLD. Wynika to z braku napięć między tymi stronnictwami. Oznaczałoby to, że PiS i Czas Mieszkańców zostaną w opozycji. Tworzy to bardzo interesujący scenariusz polityczny w Toruniu. Każde ze środowisk politycznych po wyborach ma jednak swoje cele, które niekoniecznie muszą być zgodne z tymi prognozami.