W Toruniu płoną auta. Policja szuka podpalacza

Wrak pojazdu, który spłonął przy ul. Niesiołowskiego. (fot. Łukasz Piecyk)

Noc z 29 na 30 maja będzie w Toruniu pamiętana długo. W jednym czasie zapaliło się w mieście aż pięć samochodów. Zarówno policja, jak i straż pożarna z powodu nasilenia zdarzeń w jednym czasie raczej wyklucza przypadek. I choć nie ma jeszcze oficjalnych wyników śledztwa, jako najprawdopodobniejszą przyczynę pożarów podaje się podpalenie. 

Pierwsze dwa pojazdy zapaliły się przy ul. Niesiołowskiego 18 o godz. 0.20. Były to volkswagen, który prawdopodobnie został podpalony, oraz stojące obok clio, które zajęło się od płonącego volkswagena. Pół godziny później, o godz. 0.51 również przy ul. Niesiołowskiego, ale pod numerem 8, zapaliły się dwa inne auta: passat oraz skoda. Tym razem oba zostały najprawdopodobniej podpalone, zostały bowiem zniszczone doszczętnie. W międzyczasie, o godz. 0.37, zapłonął pojazd marki volkswagen przy ul. Mickiewicza. W tym jednak przypadku nie można raczej mówić o podpaleniu. Silnik pojazdu oraz kabina spłonęły doszczętnie prawdopodobnie na skutek zwarcia instalacji elektrycznej. Dlatego właściciel wozu nie zwrócił się do policji o wszczęcie postępowania na rzecz wyjaśnienia ewentualnego podpalenia. 

– Nie łączymy zdarzeń z Rubinkowa z tym z ul. Mickiewicza – mówi mł. asp. Wojciech Chrostowski z Komendy Miejskiej Policji w Toruniu. – To ostatnie wygląda bowiem na wypadek. Jednakże w przypadku zajść z ul. Niesiołowskiego trudno nie dostrzec między nimi związku. Stąd czynności wyjaśniające zniszczenie wszystkich czterech pojazdów prowadzone są w ramach jednego postępowania. 

Podobnego zdania są strażacy, którzy uczestniczyli w gaszeniu pojazdów na miejscu zdarzenia. 

– Biorąc pod uwagę okoliczności oraz fakt, że do zajść doszło w tym samym czasie, wydaje się racjonalne wysunięcie przypuszczenia, że było to podpalenie – mówi Andrzej Seroczyński, rzecznik Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Toruniu. – Oczywiście całkowitą pewność uzyskamy dopiero po zakończeniu dochodzenia, które obecnie prowadzi policja, ale wieloletnie doświadczenie w zawodzie oraz wizja lokalna na miejscu zdarzenia podpowiadają, że przypuszczalnym powodem było właśnie podpalenie. 

Zajścia tego typu zdarzają się najczęściej nocą. To wtedy, pod osłoną ciemności, która oczywiście sprzyja sprawcom, dochodzi do podobnych aktów wandalizmu. Zwykle nie są to groźne dla mieszkańców wydarzenia, o ile nie znajdują się oni akurat w pobliżu. 

– W całej mojej karierze zanotowałem chyba tylko jeden przypadek, kiedy to na skutek podpalenia doszło do wybuchu zbiornika z paliwem – dodaje Andrzej Seroczyński. – Spektakularne eksplozje zdarzają się tylko na filmach. Wbrew obiegowym opiniom również pojazdy napędzane gazem nie tak łatwo poddają się wybuchom, ponieważ w momencie zapalenia gaz zostaje automatycznie odcięty. 

Jeśli rzeczywiście zostanie udowodnione, że było to podpalenie, i jeśli uda się policji wykryć winnych, jakich kar mogą się spodziewać? 

– Sprawca lub sprawcy, o ile zostaną ujęci, odpowiadać będą z art. 288 Kodeksu Karnego – dodaje Wojciech Chrostowski. – Za zniszczenie mienia grozi im od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. 

Przestępczość pożarowa w naszym mieście jest nieczęstym gościem. Na szczęście. Tym razem, również na szczęście, nikomu nic się nie stało. Żaden ze świadków, którzy obecnie składają zeznania, nie odniósł obrażeń. Wyjaśnienie wszystkich okoliczności wymienionych zajść, analiza materiału dowodowego, m.in. w postaci nagrań z monitoringu, potrwają kilka tygodni.