Masz dla nas temat?
Coś Cię denerwuje?
napisz: redakcja@tylkotorun.pl
zadzwoń: 733 842 795
Masz dla nas temat? Coś Cię denerwuje? napisz: redakcja@tylkotorun.pl zadzwoń: 733 842 795
Pokolenie Y ma wybrać Toruń
Jacek Kiełpiński 6 października, 2016, 20:06 Wywiad
wywiad_izycka_001_piec
(fot. Łukasz Piecyk)

O wizjach i kierunkach rozwoju serca miasta z Aleksandrą Iżycką, dyrektorem Biura Toruńskiego Centrum Miasta, rozmawia Jacek Kiełpiński.

Na starówkę wielu ma pomysł. Ściera się tu wiele interesów. Wasze biuro musi je na bieżąco godzić. To ważne, ale mnie interesuje ta bardziej dalekosiężna wizja.

Jestem nastawiona na słuchanie przedstawicieli różnych grup funkcjonujących na starówce: mieszkańców, przedsiębiorców, właścicieli nieruchomości, przewodników i turystów. Wszyscy są ważni, wszyscy mają swoje postulaty i uwagi. I muszą zrozumieć, że centrum Torunia nie jest ani tylko dla turystów, ani tylko dla mieszkańców. Musimy patrzeć w przyszłość, zauważając nieuchronne przemiany. Dlatego z inicjatywy prezydenta Zaleskiego przystąpiliśmy do europejskiego programu Urbact nastawionego na wymianę wiedzy dotyczącej zrównoważonego rozwoju obszarów miejskich, w ramach którego realizujemy projekt Gen-Y-City. To nowoczesne myślenie o rozwoju miast. W ciągu najbliższych 2 lat chcemy wypracować Zintegrowany Plan Działania, dzięki któremu przekonamy młode pokolenie Y, tzw. millenialsów, by tu zostali. Bolesna jest bowiem migracja młodych ludzi. Musimy ich zatrzymać.

Fakt, uciekają. Moi synowie do Wrocławia.

I tam pewnie zamieszkali w centrum miasta? Teraz młodzi skupiają się na centrach miast. Nie jest to już pokolenie suburbanizacyjne, które chce mieć domek pod miastem. Teraz często młodzi nie chcą też mieć samochodu. Długo są singlami, cenią sobie wolność, chcą żyć aktywnie i mieć blisko do tych aktywności, są kreatywni. Chcą mieszkać w centrach miast, blisko miejsca pracy, w takiej przestrzeni, gdzie można dobrze zjeść i kawę wypić rano na ulicy. Wieczorem mogą ruszyć szlakiem muzycznych klubów, tak spędzają czas. I to jest przyszłość.

Jak ich chcecie zatrzymać w Toruniu, który, jak większość miast średniej wielkości, się wyludnia?

Na razie się szkolimy, podpatrujemy inne europejskie miasta w projekcie. Zamierzamy zmieniać miasto pod młodych ludzi, by w ten sposób wprowadzić ich do tej przestrzeni. A oni, osiedlając się w centrum, prowadząc swoją aktywność, zaczną oddziaływać na osoby tu dotąd mieszkające. W ten sposób miasto zacznie się zmieniać.

Jakieś konkrety?

W Toruniu działa już program „mieszkanie dla absolwenta”. Pięciu najlepszych studentów dostało je od miasta na preferencyjnych warunkach. Mamy też miejski program stypendialny. 35 osób od roku z niego korzysta. Zaproponowałam, by mieszkania zaczęto przydzielać młodym ludziom na starówce i tak zaczyna się już dziać. Do młodych dociera, że w centrum żyje się coraz lepiej. Doceniają, że wszędzie jest blisko. Zresztą nie tylko oni inaczej myślą o starówce. Kiedyś mówiło się, że życie tu zamiera, sklepy się wynoszą, a teraz wracają one z centrów handlowych. Mówiło się, że tu same banki, a okazuje się, że ich ubywa, bo rozwija się bankowość internetowa. Młodzi sami zaczynają szukać tu mieszkań, doceniają zalety tego miejsca, wielu ma wysublimowane gusty, często są wegetarianami, jeżdżą na rowerach, kupują w butikach, szyją sobie ubrania na miarę i korzystają z usług pralni. To są nowi ludzie.

To się dzieje, czy dopiero ma się dziać?

Zaczyna. Mieliśmy przecież mówić o przyszłości. Młody człowiek, który kończy studia w innym mieście, wraca do Torunia i zakłada tu firmę, bo obowiązują tu łatwe procedury, tu jest lepiej – po prostu. Naszym zadaniem jest to sprawić, stworzyć im możliwości i nie przeszkadzać. Wzorem innych nowoczesnych miast młodzi i tu zaczynają chcieć mieszkać w centrum. Rolą miasta jest otwierać im przestrzeń do uruchamiania kreatywnego biznesu. A dziś nie potrzeba do prowadzenia takiej działalności wiele miejsca. Wystarczą małe biura z prestiżowym adresem.

Biedronka na Szerokiej i pranie w oknie na Rynku Nowomiejskim w tym nie przeszkadza?

To koloryt. Markety są, bo mają swoją klientelę. Mamy miasto z klimatem. Turystom, którzy mi o tym mówili, podoba się, że gdzieś tam wisi pranie, ktoś wychodzi ze śmieciami, itd. Bo to znaczy, że żyją tu ludzie. Starówka, przyciągająca ponad 2 mln turystów rocznie, nie jest makietą. A niektóre przyzwyczajenia same ulegną zmianie, bo zmienią się mieszkańcy, ta wymiana sama nastąpi.

Chcecie upraszczać procedury. Są jakieś przykłady?

Choćby uchwała wyłączająca ciąg komunikacyjny: Różana, Rynek Staromiejski, Szeroka, Królowej Jadwigi. Od stycznia trakt ten przestaje być drogą publiczną, staje się terenem gminnym, drogą wewnętrzną i zamiast kilku decyzji administracyjnych na urządzenie ogródka przed lokalem, właściciel będzie mógł zawrzeć z nami jedną umowę cywilną. Rozważamy też uruchomienie ogródków zimowych – to postulat przedsiębiorców. Ożywi to starówkę poza sezonem.

A gdzie te biura dla młodych?

W innych krajach samorząd porozumiewa się z kamienicznikami, przeznacza się pustostany na biura, takie inkubatory przedsiębiorczości, miejsca dla start-upów. Kamienicznicy toruńscy, fakt, jeszcze podchodzą inaczej. Często zamiast wynająć za małe kwoty, wolą nie wynajmować pustych lokali w ogóle. Ale to się zmieni. Bo świat idzie w tę stronę. Chciałabym, by za jakiś czas ludzie z Wrocławia czy Poznania stwierdzali: w tym Toruniu jest fajnie, chciałbym tam mieszkać. Tak jak każdy chce jechać na randkę do Paryża, tak każdy młody ma chcieć zakładać biznes w Toruniu. Będziemy się na młodych opierać, bo to ich podatki będą stanowić wpływy do budżetu miasta. Nasze działania mają przynieść skutek w perspektywie 20–30 lat. Myślimy więc o działaniach całościowych i wieloletnich, a nie wycinkowych i doraźnych. Przykłady innych krajów dowodzą, że kierunek jest właściwy.


Komentarze

komentarzy

| E-wydanie
| Facebook
| Czytaj także