Pozostawiony sam sobie. Kto zmieni los wybiegu na Bydgoskim?

Zniszczone instalacje dla psów, uszkodzona ławka, niedomykające się bramki i przepełnione kosze – w takim stanie był wybieg dla psów znajdujący się u zbiegu ulic Słowackiego i Kraszewskiego. O stan placu dbają dwie nastoletnie mieszkanki dzielnicy, które własnymi siłami, za własne pieniądze naprawiają wszystkie powstałe szkody.

Piętnastoletnia Julia i jedenastoletnia Hania z własnej inicjatywy we wrześniu chwyciły grabki, worki i poszły sprzątać wybieg. Jak same mówią, głupio było go w takim stanie zostawić, ponieważ wszyscy z niego korzystają. Wszyscy – choć często również ci, którzy psów nie posiadają.

– Do tej pory zamontowałyśmy przy bramce sznurki, aby psy nie mogły jej tak łatwo otworzyć – komentuje Julia Zieńkowska, właścicielka suczki Noli. – Od taty pożyczyłam młotek, zorganizowaliśmy z Hanią deski i naprawiłyśmy drewnianą konstrukcję, którą uszkodziły bawiące się na placu dla psów dzieci. Często też widzimy dorosłych lub bezdomnych, którzy na ławce, na wybiegu, piją alkohol. Nie wspomnę już o zdewastowaniu regulaminu i przepełnionych od tygodni śmietnikach, z których po prostu śmierdzi.

Jak udało nam się ustalić, w Urzędzie Miasta Torunia do nadzorowania placów wydelegowane zostały trzy osoby.

– Wybieg dla psów na Bydgoskim Przedmieściu powstał w 2015 roku w ramach budżetu partycypacyjnego – informuje nas Anna Kulbicka-Tondel, rzecznik prasowy prezydenta Toruniu. – Teren lasu „Gór Piekarskich” jest pod stałym nadzorem straży miejskiej. Oprócz kilku zniszczeń nie odnotowaliśmy poważniejszych dewastacji. Miejsce to sprzątane jest przez firmę, która zajmuje się utrzymaniem terenów zieleni, w tym lasów miejskich. Zgodnie z harmonogramem kosze opróżniane są głównie przed i po weekendzie, minimum 2 – 3 razy w tygodniu.

Jak zgłosili nam mieszkańcy, kosze, po naszej interwencji w Urzędzie Miasta, częściowo zostały opróżnione. Pozornie zadanie więc zostało wykonane. Pytanie, dlaczego nikt nie pofatygował się uprzątnąć całej zwartości? Na potwierdzenie tego otrzymaliśmy od rozmówców zdjęcia, które znajdują się na www.tylkotorun.pl.

Właściciele czworonogów, z którymi spotkaliśmy się na placu, dziwią się, że takie miejsce zostało udostępnione dla psów. Jak się dowiedzieliśmy, na jednej z przeszkód pies złamał pazur, bowiem między deskami znajdują się duże szpary. Właściciele czworonogów zwracają także uwagę na podłoże – oprócz tego, że psy w nim kopią, co jest rzeczą naturalną, latem się

ono kurzy, jesienią robi się błoto, zimą zaś powstaje wielkie lodowisko. Do tego brak oświetlenia sprawia, że późnym wieczorem nie jest to miejsce bezpieczne.

– Nasze psy są dość duże i z łatwością pokonają ogrodzenie – zaznaczają obecne na miejscu mieszkanki dzielnicy. – Często osoby siedzące po drugiej jego stronie drażnią nasze psy. Co się stanie, kiedy któryś przeskoczy?

Innego zdania są osoby odpowiedzialne za wybieg.

– Wbrew pozorom należy pamiętać, że wybieg dla psów jest miejscem, gdzie nasz pupil potrzebuje zwiększonej uwagi właściciela – komentuje przedstawicielka Urzędu Miasta Torunia. – Ma to związek z faktem, że w wielu przypadkach na wybiegu bawią się już inne psiaki. W związku z powyższym jest to miejsce dla zwierząt, które nie posiadają problemów behawioralnych.

Jak dowiedzieliśmy się w magistracie, wszystkie prace na wybiegu zostały wykonane zgodnie z projektem. Rozmieszczenie elementów zabawowych na psim wybiegu również nie jest przypadkowe. W tej kwestii poproszono o pomoc behawiorystę zwierzęcego, współpracującego ze Schroniskiem dla Bezdomnych Zwierząt w Toruniu.

Właściciele psów załamują ręce, przyglądając się warunkom, jakie stworzono ich pupilom. Podczas naszej interwencji padły kluczowe pytania: czy musi coś się wydarzyć, aby ktoś zainteresował się prawdziwymi potrzebami czworonogów? Do tematu wrócimy.

Tak wyglądała jedna ze szkód:

 

13565328_10208911798426629_1217339931_n