Prapremiera filmu o zespole Republika odbyła się w klubie Od Nowa

Ryszard Kruk, reżyser filmu.

Trzymając w rękach białe róże, poprawiając pod szyją czarno-białe krawaty, zmierzali do wypełnionej po brzegi sali kinowej. W powietrzu czuć było wzrastające napięcie. Oprócz fanów Republiki na widowni zasiedli twórcy filmu, członkowie zespołu, rodzina i zaproszeni goście. Czarno-biała legenda wróciła na dużym ekranie.

Toruń lat 70. i 80. był zagłębiem rodzącej się w Polsce kultury rocka. W akademikach, kątach kawiarni, barach i piwnicach kształtują się legendy. Tu tworzy Bogdan Hołownia, gra Kobranocka i działa wielu innych młodych artystów. W tym tyglu twórczym grupa znajomych zakłada zespół Res Publika, późniejszą Republikę. Tak też zaczyna się film opowiadający o pierwszym okresie działalności zespołu, zakończony jego rozpadem w 1986 roku.

– Chciałem skupić się na tym, jak rodzi się sztuka – powiedział podczas prapremiery reżyser dokumentu Ryszard Kruk. – Próbowałem ukazać historię toruńskiego rocka przez pryzmat konkretnego bohatera – Republiki. Sam film treścią wypełniają osoby tworzące zespół lub bardzo blisko z nim związane.

Wśród kreatorów historii znaleźli się m.in. Andrzej Ludew, pierwszy menedżer Republiki, dziennikarz Zbigniew Ostrowski, żona lidera Anna Skrobiszewska, muzyk Bogdan Hołownia czy żyjący członkowie zespołu. Od projektu odciął się gitarzysta Zbigniew Krzywański, który jako jedyny nie wypowiada się w filmie.

– Bardzo żałuję, że się ze Zbyszkiem nie dogadaliśmy – podkreślał podczas premiery reżyser. – Mimo to bardzo chciałem, aby historia Republiki wybrzmiała ponownie, nie mogłem więc nie skończyć filmu.

W dokumencie, oprócz wspomnień z działalności Respubliki i tworzącej się w jej miejscu Republiki, znalazły się także utwory muzyków i archiwalne materiały z koncertów, m.in. z Jarocina. Samą twórczość grupy na filmie w praktyce przeanalizował także pianista jazzowy Bogdan Hołownia.

– Za sprawą Bogdana dotknęliśmy dedukcji muzycznej m.in. utworu „Kombinat” – dodaje Ryszard Kruk. – Jak widać w dokumencie, Republika była twórczą indywidualnością, odchodzącą od znanych powszechnie kanonów dźwięku. Wiedziałem, że Hołownia pokaże zespół z zupełnie innej strony.

Czarno-białe wspomnienia swoje zwieńczenie mają w roku 1986, w którym zespół kończy działalność. Jak zaznaczył w filmie perkusista Sławomir Ciesielski, jednym z powodów rozpadu był podział tantiem.

– Grzegorz był osobą, która cały czas parła do przodu – mówi Anna Skrobiszewska, żona lidera Republiki. – Rozstanie spowodowała wyczerpana formuła zespołu. I z dużą pewnością nie chodziło tylko o pieniądze.
Swoich wrażeń po projekcji nie kryli także zaproszeni goście.

– Zakończenie filmu było dla mnie zaskoczeniem – komentuje Joanna Scheuring-Wielgus. – Emocje, które odczuwałam w chwili, kiedy rozpadała się Republika, wróciły. Bardzo dziękuję twórcom za niesamowity film.

W trakcie tworzenia dokumentu zebrano kilkadziesiąt godzin rozmów i wspomnień. Z nich powstała pięćdziesięciominutowa historia legendy polskiego rocka.

– Reżyser zasygnalizował jeden z najważniejszych momentów w życiu zespołu – podkreśla Anna Skrobiszewska. – Dla mnie najbardziej w filmie zabrakło Grzegorza. Tego jednak nie dało się zrobić. Uporządkowany został jeden z najważniejszych etapów muzyki rockowej w Polsce.

Czy w filmie zabrakło czegoś jeszcze? Według niektórych widzów kilku szczegółów, które pomogłyby zrozumieć dane wątki młodszym widzom.

– Mam wątpliwości, na ile film ten oddaje fenomen legendy dla osób, które na Republice się nie wychowały – zaznaczał jeden z widzów. – Czy ten dokument faktycznie oddaje narodziny zespołu?

Ryszard Kruk podkreślił jednak, że film ma być impulsem do wgłębienia się w historię legendarnego zespołu z Torunia i kultywowania pamięci o polskim zagłębiu rocka. Jeżeli choć w najmniejszym stopniu udało się to zrealizować, film może być sukcesem.