Przeszczep werandy

Dom ma zostać zburzony, bo poszerzeniu ulega wylot ul. Podgórnej w ul. Szosa Chełmińska - tłumaczy Magdalena Olszta-Bloch, toruńska radna i działaczka Towarzystwa Opieki nad Zabytkami (fot. Jacek Bloch)

Społecznicy ratują cenne elementy toruńskich zabytków wyburzanych pod inwestycje drogowe. Oddolna inicjatywa nabiera rozpędu.

To była szybka akcja. W sobotę 12 września ekipa związana z toruńskim oddziałem Towarzystwa Opieki nad Zabytkami zdemontowała werandę domu przy ul. Podgórnej 5. Zrobiono to legalnie, za zgodą zarówno Miejskiego Konserwatora Zabytków, jak i Miejskiego Zarządu Dróg, który obiekt przejął wcześniej w celu wyburzenia. Weranda zostanie poddana konserwacji i stanie przed innym domem, który podobną stracił przed laty w nieznanych okolicznościach.

Budynki z muru pruskiego nie mają w Toruniu łatwego życia. Co roku znikają kolejne dziewiętnastowieczne budowle. Los werandy z przygotowanego do wyburzenia domu przy ul. Podgórnej 5 dowodzi jednak, że sporo można z nich uratować.

– Dom ma zostać zburzony, bo poszerzeniu ulega wylot ul. Podgórnej w ul. Szosa Chełmińska – tłumaczy Magdalena Olszta-Bloch, toruńska radna i działaczka Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. – Działamy od wiosny. To nasza pierwsza wspólna akcja na taką skalę. Z burzonych domów można, a naszym zdaniem trzeba, uratować sporo elementów. W tym przypadku znaleźliśmy osobę, która adoptowała, że tak powiem, werandę. Inne elementy stolarki, jak chociażby drzwi i okna, też chcielibyśmy zachować, ale pojawia się problem, gdzie to składować. Dlatego wystąpiliśmy do miasta z prośbą o wskazanie magazynu do przechowywania zabytkowych elementów burzonych domów. Można je przecież, tak jak tę werandę, wykorzystać przy renowacji innych budynków historycznych.

Werandą z Podgórnej zaopiekowała się Maja Dziurosz, konserwator zabytków, mieszkanka domu szkieletowego przy Podgórnej 61.

– Nasz dom miał dwie werandy, od ulicy i od ogrodu, obie jednak kiedyś rozebrano – tłumaczy. – Okazuje się, że konstrukcja z Podgórnej 5 idealnie pasuje do śladów na murze domu, w którym mieszkam wraz z siedmioma innymi rodzinami. Sąsiedzi cieszą się, że będziemy mieli werandę, są jak najbardziej za. Ale najpierw zostanie ona poddana konserwacji. Zajmą się tym moi przyjaciele w czynie społecznym, zaangażowało się sporo osób.

Zniszczeniu uległy częściowo ornamenty laubzegowe, tak to się fachowo nazywa, czyli delikatne ażurowe ozdoby werandy, wycinane niegdyś ręcznie. Zostaną odtworzone. Podczas konserwacji ustalony zostanie pierwotny wygląd balustrad przebudowywanych wielokrotnie. Weranda wróci do wyglądu z lat swej świetności.

– Marzy mi się rząd takich odnowionych werand wzdłuż ul. Podgórnej – przyznaje Maja Dziurosz. – Chcielibyśmy w przyszłości móc zrealizować projekt renowacji i odbudowy tych konstrukcji na tej ulicy. Chodzi też o dobry przykład, by lokatorzy innych domów tego typu na terenie Torunia zrozumieli, że mieszkają w bardzo ciekawych, ładnych zabytkach, które warto chronić, a nie niszczyć. Mówię o tym, bo wiele takich werand zniknęło, w czasie srogich zim użyto ich na opał.

Dziś działacze TOnZ podkreślają, że najważniejszy jest magazyn stolarki zabytkowej dla całego

Torunia. – Chodzi o spore, suche pomieszczenie – tłumaczy Magdalena Olszta-Bloch. – Funkcjonowało coś takiego przed laty. Apelujemy do miejskich instytucji o pomoc. Gdyby taki magazyn był, wymontowalibyśmy także okna domu przy Podgórnej 5. Po renowacji mogłyby z powodzeniem trafić do innego zabytkowego budynku. I istnieć nadal.