„Przysnęli” na służbie. Czeka ich degradacja i niższe wypłaty

Strażników miejskich nakrył przypadkowy przechodzień (fot. Adam Zakrzewski)

Degradacja oraz niższe wypłaty – taka kara czeka na toruńskich strażników miejskich, którzy przysnęli na służbie. Komendant proponował zwolnienie ich ze służby, jednak wstawiły się za nimi związki zawodowe.

Drzemiących municypalnych w służbowym samochodzie zaparkowanym w pobliżu hali sportowej na Bema kilka dni temu zauważył przechodzień. Pechową przerwę w patrolu świadek udokumentował zdjęciami wykonanymi telefonem komórkowym, które później udostępnił lokalnym mediom. Sprawa szybko więc dotarła do komendanta toruńskiej straży miejskiej. Zapowiedział on wyciągnięcie surowych konsekwencji, za naruszenie regulaminu pracy.

W obronie strażników natychmiast stanęli koledzy. Na biurko komendanta złożyli oni pismo, w którym prosili o odstąpienie od wymierzenia im tak wysokiej kary.

Organizacja zaproponowała dwuletni okres poręczenia za strażników, którym zostaną jednocześnie obniżone stanowiska pracy – ze starszych inspektorów na inspektorów. Będzie się to również wiązało ze zmniejszeniem miesięcznych wynagrodzeń.

Decyzja ws. śpiących strażników zapadnie w ciągu najbliższych kilku dni.