Psi problem na Bydgoskim

W Międzynarodowy Dzień Psa, 1 lipca, opublikowaliśmy materiał dotyczący sytuacji na wybiegu dla psów zlokalizowanym na Bydgoskim Przedmieściu. Prawie dwa miesiące później sprawdzamy, co się tam zmieniło.

– To, co można zauważyć, to zasypane dziury w podłożu, które wykopują psiaki – informuje Anna Szatan, właścicielka czworonoga. – Śmietniki również są sprzątane, choć na weekendy znów są przepełnione. Problemem są tu także rozbijane przez mieszkańców butelki.

Jak informuje Anna Kulbicka-Tondel, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Torunia, wybieg od początku istnienia sprzątany jest dwa razy w tygodniu.

– Opróżnianie koszy na odpady, uzupełnianie torebek, przegląd stanu urządzeń wraz z doraźną naprawą, zasypywanie dziur wykopanych przez psy to standardowe procedury podczas każdej wizyty na wybiegu – komentuje rzecznik. – Stan utrzymania monitorowany jest przez pracowników Wydziału Środowiska i Zieleni. Ostatnio kontrolowali go 3, 11 i 16 sierpnia. Podczas wizyt nie stwierdzono urwanych desek, zepsutych bramek. Dewastacje się zdarzają, ale są naprawiane na bieżąco przez firmę, której zlecono utrzymanie terenu leśnego. Warto tu podkreślić, że firma ta nie zaniedbuje swoich obowiązków.

Inne zdanie zaś mają właściciele czworonogów, którzy wskazują uszkodzenia na placu.

– Skoro ktoś nadzoruje ten plac, dlaczego nie widzi zepsutych bramek i uszkodzonych przeszkód – pyta jedna z właścicielek zwierząt. – Czy musimy wszystko wskazywać palcem? Dlaczego nasz wybieg nie może wyglądać tak, jak na ulicy Antczaka? Tam jest dla psów piaskownica, zamontowano wyższe i gęstsze ogrodzenie, są solidne drzwi i regulamin.

W związku z apelem mieszkańców, zapytaliśmy ponownie w Urzędzie o działania, które musieliby podjąć, aby na wybiegu zaszły wspomniane przez nich zmiany.

– Jeśli chodzi o ogrodzenie, to nie przewidujemy jego wymiany na wyższe – odpowiada przedstawicielka magistratu. – Ogrodzenie to tylko bariera psychologiczna. Właściciel, który nie jest w stanie upilnować swojego pupila, nie powinien spuszczać go ze smyczy, tym bardziej na wybiegu, gdzie może mieć kontakt z innymi psami. Nie jest to miejsce dla zwierząt z problemami behawioralnymi.

Po lipcowej publikacji artykułu, skontaktowała się z nami również Sylwia Kowalska – radna miasta.

– Sprawa dotycząca wybiegu na Bydgoskim nie jest odosobniona – zaznacza. – Jest to problem w całym mieście. Skontaktowałam się w tej sprawie z Tomaszem Kozłowskim, z Wydziału Środowiska i Zieleni UM Torunia, który jest chętny do spotkania i współpracy. Wspólnie jest szansa na wypracowanie strategii mającej na celu poprawę warunków na toruńskich wybiegach dla psów. Być może wspólnie coś zmienimy. Na efekty jednak na pewno będzie trzeba poczekać.

Sprawę psich wybiegów monitorować będziemy na bieżąco. Wkrótce do niej wrócimy.

bydgoskieg_wybieg_piec