Radość z ulicy Wiązów

W Toruniu istnieje ok. 50 pomników przyrody. Jednym z najatrakcyjniejszych jest wiąz polny, od którego wzięła nazwę mała uliczka łącząca Podgórną i Bartosza Głowackiego (fot. Łukasz Piecyk)

Ma 150 lat, obwód 4 m, wysokość 22 m i waży 12 ton. Pochyla się pod kątem 32 stopni. Największy toruński wiąz nie zostanie ścięty. W trosce o niego ulica Wiązowa, przy której stoi… nieco się odsunie

Kiedy dwa lata temu wokół wiązu rozpętała się burza, wydawało się, że nic go nie ocali. Drwale już zacierali ręce. Okazało się jednak, że zwyciężył zdrowy rozsądek, cierpliwość i dialog.

W Toruniu istnieje ok. 50 pomników przyrody. Jednym z najatrakcyjniejszych jest wiąz polny, od którego wzięła nazwę mała uliczka łącząca Podgórną i Bartosza Głowackiego. Status pomnika przyrody uzyskał on w 1993 r. Dwa lata temu wokół drzewa rozpętała się prawdziwa wojna. Rzekomo zagrażający bezpieczeństwu mieszkańców pomnik przyrody miał zostać ścięty.

Wstępne ekspertyzy były miażdżące: drzewo jest niebezpieczne zarówno dla pieszych, jak i dla kierowców. Utraciło swoje wartości przyrodnicze i jest w bardzo złym stanie. Niebezpiecznie pochylone może się po prostu przewrócić. Przyczynić mogą się do tego zarówno wichury, jak i zalegający na drzewie śnieg. Pierwsza diagnoza była jednoznaczna: znieść prawną ochronę drzewa i je ściąć.

Na ratunek ruszyli obrońcy przyrody oraz szeregowi mieszkańcy miasta. Wymusili oni bardziej profesjonalne badania, m.in. za pomocą tomografu dźwiękowego. W jego efekcie ustalono, że ok. 40% obwodu pnia drzewa jest uszkodzone. Stąd sztuczne podtrzymywanie drzewa podporami nie ma sensu. Pierwotna diagnoza została potwierdzona. Wiąz miał pójść pod topór.

Wówczas mieszkańcy znów połączyli siły z obrońcami przyrody i wymogli na magistracie trzecią ekspertyzę. Tym razem drzewo poddano próbom obciążeniowym sprawdzającym jego stabilność.

– W wyniku badań statyki okazało się, że drzewo przy ul. Wiązowej w niczym nie zagraża mieszkańcom – mówi Szczepan Burak, dyrektor magistrackiego Wydziału Środowiska i Zieleni. – Jest ono w takim stanie, że może spokojnie zestarzeć się samo. A my mu na to oczywiście pozwolimy. Stan wiązu jest stabilny i z jego strony nic mieszkańcom nie grozi.

Na tym sprawa mogła właściwie się zakończyć. Przyniosła jednak efekt bardziej wymierny. W wyniku całej afery oraz konsultacji społecznych postanowiono, że ul. Wiązowa zostanie od drzewa odsunięta.

– Rozwiązanie, jakie stosowaliśmy dotąd, było oczywiście tymczasowe – mówi Agnieszka Kobus-Pęńsko, rzecznik prasowy toruńskich drogowców. – Na dłuższą metę samo oznakowanie ostrzegające zarówno pieszych, jak i kierowców nie wystarczy. Dlatego w tegorocznym budżecie zaplanowaliśmy osobne środki na stworzenie dokumentacji projektowo-kosztorysowej na przebudowę ul. Wiązowej, z założeniem odsunięcia jezdni od pomnika przyrody. Przebudowa jest naszym zdaniem konieczna. Wcześniej czy później. Obecnie jesteśmy na etapie zbierania pozwoleń na realizację inwestycji drogowej. Prace ruszą najprawdopodobniej na wiosnę przyszłego roku.

Postanowiono również, chociaż ostatnia ekspertyza bezwzględnie tego nie wymagała, podeprzeć drzewo specjalną podporą. Profilaktycznie.

– Po przebudowie ulicy zmieni się otoczenie drzewa – dodaje Szczepan Burak. – Zostanie ono otoczone zielonym skwerem. Wtedy pień podeprzemy. Zrobiliśmy już projekt specjalnej podpory. To zwykła w takich wypadkach praktyka. Weźmy choćby stojący nieopodal dąb w ogrodzie parafialnym. To samo jest ze słynnym Bartkiem – cały jest podparty. I oczywiście będziemy drzewo ustawicznie monitorować.

Krótko mówiąc: ul. Wiązowa odsunie się od swojego wiązu, by ten mógł nieco odetchnąć. Drzewo zostanie otoczone skwerem i profilaktycznie podparte. Wiąz był i będzie. Jeszcze ładnych parę lat. A kto wie, może i pokoleń.