Rafał Brzozowski: nic za darmo nie dostałem

Rafał Brzozowski był gwiazdą 3. urodzin toruńskiej Plazy (fot. Adam Zakrzewski)

O polskiej zazdrości, trudnościach z wydaniem płyty, reprezentowaniu Polski na Mistrzostwach Świata w Piłce Ręcznej – z Rafałem Brzozowskim, piosenkarzem i ambasadorem akcji PiersiBadacze, rozmawia Michał Ciechowski

Wyłączasz radio, gdy leci Twoja piosenka?

Raczej tak. Zależy też jaka. Oczywiście, zwracam uwagę na to, o której godzinie ona leci i w jakim programie radiowym. Słucham jak brzmi, bo w radio brzmi inaczej. Ale nie katuję się swoją muzyką.

Współpracujesz m.in. z Markiem Kościkiewiczem…

Publiczność oczekuje dobrych i prawdziwych tekstów. A te najlepsze wychodzą spod pióra Ryszarda Kunce, Krzysztofa Brzozy i Marka Kościkiewicza. Ten ostatni napisał dla mnie „Tak blisko” – utwór, który stał się przebojem.

Słuchając tych tekstów odniosłem wrażenie, że piosenki opierają się na trzech słowach: „uciec”, „czekać”, „znikać”…

Mocne słowa zainteresują odbiorców, a w piosenkach trzeba przekazywać emocje. Tekst do utworu „Tak blisko” napisał Marek Kościkiewicz dla swojej żony. W tym czasie mieli kryzys małżeński, któremu nie podołali. Tematy miłosne są dla ludzi bardzo wrażliwe. Słowa takie jak „ucieczka” czy „znikanie” są bardzo charakterystyczne dla Marka. On ma łatwość do piosenek, które pozostają na lata.

Nagrywasz teraz utwór inaugurujący Mistrzostwa Świata w Piłce Ręcznej w Katarze. Polski wokalista ma za granicą łatwiej?

Grałem dla Polonii już wielokrotnie – w USA, Wielkiej Brytanii, Rosji. Nie wiem, jak będzie w Katarze. Znalazłem się wśród 9 artystów z Europy i 28 z całego świata. Śpiewam obok Oceany, reprezentującej Niemcy i Ewy Farny, reprezentującej Czechy. Jest to świetny projekt i jestem dumny, że biorę w nim udział. Będzie to dobra okazja do zobaczenia, że takich świrów jak ja jest na tym świecie więcej. Ale czy polski wokalista ma łatwiej? Chyba tak. Za granicą artyści są inaczej postrzegani. Obcojęzyczna publiczność jest trudna. Słuchacz, nie znając języka, musi poczuć emocje, które mu przekazuję. W każdym państwie jest inaczej. Ostatnio zaskoczyła mnie owacja na stojąco, kiedy grałem w Rosji.

A gdybyś teraz dostał propozycję ze wschodu?

W politykę nie wchodzę, myślę więc, że nie byłoby z tym problemu. Jestem daleki od wszelkich osądów. Jesteśmy Słowianami, mamy bardzo podobną, słowiańską duszę. Polityka jest polityką, praca artystyczna nie ma z tym nic wspólnego.

Trudno w Polsce być artystą? Krytyka boli?

Krytyka zawsze boli, ale są różne jej rodzaje. Jedna rani, druga uskrzydla. Ta pozytywna pozwala coś zmienić w sobie, daje możliwość na „więcej i lepiej”. A krytyka, która jest tak zwanym „hejtem”… Ja tego nie rozumiem. Napisał kiedyś do mnie 13-letni dzieciak, że musi mnie zniszczyć. Pytam: Dlaczego? Bo istnieję? Drażnię go, więc musi mnie zniszczyć. Co jest w głowach takich ludzi? Nie osiągnęli nic, nie przeszli takiej drogi jak ja. Za darmo nic nie dostałem. To wszystko trzeba było wystukać, wybić, wyśpiewać. Jesteśmy ciekawym narodem, a Polscy są ludźmi naprawdę otwartymi. Mamy tylko jedną podstawową wadę – zazdrościmy.

Lubimy, a jednocześnie krytykujemy…

Dokładnie. Mojej pracy trzeba się nauczyć. Trzeba wiedzieć, czego nie mówić. Dużo tematów w mediach się powtarza. I wiem, że ludzie już mają tego dosyć. Ale co zrobić, gdy słyszę po raz kolejny, że na koncercie mam zaśpiewać „Tak blisko”. Pewne tematy, piosenki, wymagają potrzeb rynkowych. Wałkowanie tych samych tytułów uzależnione jest od publiczności. Jest hit – masz śpiewać hit. Kiedyś zadzwonił do mnie dziennikarz i pyta o moją płytę. Mówię mu, że robiłem ją pięć lat. A on na to „to długo leniuchowałeś”. A nie wie, jak w Polsce jest z wydaniem płyty.

Jak?

Bardzo ciężko. Z moją płytą był problem. Aby ją nagrać, musiałem wziąć kredyt. Trudno było znaleźć wydawcę, który uwierzyłby w ten projekt. Z drugiej strony, wytwórnia była zainteresowana, ale nie miała miejsca. Format taki jak „The Voice of Poland” powoduje, ze wchodzi się między wielomilionową publiczność. I wtedy wytwórnia bierze w ciemno, bo wierzą, ze płyta się zwróci.

A jednak dzięki kilku takim programom udało Ci się zaistnieć. Stałeś się również twarzą wielu akcji charytatywnych…

Pełnimy poniekąd funkcję społeczną. Ostatnio wziąłem udział w akcji PiersiBadacze. Jeżeli ja coś powiem i chociaż jedna osoba pójdzie się przebadać, to już jest sukces. Jeżeli będzie to piętnaście osób, to naprawdę możemy komuś uratować życie.

Pytałem o drogę artystyczną, o wydanie płyty, a jest pytanie, którego nigdy, od dziennikarza nie usłyszałeś?

Czy idziemy na piwo? (śmiech).

Poszedłbyś?

Piwa nie piję, ale porozmawiać przy małym drinku… Dlaczego nie?