Rektor UMK: Była tendencja, by „łapać” wszystkich

Prof. Andrzej Tretyn pełni funkcję rektora od 2012 roku (fot. Adam Zakrzewski)

O jakości kształcenia, wyzwaniach na przyszłość, pozycji toruńskiej uczelni w kraju i przygotowaniu merytorycznym studentów, z prof. dr hab. Andrzejem Tretynem, rektorem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika rozmawia Tomasz Więcławski.

Młodzi ludzie zdają w maju egzamin maturalny oraz zastanawiają się nad wyborem uczelni wyższej, na której chcieliby studiować. Czemu warto zdecydować się na UMK?
Nasz uniwersytet na ugruntowaną pozycję wśród polskich uczelni. Gwarantujemy wysoką jakość kształcenia i dobre perspektywy na trudnym rynku pracy po zakończeniu studiów. Warto odwołać się do niedawnego artykułu w tygodniku „Wprost”, w którym było wskazane, że wśród uniwersytetów zajmujemy trzecie miejsce w kraju w opinii pracodawców. Wyprzedzają nas tylko Uniwersytet Jagielloński i Uniwersytet Warszawski. Wśród uczelni publicznych i niepublicznych w północnej Polsce zajęliśmy drugie miejsce po Politechnice Gdańskiej. Jesteśmy więc w stanie konkurować nawet z uczelnią techniczną, jeżeli chodzi o perspektywy zatrudnienia dla absolwentów.

Uniwersytet w naszym mieście się zmienia. Powstaje nowa infrastruktura (np. kompleks sportowy czy nowe budynki dydaktyczne). Jakie kwestie wskazałby pan w ostatnich latach jako najważniejsze w kontekście podwyższania jakości kształcenia i komfortu edukacji?
Dbamy nie tylko o ofertę edukacyjną, która jest jedną z najbogatszych w naszym kraju, ale także o jakość kształcenia. Wprowadzenia Krajowych Ram Kwalifikacji spowodowało, że włożyliśmy duży wysiłek, aby nasza oferta spełniała nie tylko najwyższe normy obowiązujące w Polsce, ale żeby była ona również atrakcyjna dla osób spoza naszego kraju.

Powszechna jest opinia, że uniwersytetom ciężko jest konkurować z uczelniami technicznymi, kierunkami inżynierskimi. Kierunki humanistyczne kształcą bezrobotnych? Taka teza znajduje potwierdzenia w danych, którymi dysponuje uczelnia?
Przy UMK działa najlepsze biuro karier. Od lat śledzimy losy naszych absolwentów. Chciałbym zdementować opinię, że osoby kończące studia humanistyczne mają zdecydowanie trudniej na rynku pracy. Odpowiedzi trzeba szukać w rozwiązaniach leżących poza uczelnią. Przywrócenie matury z matematyki powoduje, że więcej osób jest już na starcie lepiej przygotowanych do podejmowania studiów na kierunkach ścisłych i technicznych. Wpływa to na mniejsze zainteresowanie studiami o charakterze humanistycznym.

Rozprawmy się z kolejnym stereotypem. Wiele osób twierdzi, że przygotowanie osób, które trafiają na wyższe uczelnie jest, z roku na rok, coraz słabsze. Przed reformą edukacji większy procent młodzieży wybierał szkolnictwo zawodowe. Na studia trafiają osoby przypadkowe?
Osoby, które mają ugruntowane zainteresowania, stają się studentami z prawdziwego zdarzenia. Takich młodych ludzi oczekujemy – z wiedzą i zapałem. Ważna jest kwestia finansowania całego sektora szkolnictwa wyższego. Jest ono uzależnione w dużej mierze od liczby studentów. W przeszłości była taka tendencja, aby „łapać” wszystkich, którzy zechcą studiować. Obecnie wprowadzone jest ograniczenie zapobiegające takim praktykom. Uczelnie publiczne nie mogą zwiększać naboru o więcej niż 2% w stosunku do roku poprzedniego. W długim okresie czasu musimy się spodziewać, że finansowanie szkolnictwa wyższego będzie na stałym poziomie, a uwzględniając inflację będzie spadało. Mniej osób będzie też zdawało egzamin maturalny. Większy nacisk zostanie położony na sprostanie oczekiwaniom osób, które będą do nas trafiały.

Duże emocje wzbudza łączenie przez pracowników uczelni publicznych wykładania na nich z pracą w szkołach niepublicznych. Te placówki są dla uniwersytetu dużą konkurencją?
Powszechna opinia jest taka, że poziom kształcenia w nich nie jest najwyższy, więc wiele osób idzie na „łatwiznę”.
Takie są ogólne opinie o uczelniach niepublicznych.

Decyzja o utrudnieniu łączenia pracy na UMK i placówkach konkurencyjnych ma zatrzymywać najwartościowszą kadrę na uniwersytecie?
Najlepsi naukowcy pracują na uniwersytecie. Jest rzeczą naturalną, że każdy chciałby zarabiać tyle, ile jest w stanie z siebie dać. W przeszłości, gdy stopień skolaryzacji w Polsce znacząco wzrósł, bo mieliśmy podobną ilość studentów, co dwukrotnie większe Niemcy, problem nie istniał. W perspektywie najbliższych ośmiu lat pojawi się tyle młodzieży, która zda egzamin maturalny, że konkurencja między uczelniami publicznymi a niepublicznymi będzie rzeczą naturalną. A to rodzi konflikt w zakresie poświęcania czasu dla uczelni macierzystej, gdzie zdobywa się tytuły i prowadzi pracę badawczą, a placówkami niepublicznymi, w których świadczy się usługi dydaktyczne.

W jakim kierunku będzie rozwijał się w najbliższych latach UMK?
Skończył się już w Polsce czas, gdy były znaczące pieniądze na rozwój infrastruktury uczelni publicznych i niepublicznych. W nowej perspektywie finansowania unijnego będą środki na tzw. miękkie projekty. Dotyczyły będą one m.in. poprawy jakości kształcenia. Jako uczelnia, która ma, co nie jest tajemnicą, problemy finansowe, powinniśmy skupić się na przygotowaniu atrakcyjnej oferty dla studentów i podwyższaniu standardów nauczania. Musimy być wyróżniającą się placówką badawczą i dydaktyczną nie tylko w regionie.

Czy środowisko akademickie posiada instrumenty, żeby wpływać na ustawodawcę w zakresie potrzebnych zmian w szkolnictwie wyższym? Na poziomie codziennej pracy z młodymi ludźmi widać jak na dłoni najważniejsze problemy i bolączki, a także pozytywne trendy.
Jeżeli chodzi o ustawodawstwo, to jest to proces wieloletni. Od proponowanej zmiany do jej wprowadzania mija często kilka lat. W najbliższych czasie nie przewiduję znaczących zmian w całym systemie. Możemy jednak wyciągać wnioski i przygotowywać się na nowe zjawiska np. demograficznie, korzystając z doświadczenia naszych pracowników, którzy wyjeżdżają do renomowanych placówek na całym świecie i mają potrzebną wiedzą w tym zakresie.