Równaj w dół! [felieton]

Marcin Czyżniewski, Przewodniczący Rady Miasta Torunia (fot. Łukasz Piecyk)

Boże Narodzenie dawno już za nami, w znalezionych pod choinką skarpetkach zdążyła się zrobić dziura, a jednak będziecie Państwo świadkami cudu, usprawiedliwionego może temperaturą jako żywo przypominającą nam święta, przynajmniej te z czasów zimy stulecia.

Otóż nie tylko zamierzam bronić pomysłu rządu, ale bronić go jeszcze wobec tych, którzy na co dzień demonstrują swoje przywiązanie do partii rządzącej. Przy okazji urodzin Mikołaja Kopernika i Święta UMK znów sporo mówiło się o głębokich zmianach w nauce i szkolnictwie wyższym, które już, już wydają się czekać na wprowadzenie, ale jakoś wciąż doczekać się nie mogą. Co ciekawe, głosy sprzeciwu słychać najczęściej ze strony, z której spodziewalibyśmy się ich najmniej. A to wysoki polityk partii rządzącej podda w wątpliwość sens całej ustawy, a to z ministerstwa finansów, też nierządzonego przez opozycję, wyjdzie sugestia, że zmiany owszem, ale nie ma na nie pieniędzy, a to w świat pójdzie list protestacyjny, pod którym podpisze się sporo profesorów, także toruńskich, niekryjących swoich prawicowych poglądów. Czemu tak się dzieje, nie wiem. Zauważam tylko ten fakt jako pewną ciekawostkę. 

Niezależnie jednak od politycznych podziałów mam swoją teorię dotyczącą ustawy o szkolnictwie wyższym i problemów, na które się natknęła. Otóż promuje ona tych, którym się chce i którzy potrafią, a tego nie lubimy. Tworzy elitarną (niebezpieczne dziś słowo) grupę uniwersytetów i wspomaga najbardziej aktywnych naukowców. To zaś znaczy, że nieelitarni i nieaktywni będą musieli radzić sobie sami i pewnie sobie nie poradzą, ale to jedyna szansa, by dogonić naukowy świat, a nie wlec się w ogonie rankingów. Spośród licznych konkurencji świetni jesteśmy w równaniu w dół. Niestety, to wciąż konkurencja nienotowana na zimowych igrzyskach.