Są zwierzęta, które mówią nie tylko w Wigilię

Ptaki mówią ludzkim głosem nie tylko w Wigilię (fot. Adam Zakrzewski)

Wszyscy czekamy na świąteczny wieczór i moment, w którym zwierzęta przemówią ludzkim głosem. Tomasz Kuziemkowski ma to na co dzień.

Mówią nie tylko papugi, ale także szpaki i kosy. Trzeba tylko umieć ich słuchać. Naszych imion uczą się w lot. Gdy obdarzamy je miłością, nauka języka polskiego idzie im bardzo szybko. Na lewym brzegu jest dom, w którym rozmowy człowieka z ptakami nie ustają.

– Najbardziej gadatliwe są papugi – mówi Tomasz Kuziemkowski, pracownik toruńskiego Ogrodu Zoobotanicznego, hodowca wielu gatunków paktów. – Wszystko łapią, są bardzo inteligentne i spostrzegawcze. Wręcz szukają kontaktu z człowiekiem. Odczuwają także nasze emocje.

Wiele zależy od tego, gdzie papuga zaczyna swoje życie.

– Jeżeli papugę chowamy z ręki, czyli zabieramy ją od rodzica, to gdy pierwszy raz otworzy oczy widzi zupełnie kogoś innego niż mogła przypuszczać. Przywiązuje się do człowieka. Na jego widok czuje się spokojniejsza, radosna i bezpieczna.

Nie oznacza to jednak, że tylko papugi wdają się z ludźmi w pogawędki.

– Szpaki posiadają ten sam iloraz inteligencji, co delfiny – dodaje Tomasz Kuziemkowski. – Z tą różnicą, że tylko delfiny grają w piłkę. Szpaka interesuje wszystko, co go otacza. Interesują go wszystkie kolory i dźwięki. Zastanawia się, czy coś jest dla niego zagrożeniem czy też będzie to lekcja, która przyda mu się w życiu. Ten gatunek ptaków błyskawicznie uczy się powtarzać nasze imiona. Odwzorowanie płaczącego dziecka, alarmu lub dzwonków w telefonie jest dla niego drobnostką.

Wszystko, co jest dźwięczne i o wysokiej tonacji, szpaki kodują w swojej głowie. Imienia „Hubert” nie wypowiedzą, ale Elizabeth już tak. Będzie brzmiało „Eliii-zabet”.

-W podobny sposób działają polskie kosy – mówi Tomasz Kuziemkowski. – Jeżeli ktoś lubi ptaki i próbuje zrozumieć ich mowę, to powinno mu się to udać bez trudu. Ja wyssałem to z mlekiem matki. Wchodząc do siebie do ptaszarni, po dźwiękach które wydają między sobą poszczególne ptaki, jestem w stanie odczytać miłosne trele czy śpiew ostrzegawczy. Samce śpiewają, a samice wydają dźwięki, które wabią samców.

Mieszkaniec lewego brzegu może się czuć, jakby święta miał przez cały rok.

-Powiedziałbym jednak, że raczej wielkanocne – śmieje się Kuziemkowski. – Za greckim filozofem można powtórzyć znaną sentencję, że „wszystko, co żyje, pochodzi od jajka.

Żona miłośnika ptaków przyzwyczaiła się do jego pasji. Doskonale wie, że w czasie świąt mąż nie zapomni o swoich podopiecznych. Dostaną ucztę taką samą, jaka cała rodzina przy wigilijnym stole.

– A o dwunastej w nocy przyjdziemy z ptaszkami porozmawiać – śmieje się hodowca ptaków. – Może powiedzą, o jakim prezencie pod choinką marzyły. Chociaż dobrze wiem, czego im trzeba.