Seksting? Młodzi nie widzą problemu i umawiają się publicznie

Co dziewiąty nastolatek wysyła swoje nagie zdjęcia i traci nad nimi kontrolę.

Zasada jest prosta – tylko konkretne propozycje i odważne zdjęcia. Program internetowy wyświetla przesłane fotografie przez kilka sekund. Później ślad po nich znika. To właśnie zachęca nastolatków do przesyłania sobie coraz pikantniejszych plików. O chęci wymiany sex-fotek informują nawet gimnazjaliści. Skoro ciało jest towarem – można je sprzedać. Najczęstszą walutą jest… doładowanie do telefonu.

Szesnastoletnia „Agness” swoje ogłoszenie w internecie zamieściła kilka tygodni temu. W zamian za rozbierane zdjęcia chciała doładowanie do telefonu. Pod jej wpisem na forum wybuchła ostra dyskusja. Słowa „dziwka” i „szmata” to jedne z łagodniejszych określeń.

– Czasami jak nie mam kasy na koncie wysyłam chętnym swoje nagie fotki za kasę i nie rozumiem dlaczego przez niektórych jestem berana – komentuje na forum „Agness”.- Przecież są to moje fotki i moje ciało. A doładowanie za 30 zł zawsze mi się przydaje. A fakt, że rozsyłam nagie fotki nie upoważnia nikogo do nazywania mnie dziwką, bo jestem dziewicą. (pisownia oryginalna – red.)

Nastolatki, jak się okazuje, o sekstingu wiedzą sporo. Nie uważają jednak takiej formy „rozrywki” za coś złego. Łączenie seksu z nowymi technologiami może przynieść młodzieży profity.

Siedemnastoletnia Angelika oferuje swoje zdjęcia za dwadzieścia złotych, doładowanie lub przelew paypal. W ogłoszeniu zaznaczyła, że „widać na nich cipkę, cycuszki i twarz. Łącznie szesnaście zdjęć”. Mniej śmiałe, choć równie „zachęcające” do wymiany fotek anonse pojawiają się także na facebooku.

Do grupy zamkniętej SNAPCHAT Toruń należy kilkaset użytkowników. Wśród ogłoszeń znaleźć można te zachęcające „laseczki na poświntuszenie” czy „gorące nastolatki”. Autorów propozycji nie odstrasza publikacja ich danych czy ujawnienie wieku. A zdarzają się nawet gimnazjaliści.

– Przyczyny powstania samego zjawiska upatruje się w środowisku zewnętrznym, które zdaje się mieć ogromny wpływ na myślenie i zachowanie młodych ludzi – mówi Monika Trzcińska, toruński psycholog. – Problem z sekstingiem nadal istnieje. Młodzież, w wymianie półnagich lub nagich zdjęć, widzi korzyści. Nimi są chociażby ekscytacja, pobudzenie i wzrastające emocje.

Młodzież w swoich ogłoszeniach proponuje wymianę zdjęć „sprzętów” czy „miejsc wilgotnych”. Poprzez takie anonse i wymianę nagich selfie poszukują zainteresowania własną osobą.

– To, czego młodzi ludzie najbardziej się boją, to kompromitacja – zaznacza kobieta. – Mimo lęku, góruje podniecenie, nieświadomie więc się na nią narażają. Zjawisko to pokazuje, jak istotna dla młodego człowieka jest ta „chwila bycia super”. Moment ekscytacji, który pojawia się po wysłaniu zdjęcia.

Z relacji młodzieży wynika, że rejestrowanie, wymiana czy publikowanie materiałów o charakterze seksualnym to dla nich codzienność. Najbardziej dotknięte sekstingiem są dziewczyny nakłaniane do rozbierania się przed aparatem czy kamerą internetową przez chłopców. Choć czasami równie chętnie ogłaszają się na forach internetowych.

Wysłane zdjęcia nagich pośladków, piersi czy miejsc intymnych mogą zostawić ślad na długie lata. Rozbierane zdjęcia stają się także sposobem na szybki zarobek. Ogłoszeń w internecie jest mnóstwo.

W dobie przesyconej seksem kultury masowej przesuwa się u młodych ludzi granica intymności, wydaje im się także, że „wszyscy to robią”. A zarazem nie są w stanie określić, czy po drugiej stronie ekranu siedzi ich rówieśnik, czy „piętnastoletni” czterdziestolatek.