Śmierć w religiach

Rodzimowierczy obrzęd dziadów, który ma na celu zyskanie przychylności zmarłych. (Fot. Piotr Lampkowski)

Jest nieodwracalna. Medycznie definiuje się ją jako ustanie oznak życia. Nastaje wraz z ostatnim tchnieniem lub uderzeniem serca. Na nasz stosunek do śmierci decydujący wpływ ma wiara. To ona określa, czy przed śmiercią drżymy, czy też uważamy ją za wyzwolenie i przejście do lepszego świata.  

W chrześcijaństwie otwiera ona drogę do Boga Ojca. Oto jednak kilka innych podejść do tego zagadnienia w różnych wyznaniach.

Rodzimowiercy. Wyznanie zwane inaczej słowiańskim neopogaństwem. To współczesna religia identyfikująca się z duchowością i mitologią ludów słowiańskich. Nie posiada nadrzędnej struktury ani władzy religijnej. Zarówno wiara, jak i praktyka tej religii jest bardzo różnorodna. Teologicznie charakteryzuje rodzimowierców panteizm i politeizm – kult bogów i przodków. Swoje wierzenia i praktyki opierają na źródłach historycznych, archeologicznych i etnograficznych dotyczących religii Słowian 

Koncepcja śmierci według rodzimowierców jest dość oryginalna. Przede wszystkim nie istnieje dla nich pojęcie grzechu. Za swoje uczynki każdy indywidualnie odpowiada przed bogami. Kolejnymi instancjami, przed którymi trzeba się ze swoich uczynków „tłumaczyć”, są sumienie i prawo stanowione. Istnieją czyny niegodne, których popełnianie wpływa na los danego wyznawcy. W rodzimowierstwie nie ma mowy o zbawieniu. To efekt odmiennych norm religijnych Prasłowian. Brak zbawienia nie oznacza jednak, że śmierć jest kresem. Jest kresem, ale tylko dla ciała. Dusza (weli) odłącza się od ciała i wędruje do krainy wiecznej szczęśliwości, tzw. Nawii.  

– Nie boimy się śmierci – mówi Katarzyna Nowak, rodzimowierczyni słowiańska ze Stowarzyszenia Kałdus. – Nasza wiara nie uczy nas strachu. Śmierć nie oznacza końca świadomości. To tylko pewien etap. Naszym zadaniem jest żyć godnie, ponieważ kiedyś będziemy rozliczeni przed naszymi przodkami. Jednak nie żyjemy po to, by zasłużyć kiedyś na nagrodę. Mamy żyć w zgodzie z naturą, szanować bogów, ziemię, rodzinę. Ci, którzy żyją w sprzeczności z tymi zasadami, zostaną kiedyś rozliczeni. Nie wiemy jak. Być może opiekun dusz ich nie przyjmie. Może nie zaznają spokoju i będą się wiecznie błąkać. Odejście kogoś bliskiego to zawsze żal w sercu. Jednak tak naprawdę jest to radosna uroczystość i tak staramy się ją obchodzić.  

Islam. Mahometanizm to religia monoteistyczna, druga na świecie – po chrześcijaństwie – pod względem liczby wyznawców. Świętą księgą islamu jest Koran. Zawarte w nim objawienie  

jest ostatecznym przesłaniem Allaha do ludzi. Słowo „islam” oznacza poddanie się woli Boga. Jest to religia mająca wspólne korzenie z judaizmem i chrześcijaństwem.  

Pojęcie śmierci w islamie jest bardzo istotne. Śmierć jest pojmowana jako integralna część życia i stanowi przejście do rzeczywistości pozaziemskiej. Umierający powinien dokonywać żywota w gronie najbliższych. Ostatnie chwile ziemskiej wędrówki powinny być wypełnione wdzięcznością za dobro, jakim Bóg obdarzył danego człowieka. Bliscy proszą Boga o odpuszczenie grzechów dla umierającego. Jego twarz w ostatnich chwilach życia powinna być zwrócona w kierunku Mekki. Powinien on również powtarzać muzułmańskie wyznanie wiary: „Nie ma bóstwa innego niż Bóg. Mahomet jest posłańcem Boga”.
Zaraz po śmierci najbliżsi tej samej płci dokonują rytualnego obmycia zwłok. Do tej ceremonii dopuszczeni są wyłącznie mahometanie. 

– Muzułmanie boją się śmierci – mówi dr Magdalena Lewicka, kierownik Pracowni Języka i Kultury Arabskiej UMK w Toruniu. – Tak samo jak chrześcijan może ich spotkać życie wieczne w raju lub wieczne męczarnie w piekle. Przykładne i bogobojne życie nie daje pewności, jaki będzie rezultat sądu ostatecznego. Na szalach zostaną położone dobre i złe uczynki. Pogrzeb w islamie jest uroczystością smutną. Pełen żalu i rozpaczy po starcie, ale i nadziei na życie wieczne.  

BuddyzmSystem filozoficzny i religijny, którego założycielem był Siddhartha Budda (560-480 r. p.n.e.) Jest to religia nieteistyczna, czyli pozbawiona Boga. Przez setki lat określało ją pojęcie dharma. Termin buddyzm powstał stosunkowo niedawno.  

Doktryna śmierci przedstawiona w buddyzmie zdeterminowana jest przez koncepcję ponownych narodzin. Różni się ona diametralnie od ujęć tego zagadnienia w tradycji chrześcijańskiej. Budda uważał, że jednostka jest wieczna, dopóki nie osiągnie wyzwolenia z wszelkich pragnień. W chwili kiedy to nastąpi, ponowne narodziny nie mają już sensu. Nie dochodzi do nich. Człowiek przechodzi przez kolejne wcielenia i trwa to dopóty, dopóki nie uwolni się od pragnień. To z kolei przywiedzie go do prawdziwej wiedzy duchowej.  

Łańcuch kolejnych wcieleń nie wyklucza istnienia wyższych sfer poza rzeczywistością świata doczesnego. Zaprzecza jednak istnieniu stwórcy. Jednostka może ponownie narodzić się w niebie w nagrodę za dobre uczynki. Niebo jednak nie jest wieczne, jak wszystko inne: jak piekło czy dobry bóg Brahma. Osiągnięcie stanu nirwany (wyzwolenia z cyklu narodzin i śmierci) jest zatem osiągnięciem czegoś znacznie wyższego niż niebo i przewyższającego stan boski. Dla wyznawców buddyzmu chrześcijańskie zbawienie jest pośledniejszą formą zbawienia.  

– Buddyzm interesuje się strachem wywołanym przemijaniem – mówi Jakub Gołębiewski, wyznawca buddyzmu zen. – Strach ten jest siłą napędową poszukiwań buddysty, by zrozumieć jego źródło. Do tego poznania zmierza drogą wytrwałości, cierpliwości i praktyki jego oswajania. Trudno mówić w perspektywie buddyzmu o życiu pozaziemskim, po śmierci, ponieważ to trwanie nie jest czymś odrębnym. Czyjaś śmierć może w buddyście wywołać żal lub tęsknotę, ale tylko tak długo, jak długo tkwi on w pętach ziemskich przywiązań.