Stare kontra nowe

(fot. Łukasz Piecyk)

Zapowiadane przez minister Annę Zalewską zmiany w oświacie wywołały w Polsce burzę. W naszym województwie opinie też są podzielone. Jedni wyrażają zdecydowany sprzeciw wobec np. likwidacji gimnazjów, inni są zwolennikami „dobrej zmiany”. Z prezesem Związku Nauczycielstwa Polskiego w woj. kujawsko-pomorskim Ryszardem Kowalikiem rozmawiała Katarzyna Ochocka.

Czytaj: Istnieje konieczność wprowadzenia zmian.

Czy sytuacja jest aż tak zła, że nauczyciele musieli wyjść na ulicę?
Jestem przeciwnikiem strajków, czy to w szkołach, czy szpitalach. Ale Związek Nauczycielstwa Polskiego będzie wykorzystywał wszelkie możliwe i legalne działania, by powiedzieć głośne „nie” zapowiadanym zmianom. Czas jest nieubłagany. Mamy XXI wiek, więc zdajemy sobie sprawę, że wszędzie, w oświacie również, potrzebne jest wprowadzanie zmian prowadzących ku lepszemu. Dlatego nie jesteśmy przeciwko zmianom, a przeciw chaotycznemu ich wprowadzaniu.

 

Przeciwko czemu konkretnie jest ZNP?
Kategorycznie sprzeciwiamy się likwidacji gimnazjów. Pani minister Anna Zalewska nie podała nam ani jednego powodu, dla którego chce je zlikwidować. 17 lat temu również walczyliśmy przeciwko zmianom. Jednak przez ten czas nauczyciele ciężką harówką wypracowali sobie sposób przekazywania wiedzy tej grupie młodzieży. Uczyli się, w jaki sposób i nad czym pracować z gimnazjalistami. A teraz, po tylu latach, chce się tę pracę przekreślić? Tak po prostu wyrzucić na śmietnik?

 

Uważa pan, że niektórzy nauczyciele stracą pracę?
7,5 tys. dyrektorów gimnazjów zostanie zwolnionych. Obecnie szef takiej placówki ma 3 albo 7 godzin lekcyjnych, a jak spadnie na etat nauczycielski, to musi mieć więcej zajęć. Już tu widzimy, że zabierze godziny nauczycielom. Jak więc można obiecywać, że nauczyciele nie stracą pracy? Ponadto likwidacji ulegnie wiele świetnych placówek. Np. gimnazjum przy uniwersytecie w Toruniu.

 

Czy istnieje szansa, by ZNP zmienił stanowisko?
Nie będziemy zgadzali się z wprowadzanymi zmianami, póki nie usłyszymy konkretnych planów i działań. Cały naukowy świat, profesorowie, poloniści, pozostali nauczyciele mówią „nie”, a pani minister jakby tego nie widziała. To jest arogancja. Każdy dorosły człowiek bierze pod uwagę to, co mówią inni. Wysłuchuje ich chociaż. A pani minister nie. Kiedyś też była pedagogiem i to podobno bardzo dobrym. Czyżby zapomniała, jak to jest współpracować z innymi ludźmi? Czy musi słuchać jednego człowieka, który chyba nie jest nieomylny?

 

Czy związek starał się przekazać pani minister swoje racje?
Niedawno Anna Zalewska była gościem zjazdu ZNP w Warszawie. Wygłosiła przemówienie i wyszła z sali. Zostawiła kilku swoich współpracowników. Nie wysłuchała nas, nie zareagowała na prośby. W Gdańsku nie skorzystała z zaproszenia 1,5 tys. dyrektorów, którzy wówczas odbywali posiedzenie. Tak nie powinien postępować nasz przedstawiciel w rządzie.

 

ZNP jest obecnie wspierane przez Platformę Obywatelską
Każdy obóz polityczny przestawia nas jak klocki i mówi, co mamy robić. Niedawno protestowaliśmy przeciwko rządom PO, teraz ta partia nas wspiera. Niech wspiera, nieważne. My nie działamy politycznie. Działamy tak, by dbać o nauczycieli, a przede wszystkim uczniów i ich rodziców. Ci ostatni są zdezorientowani. Nie wiedzą, jak będzie wyglądała przyszłość ich dzieci. Czego będą się uczyły, co z podręcznikami? Znają tylko zarysy. Pewne jest natomiast, że w roku szkolnym 2019/2020 do szkół średnich trafią absolwenci ósmej klasy podstawówki i absolwenci trzeciej klasy wygasających właśnie gimnazjów. Nastąpi więc spotkanie dwóch roczników uczniów w tym samym czasie. Oby szkoły średnie sobie z tym poradziły.

 

Czy wśród członków ZNP znajdziemy zwolenników reformy?
Jest nas ponad 250 tys. Są to przedstawiciele różnych placówek – od przedszkoli po uczelnie wyższe. Każdy z nas może mieć odmienne zdanie. Niektórzy są zwolennikami twardej polityki, inni Radia Maryja. Ale większość sprzeciwia się zmianom. Za reformą są najczęściej pracownicy szkół średnich. Mówią, że zmiany kadrowe ich nie dotkną. Szkoda, że zapominają o kolegach z gimnazjów.