Szczuka, Zemke, a może Rosati – kto z naszego regionu wybierze się do Parlamentu Europejskiego?

iełda nazwisk przed wyborami do Parlamentu Europejskiego ruszyła. W naszym regionie pojawią się znane nazwiska. Często z województwem nie mające nic wspólnego (fot. Ralf Roletschek / roletschek.de)

Partie strzegą jeszcze swoich list, jak największej tajemnicy. Z powolnego odsłaniania kart czynią spektakl. Zaskoczeń raczej nie będzie. Decyzje zostały już podjęte. Trzeba jednak wytłumaczyć jakoś opinii publicznej, że w okręgu kujawsko-pomorskim może wystartować Michał Boni czy Dariusz Rosati.

W naszym regionie najmniejszy problem wydaje się mieć Sojusz Lewicy Demokratycznej. Partia jest zadowolona z europejskiej kariery Janusza Zamkego. Po raz kolejny ma on zostać „jedynką” ugrupowania w kujawsko-pomorskim.

– Nie ma możliwości, żeby ktoś „strącił” Janusza z tego miejsca – mówi nieoficjalnie polityk SLD. – Jego aktywność jest widoczna zarówno w Europie, jak także w sprawach lokalnych. Ma bardzo silną pozycję w regionie.

Są jednak na liście sojuszu mniej znane nazwiska. Na 4. miejscu znalazł się Krzysztof Grządziel, radny z Włocławka, który w biznesie zarobił miliony. Na łamach lokalnej prasy tak tłumaczył swoją decyzje o kandydowaniu do Parlamentu Europejskiego.

– Wystarczająco długo jestem w Radzie Miasta – mówił w jednym z wywiadów kandydat SLD. – Uważam, że czas już wyjść poza działalność lokalną. 90 procent czasu na obradach zajmują kłótnie i przepychanki słowne. W Europie jest zupełnie inny poziom kultury i wiedzy.

Warszawa da się lubić?

Na wyższą jakość życia politycznego i wynagrodzenie w euro liczą też kandydaci innych partii. Lista SLD jest najmniej spektakularna. Do walki o mandaty w naszym województwie ruszą bowiem znane nazwiska od lewa do prawa.

Twój Ruch zdecydował się na kandydaturę Kazimiery Szczuki. Jedna z najbardziej znanych polskich feministek nie ma z naszym województwem większych związków. Nie przeszkadza jej to jednak w tym, że zabiegać o głosy mieszkańców Torunia.

– Trudno wyobrazić sobie lepszą kandydatkę – mówi Jarosław Wojtas, rzecznik prasowy Twojego Ruchu w województwie kujawsko-pomorskim. – Od wielu lat angażuje się ona w walkę o prawa kobiet, które są bardzo ważnym elementem naszego programu. Aktywnie uczestniczy w debacie dotyczącej wyborów miss Uniwersytetu Mikołaja Kopernika i jest związana z naszym środowiskiem akademickim i literackim.

Trzeba dodać, że po raz pierwszy taka dyskusja toczy się w tym roku, a konkurs ma wieloletnią tradycję. Wybory wzmagają jednak aktywność polityków wielokrotnie. Braku starań nie można zarzucić jednemu z najczęściej pojawiających się w mediach europosłów – Ryszardowi Czarneckiemu.

Sprawdzony czy protegowany?

– Nie wiem, jakie problemy Polaków udało mu się rozwiązać, ale zabiera głos w każdej sprawie – mówi Anna Zielińska, mieszkanka Torunia. – W telewizji nie ma dnia, żeby się nie pojawił. Czy te wybory mają jednak jakieś znaczenie? I tak głosowania odbywają się później według klucza partyjnego.

W Prawie i Sprawiedliwości trudno o jednoznaczną deklarację, na kogo będziemy mogli zagłosować w maju z list tej partii. Nazwisko Ryszarda Czarneckiego słyszy się w kuluarach. Głośno także o możliwym starcie posła Andrzeja Jaworskiego. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że ma on niezmienne poparcie środowisk związanych z Radiem Maryja i o. Tadeuszem Rydzykiem. W Toruniu kandydatura jak znalazł. Na jego korzyść przemawia również pochodzenie. W końcu urodził się we Włocławku.

– Ordynacja do Parlamentu Europejskiego i, z reguły, niska frekwencja powodują, że partie stawiają często na osoby znane – mówi Zuzanna Osmólska, politolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. – Stąd na listach możemy znaleźć celebrytów. Do żadnego okręgu nie jest bowiem przypisana konkretna liczba mandatów, więc partie starają się jakoś „zbudować” wynik całego ugrupowania na poziomie kraju.

Wiele zależy również od frekwencji. Jak w naszym regionie będzie dużo niższa niż w innych częściach Polski, może się okazać, że żadnej osobie z kujawsko-pomorskiego nie uda się zdobyć mandatu do Parlamentu Europejskiego.

W Platformie Obywatelskiej trwają dyskusję, kto powinien reprezentować partię rządzącą w zbliżającym się starciu. Ich koalicjant – PSL – postawił na sprawdzonego Eugeniusza Kłopotka. Kampania na pewno będzie więc barwna. PO zastanawia się nad kandydaturami obecnego europosła Tadeusza Zwiefki, posła Tomasza Lenza lub kogoś, kto z województwem kujawsko-pomorskim ma niewiele wspólnego. Lista nie jest zamknięta. Ponoć chętni są byli ministrowie – Michał Boni, Dariusz Rosati i Jacek Rostowski. Po odejściu z rządu wybory do PE mogą być dla nich starciem o „być albo nie być” w polityce.

Jarosław Gowin raczej postawi na Wojciecha Mojzesowicza. Ten zwiedził już w swojej karierze wiele partii, a teraz jest członkiem Polski Razem. Jedno jest pewne – emocji nie zabraknie w trakcie kampanii. Starcie feministki Szczuki z Andrzejem Jaworskim zapowiada się, jako ogólnokrajowy hit. Szkoda, że te wybory dają dość groteskowy obraz polityki. Które jednak nie dają?