Torqway sławi Toruń

Pierwsze kroki na Torqwayu autora tekstu. Ostatnie rady Bartka Sobolewskiego i Beaty Paszke-Sobolewskiej. Dalej poszło już jak z płatka (fot. Łukasz Piecyk)

Ruszyła seryjna produkcja i sprzedaż genialnego toruńskiego wynalazku. Świat go docenił, nagrodził, ale teraz dopiero oswaja się z tym niezwykłym urządzeniem i znajduje dla niego nowe zastosowania. Ta wiosna ma być dla Torqwaya momentem przełomowym.

Pierwsze skojarzenie ze słynnym amerykańskim pojazdem Segway jest mylące. Jak mówią twórcy Torqwaya – jedynym podobieństwem jest pozycja stojąca użytkownika amerykańskiej pioruńsko drogiej zabawki na prąd i toruńskiego pojazdu poruszanego siłą mięśni całego ciała. Tak, tak, całego ciała, bo choć główną rolę odgrywają ręce poruszające dźwigniami, to mikroruchy wykonują też nawet najdrobniejsze mięśnie w całym organizmie.

– Uświadomili nam to lekarze analizujący pracę ciała podczas jazdy Torqwayem – tłumaczy Beata Paszke-Sobolewska, żona wynalazcy i szefowa rodzinnej firmy, która dziś wprowadza toruński wynalazek na światowe rynki. – Proszę spróbować samemu.

Choć pierwsze pokazy Torqwaya odbyły się dwa lata temu, tamten pojazd był inny. Wówczas wynalazek był ręcznie robionym prototypem. Jego wartość oceniano na kilkadziesiąt tysięcy złotych. W ubiegłym roku firma z siedzibą w Kaszczorku rozpoczęła współpracę ze szwajcarskimi specjalistami od odlewów z niezwykle odpornych tworzyw sztucznych. Dzisiejszy Torqway jest dziesięć razy tańszy, zdecydowanie lżejszy, ale też, jak zapewnia rodzina wynalazcy, jeszcze doskonalszy w prowadzeniu.

– Istotą tego wynalazku jest przełożenie ruchu wahadłowego dźwigni na ruch obrotowy kół – tłumaczy Beata Paszke-Sobolewska. – Opatentowaliśmy zarówno sam mechanizm, jak i cały pojazd. Sposób działania bowiem, teoretycznie na razie, można wykorzystać w wielu innych dziedzinach. Choćby w elektrowniach napędzanych ruchem fal.

I faktycznie jak fala ruszamy Torqwayem po toruńskim Bulwarze Filadelfijskim. Już pierwsze odepchnięcie jednej z dźwigni od siebie uświadamia, że włączyć się musi całe ciało. Same ręce to za mało, by pojazd sunął płynnie i lekko. Ale jak dodamy balans ciałem i pracę mięśni nóg, Torqway raptownie przyspiesza. Uważać trzeba jednak, by panować nad naciskiem pięt na ruchome części platformy, bo w ten sposób się skręca. Prymitywne „deptanie” spowoduje, że pojedziemy wężykiem. Może to wszytko wydaje się nieco skomplikowane, ale w praktyce trzeba tylko kilku minut, by opanować sprawną jazdę na wprost. Teraz wiraż wywołany przez dociśnięcie jednej z pięt i znowu przechodzimy do ruchu balansowego, rwąc do przodu.

– Nasze doświadczenia z targów na całym świecie dowodzą, że najlepszą koordynację ruchową wykazują Europejczycy. Może to przypadek, ale takie mamy obserwacje – wtrąca pani Beata. – Przy naszym stoisku zawsze jest kolejka chętnych do przejechania się tym pojazdem. Azjaci, zamiast jechać, wolą wszystkiego dotknąć, wszystko sfotografować, Amerykanie są nieco ostrożni, a najszybciej opanowują Torqwaya ludzie z Europy.

Jednak to amerykański rynek wydaje się wprost stworzony dla tego wynalazku. Tam panuje największa moda na rekreację i bycie fit, a do tego Torqway nadaje się najbardziej.

– Poprzez pracę wszystkich mięśni ciała udaje się spalać około 400 kilokalorii na godzinę podczas jazdy tempem spacerowym, z prędkością ok. 5 km/h – tłumaczy żona wynalazcy. – To wartość porównywalna do czterdziestominutowego lekkiego biegu. Ale nie wszyscy mogą i lubią biegać. Dla nich po pierwsze jest Torqway. Liczymy więc na współpracę z ośrodkami odnowy, sanatoriami, SPA, ale kupują nasz pojazd także osoby, które wybierają go zamiast siłowni. Wysiłek na świeżym powietrzu – to jest dziś na świecie modne!

W czerwcu rusza biuro toruńskiej firmy w Palo Alto, na zachodnim wybrzeżu USA, w Dolinie Krzemowej.

– Nasz pojazd zaprojektowany został do maksymalnego obciążenia 120 kg. W USA występuje

zapotrzebowanie na maszyny o większej nośności. Torqway ułatwia chudnięcie, a to się w Ameryce szczególnie ceni – dodaje Beata Paszke-Sobolewska, a jej syn Bartek przemyka obok kolejny raz Torqwayem, wykonując kocie ruchy. To on już niebawem będzie prezentował toruński produkt na najbliższych targach w Kolonii. Już wcześniej produkt został uznany podczas Światowych Targów Wynalazczości i Innowacyjności INPEX w Pittsburgh’u za najlepszy wynalazek z Europy. Toruńska firma Torqway jedzie do Niemiec już nie tylko prezentować to zadziwiające cudo techniki, ale je sprzedawać. Być może więc tej wiosny Torqway wystrzeli i błyśnie na światowych rynkach. Wszak pochodzi z Torunia, miasta Kopernika, którego odkrycia świat też nie załapał od razu, musiał się z nim oswajać, ale dziś kojarzy jednoznacznie właśnie ze słynnym astronomem.