Toruń bez szans na duży festiwal muzyczny?

Toruń ma bardzo dobrą bazę infrastrukturalną (fot. Łukasz Piecyk)

Do 40-tysięcznego Oświęcimia przyjechali już Peter Gabriel, Eric Clapton i Elton John. Life Festival Oświęcim odwiedza co roku nawet 50 tys. gości. Podobnie jest w wielu innych miastach w Polsce. Dlaczego Toruń wciąż nie ma festiwalu muzycznego z prawdziwego zdarzenia?

Lato to czas festiwali. Od Barcelony i Londynu po Ostrawę i Split – w całej Europie odbywają się wielkie muzyczne imprezy plenerowe i miejskie: topowi artyści, kilkanaście scen, setki tysięcy uczestników. Do tego grona dołączyły największe w Polsce Przystanek Woodstock i Open’er Festival. Swoje festiwale mają nawet mniejsze od Torunia Oświęcim (Life Festival, czerwiec), Płock (Audioriver, lipiec) i Olsztyn (Green Festival, sierpień). Czy nasze miasto też ma szansę zaistnieć na festiwalowej mapie Polski?

– My robimy duże festiwale muzyczne – twierdzi Przemysław Draheim z Toruńskiej Agendy Kulturalnej, organizatora m.in. Bella Skyway Festival. – Na przykład rockandrollowy Festiwal Wspomnień jest dla nas dużym festiwalem muzycznym, na którym występują gwiazdy światowego formatu. A czy chociażby Song of Songs nie jest festiwalem, na który przyjeżdżają ludzie z całej Polski?

Na koncie Toruńskiej Agendy Kulturalnej, która jest miejską instytucją kultury odpowiedzialną za największe toruńskie wydarzenia kulturalne, oprócz Festiwalu Wspomnień (na którym wystąpili w tym roku m.in. Wishbone Ash i The Animals & The Friends) znajdziemy też m.in. Festiwal Piosenki i Ballady Filmowej i toruńską odsłonę międzynarodowego Święta Muzyki, polegającego na organizowanych w pierwszy dzień lata darmowych koncertach w wielu punktach miasta. Nie są to jednak imprezy, które mają szansę przyciągnąć tysiące gości z kraju i zagranicy.

Co innego reaktywowany po siedmiu latach Song of Songs. Międzynarodowy Ekumeniczny Festiwal Muzyki Chrześcijańskiej, który powrócił po długiej przerwie dzięki toruńskiej agencji SOS Music, to jedna z największych imprez tego typu w Europie. W tym roku festiwal odwiedzili m.in. Mietek Szcześniak i Natalia Niemen, a także zwyciężczyni włoskiej edycji programu „The Voice” s. Cristina Scuccia. To wciąż jednak impreza dla niszowego odbiorcy.

Zwolennicy zorganizowania dużego festiwalu w naszym mieście utworzyli na Facebooku grupę dyskusyjną, gdzie wymieniają się pomysłami. Powtarzają się opinie, że urzędnicy nie mogą tworzyć festiwali, tylko powinni je wspierać. Inaczej festiwale staną się narzędziem walki politycznej. Jak to może wyglądać, pokazały zawirowania wokół tegorocznej edycji Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu – polityczna ingerencja w dobór wykonawców zakończyła się bojkotem ze strony wielu artystów, do imprezy mogło w ogóle nie dojść. Organizowany tradycyjnie w czerwcu festiwal odbędzie się ostatecznie we wrześniu.

Toruńscy aktywiści – wśród nich wielu ludzi doświadczonych w branży muzycznej i eventowej – podkreślają zgodnie: miasto ma potencjał. Centralne położenie na mapie Polski, łatwy dojazd, dobra infrastruktura, lokalizacji na duży plener też niemało: lotnisko, poligon i camping na lewobrzeżu, plac cyrkowy. Czego brakuje? Konsekwentnej wizji, strategii i promocji.

– Toruń nie ma spójnego pomysłu na siebie. Dużo kasy wydaje na małe, niewidoczne w Polsce i średnio modne imprezy – pisze na Facebooku Matylda Hinc. – Albo decydujesz się na dużą inwestycję z szansą na sponsora i zaangażowanie miasta, albo robisz imprezy co tydzień: Festiwal Harmonijki, Światła, Piernika, Romea i Julii, Kolorów itd.

W toku internetowej dyskusji dowiedzieliśmy się, że w Urzędzie Miasta odbyło się niedawno spotkanie w sprawie organizacji w Toruniu dużego festiwalu muzycznego w bliskiej przyszłości. Magistrat nie chce jednak na razie zdradzić żadnych konkretów.

– Jakichkolwiek szczegółowych informacji będzie można udzielać dopiero, kiedy zapadną wiążące decyzje w tej sprawie – komentuje Maria Marcinkowska z Urzędu Miasta. – Wciąż jesteśmy otwarci na propozycje potencjalnych organizatorów, a w Urzędzie Miasta odbywa się wiele spotkań dotyczących organizacji imprez kulturalnych.

Ile i na co w kulturze dziś wydaje miasto?

– Wydatki na kulturę z roku na rok rosną. W budżecie na 2015 r. wyniosły ponad 36 mln zł, w budżecie na 2016 r. ponad 51,5 mln zł. W tym roku Toruń wyda na kulturę 65 mln zł, czyli o ponad 20% więcej niż rok wcześniej – deklaruje Maria Marcinkowska.

Miejskie instytucje kultury zrealizowały w ubiegłym roku prawie 6 tys. wydarzeń (koncertów, spektakli, wystaw itp.), w których uczestniczyło łącznie prawie 1,5 mln osób.
Miasto współfinansowało też realizację imprez takich jak m.in. Bella Skyway Festiwal, Festiwal Sztuki Faktu, Festiwal Piosenki i Ballady Filmowej, Festiwal Teatrów Ulicznych i Festiwal „Wizje”. W sumie te dotacje wyniosły w zeszłym roku 1,25 mln zł.

Tymczasem przyjazd zagranicznej gwiazdy wciąż jest w mieście wielkim wydarzeniem. Grudniowy koncert Stinga w Centrum Kulturalno-Kongresowym Jordanki wywołał kontrowersje, gdy okazało się, że zamiast normalnych biletów miasto przygotowało limitowaną pulę specjalnych zaproszeń, które miały trafić tylko „do wyjątkowych ludzi Torunia”. Pojawiły się oskarżenia o organizację „imprezy dla swoich za publiczne pieniądze”. Z okazji przyjazdu Stinga dziennik „Nowości” z trudem stworzył listę „TOP 10 gwiazd muzyki, które odwiedziły już Toruń”. Był na niej m.in. Bryan Adams, który nie przyjechał tu, by śpiewać, tylko otworzył wystawę swoich fotografii.

Czy Toruń jest w stanie zaoferować coś więcej niż tylko organizowane sporadycznie, mainstreamowe koncerty gwiazd, których blask często już przygasł? Okazuje się, że ogólnopolską renomę zdobywają eventy robione po prostu przez osoby z wizją – np. fanów muzyki elektronicznej z całego kraju przyciąga Festiwal NADA organizowany w Klubie NRD przez Krzysztofa Wachowiaka. „Dobre festiwale, które przyciągają ludzi, to te robione przez pasjonatów. Doceniają to sponsorzy, doceniają to media” – piszą uczestnicy dyskusji na Facebooku. Czy docenią to również miejscy urzędnicy?