Toruń na szarym końcu w rankingu dot. komunikacji miejskiej

Toruń stara się o dotację na kupno 10 autobusów zasilanych gazem. Chce też z unijną dopłatą kupić 64 nowe pojazdy (fot. MZK)

Toruń znalazł się na szarym końcu rankingu miast z najlepszą komunikacją publiczną, zorganizowanym przez Pismo Samorządu Terytorialnego Wspólnota. Na pierwszym miejscu w Polsce znalazły się Kielce, na ostatnim zaś Gorzów Wielkopolski.

Mieszkańcy miasta szczególnie zwracają uwagę na małą liczbę autobusów niskopodłogowych, brak biletów czasowych i automatów do ich sprzedaży na ulicach oraz drogie przejazdy podmiejskie.

Autor rankingu „Miast z najlepszą komunikacją miejską” z Pisma Samorządu Terytorialnego Wspólnota docenił Toruń przede wszystkim za nowe autobusy i stosunkowo tanie podróże po mieście. Średni wiek toruńskiego taboru to 9,6 lat. Na tle innych miast wypadamy nieźle, bo w Gorzowie to 28,9, w Krakowie – 25, we Wrocławiu – 18,8, a w Bydgoszczy 18,5. Jednak są lepsi od nas. W Białystoku – 6,9 lat, Lublin – 7,5, i Kielce – 7,9. Średnia dla kraju wyniosła 14,2 lat. W tym zestawieniu bylibyśmy wyżej, gdyby nie tramwaje. – Wśród 55 wagonów żaden nie jest niskopodłogowy, a ich średni wiek to 29 lat – wytyka autor zestawienia.

Mimo nowych pojazdów, tylko niecałe 40 % ma obniżoną podłogę. To najgorszy wynik w kraju, dla którego średnia wyniosła aż 74,2 proc. Mocno zawyżają ją Gdynia i Zielona Góra, które mają wszystkie pojazdy niskopodłogowe.

W zestawieniu pojawiła się także kwestia biletów na przejazdy komunikacją miejską. Autor policzył, ile możemy ich kupić za średnie wynagrodzenie w województwie. Przeciętnego torunianina stać na 1209 biletów, opolanina na 1352, rzeszowianina na 1322, natomiast łodzianina na 936, a krakowianina na 958. Średnia dla kraju – 1175.

Jeśli chcemy pojechać dalej, musimy wyłożyć więcej. Aby dotrzeć z centrum do najdalszego przystanku obsługiwanego przez Miejski Zakład Komunikacji, trzeba wydać 5,6 zł. To czwarty najgorszy wynik w kraju.

Toruń otrzymał po jednym punkcie za istnienie: linii nocnych, biletów jednodniowych i tygodniowych, elektronicznej informacji o rozkładzie jazdy na przystankach (chociaż dopiero raczkuje na niektórych peronach tramwajowych) oraz rozkładu jazdy na urządzenia mobilne.

Pozytywnie oceniono również sprzedaż biletów w punktach handlowych, automatach w tramwajach i autobusach, przez telefon oraz u kierowców, gdzie nie trzeba uiszczać wyższej opłaty za bilet z racji zakupu go w pojeździe.
– Oprócz klasycznych biletów na jeden przejazd coraz powszechniejsze stają się bilety czasowe, i to w wersjach upoważniających do przesiadek na inną linię – zauważa autor opracowania. – Jednak takiego rozwiązania wciąż nie wprowadziły cztery miasta: Białystok, Gorzów, Olsztyn i Toruń.

Gród Kopernika nie zdobył punktów przez brak automatów biletowych na ulicach.