Toruń o wyborach w USA. „Żaden z kandydatów nie wydawał mi się odpowiedni”

Marta Zucker i Aaron Feaver (fot. Piotr Lampkowski)

Emocje podczas kampanii o fotel 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych wykroczyły daleko poza to, co widzieliśmy dotychczas. Zapytaliśmy ludzi związanych z Toruniem i USA o ich zdanie na ten temat.

Marta Zucker, pisarka pochodząca z Torunia, mieszka na stałe w USA:
– Prawo do głosowania w USA mam dopiero od niedawna, więc te wybory były moim pierwszymi. Byłam przekonana, że Hillary Clinton wygra. Wskazywały na to sondaże, które w większości typowały zwycięstwo kandydatki Partii Demokratycznej. Podobnie było w Polsce, kiedy Bronisław Komorowski startował z przewagą, a zakończyło się wygraną Andrzeja Dudy. Niewykluczone, że był to efekt ukrywania przez wyborców swoich prawdziwych preferencji politycznych, przez co sondaże dawały zafałszowany obraz poparcia dla kandydatów.
W mojej opinii wybór Donalda Trumpa na prezydenta będzie szkodą dla powagi i prestiżu samego urzędu prezydenta w Stanach. Podobną sytuację mamy w przypadku pierwszej damy, która brała
udział w rozbieranych sesjach fotograficznych. Nie mam nic przeciwko nagości, jednak wydaje mi się, że to godzi w pozycję pierwszej damy. Przyczyn wygranej Trumpa można upatrywać w kilku kwestiach. Jak wynika z powyborczych badań, wiele osób, które wcześniej głosowały na charyzmatycznego Obamę, czyli na demokratów, tym razem dało się uwieść Trumpowi. Wpływ na wynik miała również słaba kampania Clinton, która przegrała nawet w tradycyjnie demokratycznych stanach, np. w Pensylwanii. Wielu wyborców nie chciało też głosować na Hillary Clinton, która według nich reprezentuje tylko establishment.
Donald Trump jest człowiekiem nieobliczalnym i boję się, że dalej będzie brnął w nonsensy, które głosi. A jego słowa niewiele znaczą. Jest znikoma szansa na to, że może chociaż otoczy się mądrymi ludźmi. Kiedy dowiedziałam się o jego wygranej, łzy napłynęły mi do oczu, zadzwoniłam do męża i rozpłakałam się.
Jedność, która była siłą Ameryki, została w ciągu kilku miesięcy zastąpiona przez podział na dwa obozy. Po wyborach pojawił się w internecie pomysł, żeby Kalifornia odłączyła się od USA. Uważam, że to zły pomysł, Ameryka jest nadal jednym narodem i musi pracować dalej nad tą jednością.

Michał Derkowski, właściciel toruńskiej restauracji Burger MEN:
– Chociaż dość dawno temu spędziłem w Stanach dwa lata i nie jestem specjalnie zainteresowany polityką, to jednak śledziłem to, co działo się podczas kampanii prezydenckiej. Mimo że mam sporo roboty, postanowiłem poświęcić nockę na oglądanie wieczoru wyborczego w USA. Nie jestem zadowolony z wyboru. Żaden z kandydatów nie wydawał mi się odpowiedni, ale głosowałbym na Hillary Clinton, która wydawała się w tej sytuacji mniejszym złem. Trump to facet, który nadaje się do reality show, które zresztą prowadził swego czasu, a nie do kierowania potęgą światową. To nieobliczalny człowiek, który w dodatku ma od teraz dostęp do kodów nuklearnych. Jeśli podtrzyma to wszystko, co mówił w czasie kampanii, to stosunki pomiędzy USA i Polską raczej nie będą najlepsze. Jesteśmy na każde ich zawołanie, bierzemy udział we wszystkich akcjach militarnych wspólnie z nimi, a od ponad 20 lat nie możemy się doczekać ruchu bezwizowego przy wyjeździe do USA. Myślę, że za jego kadencji raczej się tego nie doczekamy.

Aaron Feaver, zawodnik drużyny footballu amerykańskiego Angels Toruń:
– W moim kraju potrzebne są duże zmiany, ale dla mnie kandydatem, który naprawdę mógł coś zmienić, był Bernie Sanders. Widziałem ogromne poparcie dla niego w kraju, tysiące ludzi w marszach poparcia i nagle okazuje się, że ostatecznie kandydatką demokratów zostaje Hillary Clinton. Krążą informacje, że była to ukartowana gra. Kiedy zobaczyłem, że nasza demokracja może być w pewien sposób sterowana i zmanipulowana, poczułem się przygnębiony.
Głosowałem na Clinton tylko dlatego, że była przeciwko Trumpowi, ale zdaję sobie sprawę, że to żaden wybór. Trump nie ma żadnego doświadczenia ani jako polityk, ani jako wojskowy, co pozwala zweryfikować kandydata na to stanowisko. To tylko biznesmen, który dostał od rodziny miliony dolarów, które łatwo mógł inwestować i odniósł sukces, choć wiele jego biznesów nie wypaliło. Po wygranej Trumpa poczułem małą satysfakcję, że Clinton przegrała, bo udowodniono jej oszustwa, jest powiązana z wielkim biznesem i jestem pewien, że za jej prezydentury nic by się nie zmieniło. To Trump reprezentował zmianę, której ludzie oczekiwali. Zaraz jednak poczułem się przerażony, bo Trump wyzwolił w wielu Amerykanach najgorsze – rasizm i ksenofobię, chociaż zdaję sobie sprawę, że wiele jego wypowiedzi było tylko grą obliczoną na zdobycie poparcia.
Teraz musimy starać się, aby znów ten kraj poczuł jedność, bo wybory bardzo nas poróżniły. Nie zamierzam rozpaczać, bo mam niewielką nadzieję, że Trump okaże się godny stanowiska. Jeśli tak się stanie, będę go popierał. Póki co musimy zacząć budować most nad przepaścią, jaka dzieli Amerykę.