Masz dla nas temat?
Coś Cię denerwuje?
napisz: redakcja@tylkotorun.pl
zadzwoń: 733 842 795
Masz dla nas temat? Coś Cię denerwuje? napisz: redakcja@tylkotorun.pl zadzwoń: 733 842 795
Twarde prawa ścieków
Jacek Kiełpiński 11 października, 2016, 8:23 Miasto
3-kopia
Toruń ma 650 kilometrów sieci kanalizacji sanitarnej i ogólnospławnej. (fot. Jacek Kiełpiński)

Gdy śmierdzi szambem na ulicy, nie zawsze winne są nieszczelności miejskiej kanalizacji. Może tylko wysechł syfon w pobliskiej studzience ulicznej? Toruń ma 650 kilometrów sieci kanalizacji sanitarnej i ogólnospławnej. Opanować ten system nie jest łatwo.

Sygnały o cuchnącym skrzyżowaniu Chełmińskiej z Wybickiego, czyli w doraźnym końcu Trasy Średnicowej, docierają do naszej redakcji od dawna. Faktycznie, często jedzie tam okrutnie. Okoliczni mieszkańcy i właściciele sklepów twierdzą, że problem pojawił się po wybudowaniu skrzyżowania. Ich zdaniem: coś tam pod ziemią naruszono.

A naruszyć jest faktycznie co. W tym miejscu łączy się kolektor kanalizacji z Wrzosów z kolektorem C biegnącym od Elektrociepłowni Grębocin. To znaczy, że rura o średnicy metra łączy się z rurą o średnicy 1,6 metra.

– Być może wystarczy przymknąć odpowietrzniki w tym miejscu. Po tych sygnałach już to zrobiliśmy i problem powinien zniknąć. Pamiętajmy jednak, że sieć kanalizacji sanitarnej, która w Toruniu liczy ok. 650 kilometrów, musi być odpowietrzana – twierdzi prezes Toruńskich Wodociągów, Władysław Majewski, który zgodził się porozmawiać z nami na ten dość krępujący temat. – Zdajemy sobie sprawę, że pewne odory mogą się pojawić na ulicach i czasem tak się dzieje. Ale nim ktoś zacznie stawiać nam zarzuty, powinien zrozumieć, o co tak naprawdę w ściekach chodzi i jak to wszystko działa.

Przez Toruń przebiegają ogromne kolektory zbiorcze A, B i C. Od nich odchodzą połączenia do wszystkich dzielnic. Miasto skanalizowane jest w 98 procentach. Doprowadza się dziś kanalizację nawet do znanych tylko nielicznym enklaw, jak choćby grupki domów przy ul. Ugory, tuż przy granicach miasta, oddalonych o kilkanaście kilometrów od oczyszczalni. Ścieki z lewobrzeżnego Torunia płyną pod Wisłą dwoma rurociągami o średnicy po 400 mm każdy. Od 40 do 60 tys. metrów sześciennych ścieków dopływa każdej doby do oczyszczalni naprzeciw Motoareny. Tam też czasem śmierdzi, ale – zdaniem prezesa – zdecydowanie mniej niż kilka lat temu. Po kolejnej modernizacji, która ruszy w przyszłym roku, powinno być, jego zdaniem, jeszcze lepiej. Zostanie bowiem rozwiązany problem m.in.. lepszej hermetyzacji uciążliwego, z punktu widzenia odorów, punktu zlewnego znajdującego się niestety tuż przy ruchliwej ulicy.

– Modernizujemy obiekt cały czas. Poszczególne budynki są hermetyczne i wyposażone w filtry biologiczne – tłumaczy prezes. – Ale czasem trzeba coś wymienić, coś otworzyć. By uniknąć zupełnie nieprzyjemnych zapachów w takim miejscu, należałoby cały teren oczyszczalni przykryć dachem. To raczej niemożliwe. Przepraszam, widziałem coś podobnego w Helsinkach, gdzie całą oczyszczalnię wybudowano pod ziemią. W wydrążonej skale…

Wróćmy na ulice miasta. Często smród może pochodzić z wpustów ulicznych odprowadzających wodę deszczową. – Występuje to szczególnie w okresie suszy, gdy wysycha woda w syfonach umieszczonych w tych wpustach i czuć wówczas odory z rur pod ulicą – tłumaczy prezes. – Wówczas, tak jak w domowej łazience, wystarczy do takiej kratki ściekowej wlać trochę wody, aby napełnić syfon.

Okazuje się, że czasami problemem może być nie duża ilość ścieków, tylko wręcz odwrotnie – fakt, że jest ich coraz mniej. – W ciągu ostatnich 10 lat zużycie wody we wszystkich miastach Polski radykalnie spadło, np. w Toruniu prawie o 30 procent – tłumaczy prezes. – O tyle też zmniejszyła się suma ścieków. Dzięki zastosowaniu zużywających minimalną dawkę wody urządzeń AGD, ścieki stały się gęstsze. Mają w każdym metrze sześciennym więcej tzw. ładunków zanieczyszczeń, płyną wąską strugą na dnie potężnych kolektorów, które wybudowano przed laty, gdy służyły do odbierania wielkiej ilości ścieków produkowanych przez przemysł. Dzisiejsze, gęste ścieki, płyną wolniej, dłużej, a przez to zdążą… zgnić. I stąd być może problem z brzydkim zapachem na skrzyżowaniu Chełmińskiej i Wybickiego.

Zapowiadana podwyżka podatku od poboru wody będzie oznaczała wyższe ceny wody dla odbiorców, a to może dodatkowo skutkować ograniczeniem sprzedaży wody. A im mniej wody będziemy używać w domowych gospodarstwach, bo każdy metr sześcienny będzie droższy, tym nasze ścieki będą coraz gęstsze, a więc, krótko mówić, bardziej śmierdzące.

– Podwyżkę wymusza wchodzące niebawem nowe prawo wodne, które przewiduje bardzo wysoki wzrost opłaty za pobór wody ze środowiska – tłumaczy Władysław Majewski. – Robiliśmy symulację. Jeśli to dojdzie do skutku, nasi klienci, mieszkańcy Torunia, musieliby płacić o ponad 8 procent drożej za wodę i 1,4 procent więcej za ścieki. Ale nie przesądzajmy, trwają starania o ograniczenie podwyżki tego podatku. Najprawdopodobniej woda jednak podrożeje, a przez to jej zużycie może nadal spadać, a co za tym idzie, ścieki będą jeszcze bardziej gęste, bardziej naładowane, wolniej płynące, dłużej zalegające w rurach. Skutek, myślę, dla wszystkich już zrozumiały. Takie są prawa ścieków. Ale w Toruńskich Wodociągach i z tym problemem na pewno sobie poradzimy – kończy prezes Majewski.


Komentarze

komentarzy

| E-wydanie
| Facebook
| Czytaj także