Twardy koniec świata

Sami o swojej okolicy mówią Osiedle Gorszych Pancernych. Bo, gdy w tamtej, bliższej cywilizacji części, są i nawierzchnie i kanalizacja, u nich nie ma niczego (fot. Łukasz Piecyk)

Najmniej znany rejon Torunia. Dawny pas ochronny Elany. Osiedle Gorszych Pancernych protestuje i przypomina o sobie. Ludzie nie chcą oferowanego przez miasto boiska. Są tu bowiem ważniejsze potrzeby.

Z mieszkańcami umawiamy się na Twardej przy śmietniku. To znaczy: na polnej drodze biegnącej wzdłuż torów kolejowych, pod kominem Elektrociepłowni Grębocin, koło ażurowego pojemnika zwyczajowo zrzucanego przez MPO w pobliżu największego zagęszczenia domów.

Kilkadziesiąt osób chce wyrazić swe oburzenie i opowiedzieć o życiu w miejscu, którego nie znają kierowcy pogotowia, bo karetki zawsze tu błądzą. Choć niektórzy mieszkają tu od pokoleń, na swojej ziemi, teoretycznie w mieście, przez lata nie wolno im było się rozbudowywać. Takie uroki życia w pasie ochronnym Elany. Wizją wysiedlenia z tego miejsca straszono ich do 1995 roku. Od tego czasu przymusowej przeprowadzki już się nie boją, ale i szczególnej opieki miasta nie doznali. Aż tu nagle…

– W maju dowiedzieliśmy się, że Osiedle Pancernych, czyli teoretycznie też my, ma wzbogacić się o boisko sportowe koło cmentarza – relacjonuje Longina Witkowska z Twardej. – Zawrzało. Przecież to idiotyczny pomysł! Radni, którzy chwalą się skutecznością w doprowadzeniu do realizacji tego projektu, nie mają pewnie pojęcia, że Osiedle Pancernych, to nie tylko ulice: Pancernych, Rudego, Szarika, Gustlika. Jest też dalsza część osiedla, czyli my: Twarda, Kołowa i Zakręt.

Sami o swojej okolicy mówią Osiedle Gorszych Pancernych. Bo, gdy w tamtej, bliższej cywilizacji części, są i nawierzchnie i kanalizacja, u nich nie ma niczego.

– Boisko ma kosztować 400 tysięcy – dodaje Longina Witkowska. – Za takie pieniądze można dalej podciągnąć kanalizę albo zrobić u nas choć kawałek ulicy. Cokolwiek…

Wizytówką tego miejsca jest początek ul. Kołowej od strony Twardej. Takiej ulicy nie ma chyba w żadnym innym mieście na świecie. Dwie koleiny w trawie porośniętej krzakami…

– To Kołowa. Nawet latarnię postawili kiedyś, bo pieniądze unijne pewnie były do wydania. Teraz świeci tu jeżom – żartuje Karol Sikorski oprowadzając po okolicy.

Mieszkańcy przekonują, że pojęcie ulicy w tym rejonie świata jest pojęciem względnym.

– Mieszkam przy Kołowej, ale nią… się nie przedzieram – zapewnia Stanisław Guzowski. – To taka ciekawostka turystyczna tylko. Wydeptaliśmy sobie drogę z boku i jakoś jest.

Gorsi Pancerni to czterdzieści rodzin. Pod protestem przeciwko budowie boiska podpisali się reprezentanci praktycznie wszystkich z nich. Mieszkańcy są jednomyślni. – Przyklepując budowę boiska – władze, radni i nasi sąsiedzi z tamtej części osiedla, ci lepsi Pancerni, dali dowód, że próbuje się o nas i o tej części Torunia zapomnieć – komentują. – Zapraszamy na wycieczki. Oprowadzimy chętnie. Można robić zdjęcia. Potem wpuszczać je do internetu…

Longinę Witkowską i Danielę Ciżmowską, panie działające w Radzie Okręgu nr 6 Bielawy-Grębocin, dziwi szczególnie to, że pomysł budowy boiska nie był konsultowany właśnie z Radą.

– Przecież natychmiast przypomniałybyśmy, jakie są tu prawdziwe potrzeby – komentują. – Zrobiono to za naszymi plecami, sugerując wręcz, że i ta część osiedla popiera ten pomysł.

Skarga z podpisami trafiła do prezydenta Michała Zaleskiego, który przyjął reprezentantów osiedla.

– Wydano juź podobno 12 tysięcy na dokumentację techniczną boiska – dodaje Longina Witkowska. – Wierzymy jednak, że inwestycję da się zatrzymać, a pieniądze przeznaczyć na ważniejsze cele.

Poza tymi najistotniejszymi – ulice i kanalizacja – mieszkańcy mają też marzenia mini, łatwiej realizowalne.

– Niech chociaż postawią tabliczki z numerami domów położonych w bok od Twardej, by pogotowie nie błądziło – podpowiada jedna z osób.

– Może jakieś cywilizowane dojście do autobusu linii 41… – dodaje druga.

– A to warto? – wtrąca ktoś. – Skoro skasowali wiele autobusów w tygodniu i wszystkie w weekendy…

– To może niech… przywrócą chociaż ciśnienie w hydrantach, bo jak się gdzieś tu zapali, to po nas – dodaje jeden z mężczyzn. – Rozumiem, że w miejscu, gdzie Twarda przechodzi w Płaską i kończą się latarnie jest oficjalny koniec świata, ale tu ciągle żyją ludzie…