Upały nie ustąpią. Rozmawiamy z klimatologiem Rafałem Maszewskim

Fot. Łukasz Piecyk

W naszym klimacie fale upałów są zjawiskiem naturalnym, występującym każdego roku. W Polsce, do 7 sierpnia, mieliśmy ok. 12 dni upalnych. I będzie ich więcej – mówi Rafał Maszewski, klimatolog, autor serwisu pogodawtoruniu.pl

Na dworze upał. Ze sklepowych półek zniknęły wiatraki i klimatyzatory. Był pan przygotowany na takie temperatury?

Sugestie, że na przełomie lipca i sierpnia zarejestrujemy tak wysokie temperatury, pojawiły się już przed wakacjami. Szczegółowo o tych zmianach można było mówić na 10 dni przed falą upałów. Powinniśmy się cieszyć, mamy przecież lato, czyli najgorętszy okres w roku.

Utrzymujące się od kilkunastu dni temperatury przekraczające 30 stopni Celsjusza to ewenement?

Tak bym tego nie nazwał. Oczywiście jest cieplej, niż być powinno. Latem traktujemy upały podobnie jak zimą fale mrozów. W naszym klimacie są one normalne, występują każdego roku. Jest ich więcej lub mniej, ale są zawsze. Do 7 sierpnia w Polsce mieliśmy średnio 10-12 dni upalnych i, z tego co widzę, będzie ich więcej. Dawniej liczba ta utrzymywała się w okolicach 8.

Możemy mówić tu o związku z ociepleniem klimatu?

Średnia temperatura z roku na rok rośnie. Chłodnego lata nie mieliśmy od ponad 20 lat. Statystycznie jest to wręcz niemożliwe. Temperatury w obecnej porze roku sukcesywnie wzrastają. Być może w 2018 r. padnie rekord ciepła? Ten ustanowiony został 29 lipca 1921 r. na Opolszczyźnie i wynosił 40,2 stopnie Celsjusza. Przyzwyczailiśmy się do upałów i takie zwykłe lato może być dla nas po prostu „zimne”. Coraz częściej jednak będziemy odczuwać temperatury iście tropikalne.

A jakim powietrzem dziś oddychamy?

Od kilku dni odczuwamy powiew z południa, z zachodniej części Morza Śródziemnego. Jest to powietrze zwrotnikowe, które nagrzewać się może do 35-37 stopni.

Zdarza się też, że nocą temperatura nie spada poniżej 20 stopni.

Takie zjawisko nazywamy nocami tropikalnymi. W tym roku zdarzyło się to już 2 razy i z pewnością się powtórzy. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu było to rzadkością. W roku 2015 odnotowano takich nocy 4, są zaś lata, kiedy nie ma ich w ogóle. Jedno jest pewne – wpływają one bardzo niekorzystnie na nasz wypoczynek. Szczególnie dokuczliwe są w miastach. O spokojny sen jest wtedy bardzo ciężko.

Kiedy po raz ostatni mieliśmy taki wynik, jeżeli chodzi o temperaturę?

Rok 2015 przyniósł nam bardzo dużą liczbę dni upalnych. Trwały one znacznie dłużej i były cieplejsze. Pamiętam, że 3 lata temu już pierwszy dzień września dał rekordową dla tego miesiąca temperaturę – 35 stopni.

Porównując temperaturę w centrum miasta a na jego obrzeżach, dostrzeżemy, że ten pierwszy pomiar jest wyższy. Dlaczego?

Słońce nagrzewa powierzchnie betonowe, asfalt i budynki, a one to ciepło później oddają. Temperatura w naturalny sposób jest w aglomeracjach miejskich wyższa. Miasta stają się wyspami ciepła, stąd robione tam pomiary mogą być zawyżone. Gdy porównamy słupek rtęci w termometrze zlokalizowanym na obrzeżach miasta a w jego centrum, zobaczymy 2-3-stopniową różnicę. Podobnie jest zimą. Na peryferiach Torunia temperatura wynosiła 8 stopni mniej niż w śródmieściu.

Często słyszymy, że gdy lato jest gorące, zima będzie sroga. I na odwrót.

Wynika to z kontynentalizmu. U nas takie przewidywania nie zawsze się jednak sprawdzają. Od kwietnia temperatura znacznie przekraczała normy, nieco chłodniejszy zaś był luty i marzec. Sama statystyka pokazuje, że po fali chłodu następuje fala ciepła. Myślę więc, że przełom grudnia i stycznia będzie chłodniejszy niż normalnie. To jednak prognozy dalekosiężne.