W piątek ruszają Toruńskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora w Teatrze „Baj Pomorski”

W zeszłym roku jeden z monodramów odbył się na parkingu podziemnym teatru.

Obroni się tylko ten, kto posiada talent, bo monodramy to dla aktora test najwyższej próby. Albo wciągnie widza w swoją opowieść i interakcję, albo ten będzie rozmyślał o niedzielnym rosole. Warto jednak zaryzykować, chociaż dla artystów, którzy już niedługo przyjadą do Torunia, pewnie z ryzykiem nie ma to wiele wspólnego.

Festiwal swoim występem otworzy 20 listopada Krzysztof Gordon. „Śmieszny staruszek” to monodram na podstawie tekstu Tadeusza Różewicza o refleksji na temat starości. Wstydzimy się jej, nie chcemy dostrzegać, czasem napełnia nas lękiem. A może warto wsłuchać się w to, co mówią ci, których prawdy życiowe to po prostu doświadczenie?

– Widziałam już Krzysztofa Gordona na scenie, podobnie jak Jacka Poniedziałka, który tego dnia wystąpi z monodramem „Wraki” – mówi Barbara Kamińska, kierownik realizacji TSTJA. – To mistrzowie. Gwarantują spotkanie ze sztuką najwyższej próby.

„Wraki” to dramatyczna i poruszająca historia życia Edwarda Carra. Widz poznaje go w domu pogrzebowym. Czuwając nad trumną z ciałem żony, Edward próbuje „wyspowiadać się”, opowiedzieć o sobie i swoich najbliższych. O plotkach, seksie, wspólnym biznesie, kłamstwie, soli życia. To historia mężczyzny, który szukając matki odnalazł miłość życia, a pytanie o tabu kazirodztwa to próba zmierzenia się teraźniejszą wersją mitu o Edypie.

W sobotę 21 listopada wieczór monodramem „Letnie małżeństwo” otworzy Maria Andrzejczyk. Jako Kaśka, kurpianka mazurska, opowie widzom swoje siedmiotygodniowe małżeństwo ze szlachcicem. Mezalians z polityką, historią i absurdem w tle o niedopasowaniu i rządach zaściankowych polityków. Mateusz Deskiewicz w „Być jak Charlie Chaplin” zmierzy się zaś z legendą. Scenariusz Piotra Wyszomirskiego zestawia ze sobą i konfrontuje współczesnego aktora z mistrzem kina niemego. Widz nie może liczyć na oczywistość, bo podobno nawet w konkursie na sobowtóra mistrza sam Charlie Chaplin zajął dopiero trzecie miejsce.

– Na dużej scenie wystąpi też Wiesław Komasa z „Różewiczograniem” – dodaje Barbara Kamińska. – I w tym przypadku nazwisko aktora wystarczy za odpowiednią recenzję. Kolejny raz zmierzy się z poezją, a tęsknotę spróbuje odkryć na nowo w twórczości Tadeusza Różewicza.

Słowacki aktor Peter Cizmar odkryje zaś na nowo „Makbeta”, który cierpi i próbuje zmierzyć się z własnym umysłem. Czy jest mordercą, czy to tylko projekcja jego myśli? Czy uda mu się oddzielić rzeczywistość od iluzji? Aktor sprowokuje śmiałków do zabawy intelektualnej. Na widowni warto znaleźć się również trzeciego dnia festiwalu, bo najpierw Marta Czaplewska z „HM, HM!” będzie próbowała zaczarować przybyłych gości, by za chwilę odczarować mogła ich Joanna Wawrzyńska monodramem „Rajcula warzy”. Okaże się, czy prawdziwy archetyp śląskiej gospodyni istnieje i czy warto gotować, jeśli nie ma dla kogo…

Aleksander Rubinovas jako przedostatni zmieni optykę patrzenia na świat. „Koba-Stalin” to historia przedstawiona z perspektywy Fudzi – przyjaciela dyktatora. To opowieść o tym, w co może przerodzić się strach, nierzadko przyczyna największych zbrodni i współczesna wersja powiedzenia: „uchowaj od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam”. Jubileuszową edycję zakończy monodramem „DIVA Show” Kamil Maćkowiak. Trzonem spektaklu jest poszukiwanie własnej tożsamości płciowej. Narcyz ze zdiagnozowanym „borderline” marzy o estradowym sukcesie i poklasku. Z tej fantazji rodzi się jego własna kreacja Tiny Turner. Ten spektakl ma też drugie dno, ale żeby się o tym przekonać, trzeba wybrać się do teatru.

Szczegółowe informacje: http://bajpomorski.art.pl/aktualnosci,11,pl,news,11,1,140.html