W przededniu zimy w mieście więcej siłowni i stojaków na rowery

Pierwsi chętni korzystają już z siłowni przy ul. Piskorskiej (fot. Łukasz Piecyk)

Czytelnicy zachodzą w głowę, dlaczego te inwestycje zostały zrealizowane w przededniu zimy. Rowery są popularniejsze wiosną i latem. W chłodne i ciemne poranki ciężko się ćwiczy na świeżym powietrzu. – Można było poczekać z tym do marca – przekonują. Nie można, bo obietnic trzeba dotrzymywać.

Zdjęcia czytelników nie pozostawiają złudzeń. Oto jest: od dawna wyczekiwany na osiedlu stojak na rowery. Władza powiedziała, władza zrobiła. Obywatel nie uszanuje jednak.

– Panie, po co postawili to w listopadzie na środku zapyziałego trawnika? – pyta Paweł, mieszkaniec bloku przy ul. Piskorskiej w Toruniu. – Ptaki z góry na to srają tylko. Zamontowali to ponad tydzień temu. Od tego czasu ani jednego rowerzysty nie widziałem. I tak bym tu nie zostawił na zewnątrz roweru, bo zaraz by mi zniknął.

Nie dość, że pod klatką ma stojak, to jeszcze chciałby, żeby bezpieczniej było. Niewdzięcznik jeden.

– Idzie zima i za chwilę ta, dość dziwna, konstrukcja będzie pod zaspą śniegu – kontynuuje mieszkaniec osiedla. – Nie chcę być złym prorokiem, ale ktoś wracający z piątkowej imprezy rozwali sobie o to żelastwo głowę. A siłownia zewnętrzna zamontowana w październiku nieopodal wyborczego billboardu prezydenta miasta, to już szczyt. Napis „dotrzymuję słowa – siłownie zewnętrzne” wywołał u mnie atak śmiechu. Mieszkam tu kilka lat i wcześniej rowerków i atlasów nie widziałem.

Mieszkaniec ul. Piskorskiej nie jest odosobniony. Malkontentów jest więcej.

– Co cztery lata bawię się w najlepsze, bo zawsze coś jest budowane na ostatnią chwilę – mówi Anna, mieszkanka bloków po drugiej stronie parkingu. – Wybory mogłyby być co roku, to wszystko byśmy mieli.

Okazuje się, że Rubinkowo nie jest pod tym względem wyjątkowe. Na Koniuchach stojaki na rowery również kłują w oczy nowością. Jeden pojawił się niedawno przy ogródkach działkowych.
– Całe lato przypinałam rower do barierki pod klatką – mówi Justyna, mieszkanka ulicy Kozackiej. – Nie było gdzie tego postawić, a przecież co chwilę nie będę biegała w tą i z powrotem do piwnicy. Lepiej, że jest teraz, niż miałoby go nie być wcale.

Ale już ci, którzy wbijają szpile MZK przy okazji wypuszczenia na tory nowych tramwajów, to serca nie mają.

– Słyszałem o umowie na zakup tych pojazdów wiele miesięcy temu – dodaje Paweł. – Jak tu się nie śmiać, gdy wokół plakaty na każdym słupie, a na tory wyjeżdża właśnie wtedy cud techniki…

MZK wskazuje, że z tramwajami wszystko odbyło się zgodnie z wcześniej zaplanowanym harmonogramem. Powstała nowa linia tramwajowa w kierunku uniwersytetu, to i nowe składy wyjechały na początku roku akademickiego na tory.

Jedno jest pewne – miłośnicy rekreacji na wyborach skorzystają. Niech przypnie swój rower do nowych stojaków kilkadziesiąt osób, to i tak będzie na plus. A obietnic, jak powszechnie wiadomo, trzeba dotrzymywać. Mieszkańcy o te większe i znacznie bardziej kosztowne upomną się w swoim czasie.