Więcej kultury! (na Rubinkowie)

Jedną z podstawowych jednostek kulturalnych na Rubinkowie i Skarpie są biblioteki. (fot. Łukasz Piecyk)

Toruń stara się zaznaczyć na kulturalnej mapie Polski, wykorzystując swój największy atut – gotycką starówkę. W takiej oprawie wszystko wygląda lepiej i ciekawiej. Można jednak odnieść wrażenie, że zarówno organizatorzy imprez, jak i sami twórcy tak mocno skupiają się na centralnej dzielnicy miasta, że nie są w stanie dostrzec wielu innych ciekawych miejsc.

Jednym z nich jest bez wątpienia nasze słynne blokowisko – Rubinkowo. Słusznie czy też nie, nazywane sypialnią Torunia – może oferować swoim mieszkańcom coś więcej niż tylko możliwość odpoczynku na kanapie po dniu ciężkiej pracy. Jeszcze w latach 70., kiedy powstawały pierwsze bloki Rubinkowa, plany architektoniczne przewidywały budowę dużego centrum kulturalnego z kinem i delegaturami urzędów, tak aby mieszkańcy mogli załatwiać ważne dla nich sprawy jak najbliżej domu. Projektantom zależało również, aby aktywny wypoczynek, w tym uczestnictwo w kulturze, mogły być realizowane bez potrzeby przemieszczania się z dala od miejsca zamieszkania. Z niewiadomych przyczyn centrum nie powstało, nie ma także kina. Zamiast tego w każdej części dzielnicy znajduje się klub osiedlowy pełniący funkcje domu kultury, gdzie odbywają się zajęcia kulturalno-oświatowe, działają koła zainteresowań oraz biblioteki. Pobieżny przegląd oferty klubów daje złudzenie, że zajęcia przez nie proponowane są w zasadzie do siebie dość podobne. Standardem są teatrzyki, kluby taneczne, zajęcia sportowe dla dzieci i dla seniorów, warsztaty plastyczne. W przypadku dwóch klubów z Rubinkowa I i II, czyli „Rubina” i „Jantara”, ciężko jest nawet zorientować się w ich ofercie, ponieważ strony internetowe są w przebudowie. Aż chciałoby się zobaczyć tu jakąś ciekawą wystawę fotograficzną lub współczesnego malarstwa, która zmusiłaby odwiedzających do trochę innego spojrzenia na te tradycyjne media. Muzyka, która jest podstawowym kodem kulturowym dla naszego społeczeństwa, również nie znajduje na Rubinkowie odpowiedniej reprezentacji. W naszym mieście grają jedni z najlepszych DJ-ów zarówno w kraju, jak i w Europie, ale próżno ich szukać w dzielnicy, która jest namiastką „betonowych dżungli”, z których wywodzą się im podobni artyści grający na zachodzie Europy i w Ameryce Północnej. Takie działania mogłyby uświadomić mieszkańcom miasta, że nawet ta „sypialnia” może zaskakiwać pod względem kulturalnym, odbierając w tej materii palmę bezwzględnego pierwszeństwa starówce.

– Swego czasu na Rubinkowie mieszkało sporo artystów, ale nawet to nie przekładało się na ilość i jakość imprez kulturalnych w dzielnicy – mówi dr Marzena Wiśniewska z Katedry Kulturoznawstwa UMK. – Brakuje również oferty dla młodzieży, która wybiera centrum miasta lub wręcz zarzuca udział w wydarzeniach kulturalnych całkowicie.

Jeśli chcemy mieć społeczeństwo świadomych uczestników czy konsumentów kultury, ich kształcenie w tym zakresie musimy podejmować od najmłodszych lat.

– Staramy się zachęcać najmłodszych do czytelnictwa, ale też dyskutowania o książkach i uczestnictwa w imprezach, gdzie książka jest na pierwszym miejscu – mówi kierowniczka filii nr 16 Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej Katarzyna Kowalczyk. – Jeśli chcemy zachęcić ludzi do czytelnictwa, to moim zdaniem takie placówki jak nasza powinny znajdować się tam, gdzie ci ludzie przebywają teraz najczęściej, np. w centrach handlowych!

Pomysł może wydawać się dość śmiały, ale nie można mu odmówić słuszności. Filia nr 16 w pawilonie handlowym „Maciej” na osiedlu Na Skarpie częściowo spełnia ten wymóg – znajduje się w zakupowym centrum dzielnicy, tuż przy targowisku.

– Dziennie odwiedza nas ok. 140 osób, które przy okazji zakupów zaglądają też do nas – cieszy się kierowniczka.

Pewne niedostatki w ofercie kulturalnej dzielnicy starają się zapełnić sami jej mieszkańcy. Latem 2016 roku na Rubinkowie I ruszyła inicjatywa pod nazwą Podwórkowy Dom Kultury, zainicjowana przez jednego z mieszkańców Rubinkowa – Michała Piszczka, który ma zwyczaj mawiać, że jeśli brakuje ci wydarzeń kulturalnych w twojej dzielnicy, to zorganizuj je sam. Cieszący się dużym zainteresowaniem pomysł również jest skierowany do najmłodszych.

– Brak ciągłości w polityce kulturalnej jest dość poważną bolączką w skali całego kraju – przyznaje dr Wiśniewska. – Żyjemy w kulturze projektowej, gdzie idee pojawiają się jak komety i zazwyczaj dość szybko znikają. Ważne jest, aby wszystkie grupy wiekowe miały szansę uczestnictwa w wydarzeniach kulturalnych, bo tak kształtuje się świadomego i aktywnego uczestnika kultury.

Nawet magistrat stara się nakłonić twórców i organizatorów, aby spojrzeli gdzieś dalej, poza samą Starówkę.

– Wysyłałem już Toruńską Orkiestrę Symfoniczną do centrów handlowych i na parking na Rubinkowie II, aby pokazać, że również poza centrum mogą dziać się rzeczy ciekawe – mówi dyrektor Wydziału Kultury Urzędu Miasta Zbigniew Derkowski. – Staram się też nakłonić artystów przybywających do Torunia, by zainteresowali się Podgórzem czy Rubinkowem, ale na razie Starówka wydaje się być bezkonkurencyjna.