Wielki mistrz w Toruniu

W grodzie Kopernika bywali już królowie, premierzy i prezydenci. Bywał Wielki Mistrz Krzyżacki. Teraz przyszła pora na wielkiego mistrza karate, żyjącą legendę Kato Shigana. To Przewodniczący Rady Instruktorów Międzynarodowej Japońskiego Stowarzyszenia Karate. Kato Shihana będzie szkolił mistrzów w Centrum Sportowym Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. W program pobytu mistrza w Toruniu nie ma konferencji prasowej, ale jest za to wypad na ryby.

– Karate to nie jest żadne mordobicie. Karate to nie jest żadna nawalanka. To stara sztuka walki i samoobrony, która na drodze ewolucji stała się częścią „budo”, czyli rozwój psychiczny i fizyczny poprzez studiowanie karate. Ja mam nauczyć się obronić. W karate nie ma pierwszego ataku. Jeżeli na ulicy ktoś nas zaatakuje, to dzięki treningowi mogę się obronić. Mogę też wziąć nogi za pas i uciec – mówi Jarosław Mejer z Akademickiego Klubu Karate Tradycyjnego w Toruniu

To na zaproszenie tego klubu do Torunia w ten weekend ma przyjechać Kato Shihan. To przewodniczący Rady Instruktorów Karate. Kato Shihan urodził się w Japonii w 1943 roku. Uczęszczał do słynnego na całym świecie Uniwersytetu Takushoku w Tokio i kształcił się pod okiem takich wielkich mistrzów jak Tsuyama, Kanazawa i Urui.

Nie trudno policzyć, że mistrz ma już 74 lata. To jeden z ostatni żyjących z wielkich japońskich mistrzów. Mimo swojego wieku jest nadal aktywnym instruktorem. Do Torunia przyjeżdża po to, aby poprawić techniki mistrzów karate. Program jego pobytu jest taki, że w zajęciach prowadzonych przez niego mogą wziąć udział tylko posiadacze czarnego pasa. Czyli mistrzowie.

Organizatorzy jego pobytu w Polsce nie przewidują spotkania z dziennikarzami. Nie wykluczają, że przedstawiciele mediów będą mogli obserwować mistrza podczas jego szkolenia.

– Plan pobytu mistrza jest napięty. Chcemy jednak pokazać mu to, co ma w Toruniu najpiękniejszego. Czyli zamierzamy pospacerować z nim po starym mieście. Chcemy też zorganizować mistrzowi wypad na ryby, ale przed szkoleniem – zapowiada Jarosław Majer, który po raz pierwszy spotkał się z karate w 1977 roku. I od tamtego czasu do dzisiaj jest pasjonatem tej sztuki samoobrony.

Organizatorzy planują szkolenie na dwóch poziomach. Pierwsze to szkolenie mistrzów. Drugie dla przyszłych mistrzów czyli najmniejszych adeptów, którym być może nie będzie dane w przyszłości otrzeć się o historię karate, więc będą mieli teraz swoją szansę poćwiczyć u Mistrza.

– Najważniejsze, aby dzieciaki oderwać od komputerów i smartfonów. Na początku swojej przygody z karate dzieci na zajęciach najwięcej mają ćwiczeń ogólnorozwojowych. Czyli przysiady, brzuszki, grzbiety i pompki. Najważniejsze, aby dzieci uczyły się przede wszystkim szacunku do drugiej osoby. Uczyły się dyscypliny. Uczymy też dobrych manier na macie. To wspaniały sport dla najmłodszych – mówi Majer.