Wygrywają zwykle ci, którzy mosty budują nie tylko na papierze [FELIETON]

Dr Zbigniew Girzyński, historyk, fot. Adam Fisz

Kampania samorządowa trwa w najlepsze, a to nieuchronnie musi oznaczać, że kandydaci prześcigają się w składaniu wyborczych obietnic i prezentowaniu pomysłów, jak mogłoby żyć się w naszym mieście lepiej.

Wśród propozycji pojawiła się i taka, aby na starym moście drogowym wygospodarować miejsce dla torów tramwajowych. Coraz mniej osób pamięta, że kiedyś faktycznie po moście, i to od początku jego istnienia w 1934 r., kursował tramwaj. Ale ponieważ most był jeden, a samochodów przybywało, w 1984 r. linię tramwajową zlikwidowano.

Jak jednak widać, historia kołem się toczy i pomysł tramwaju na moście odżywa na nowo. Wszystko dlatego, że w przyszłym roku czeka nas zapowiadany na 8 miesięcy remont tej wysłużonej przeprawy przez Wisłę.

Pewnie pomysły tego typu nie pojawiłyby się nigdy, gdyby nie fakt, że od 5 lat szczęśliwie posiadamy dwa mosty i koszmarne korki na starej przeprawie należą do przeszłości. Na szczęście 10 lat temu prezydent Michał Zaleski postawił na swoim i wbrew oporowi wielu przeforsował budowę nowej przeprawy przez Wisłę w obecnym kształcie.

Gdyby niektórzy z tych, którzy dziś tak chętnie domagają się puszczenia tramwaju po starym moście, mieli więcej do powiedzenia w tamtych czasach, pewnie do dziś stalibyśmy w korkach na placach Rapackiego czy Armii Krajowej.

Nie pierwszy to przypadek w polityce, że sukces ma wielu ojców, a tylko porażka jest sierotą. Papier to bardzo cierpliwy materiał, można na nim napisać wszystko i nie będzie się skarżył. Przeczytamy pewnie niejedną obietnicę, składaną często przez ludzi, którzy żadnej nigdy nie dotrzymali.

Jak to dobrze, że na końcu tych wyborczych potyczek wygrywają zwykle ci, którzy mosty budują nie tylko na papierze, a linie tramwajowe już pobudowali (na Bielany) lub są w trakcie budowy (na JAR).