Z piekła do nieba – torunianka w finale Hell’s Kitchen

W ubiegły wtorek wyemitowano 9. odcinek czwartej serii programu. Uczestników oceniali tym razem Tomasz Jacyków i Joanna Horodyńska (fot. Łukasz Piecyk)

Torunianka Malwina Kurlenda znalazła się w najlepszej czwórce programu „Hell’s Kitchen – Piekielna Kuchnia”. Już we wtorek wyjaśni się, czy powalczy o zwycięstwo całego show.

O kucharce z WATU – firmy cateringowej przy ul. Świętopełka – pisaliśmy w ostatnim numerze „Tylko Toruń”. Od tego czasu wyemitowano kilka odcinków jednego z najpopularniejszych kulinarnych programów telewizyjnych w Polsce, a nasza krajanka jest coraz bliżej głównej nagrody.

– To wspaniały sen, który trwa – mówi dwudziestoparolatka. – Zaczynając uczestniczyć w tym programie, nawet nie sądziłam, że jestem w stanie zajść tak daleko. Po drodze wydarzyło się także wiele niesamowitych niespodzianek, które przygotował dla nas szef Amaro. Gotuję w piekle, ale czuję się, jakbym się przeniosła do nieba.

W ubiegły wtorek wyemitowano 9. odcinek czwartej serii programu. Uczestników oceniali tym razem Tomasz Jacyków i Joanna Horodyńska. Danie przygotowane dla gości przez Malwinę wzbudziło największy entuzjazm i właśnie torunianka wraz z Damianem, kolegą z programu, mogli gościć u znanego w całej Polsce projektanta.

– Możliwość przymierzenia tylu wspaniałych kreacji była najlepszą nagrodą za nasz wysiłek – mówiła Malwina po wizycie u Tomasza Jacykowa. – Dostaliśmy od niego sporo prezentów. To przepiękne ubrania, które zawsze będą miały szczególne miejsce w mojej szafie.

Dzięki udziałowi w show kucharka z Torunia nauczyła się przyrządzać wiele wykwintnych dań. W restauracji Wojciecha Modesta Amaro podąża się bowiem za aktualnymi trendami i stawia na kuchnię wyrafinowaną, niezwykle bogatą w przeróżne składniki i szalenie estetyczną.

– Udział w tym programie bardzo szybko pokazał mi, jak niewiele do tej pory potrafiłam w gastronomii – mówi Malwina Kurlenda. – Przygotowywane w „Piekielnej Kuchni” mięsa, szparagi, bliny, tatary czy desery to dania najwyższych lotów. Nie wiem, czy ta przygoda przełoży się na to, że będę kiedyś pracowała w restauracji o takiej renomie jak Atelier Amaro z gwiazdą Michelin, ale nikt nie odbierze mi – możliwe, że najpiękniejszej – kulinarnej przygody w życiu.

Przypomnijmy, że Malwinę można spotkać na co dzień w WATU przy ul. Świętopełka. Tam wielu torunian przychodzi na smaczne, domowe obiady. W menu nie może zabraknąć ziemniaków, schabowych, mielonych i klasycznych polskich surówek. W piątek

zawsze do wyboru jest także ryba. Serwowane tam zupy przypominają kuchnię naszych mam – smakiem i aromatem.

– Staramy się, żeby było to jedzenie klasycznie polskie i nawiązujące do przyzwyczajeń żywieniowych, które wynieśliśmy z naszych rodzinnych domów – mówi Malwina. – Wiele osób chwali nasze dania i pojawia się u nas kolejny raz. Mamy wielu stałych bywalców.

Na pytanie „Co wydarzy się w ostatnim odcinku programu, który zostanie wyemitowany na żywo?” Malwina odpowiada z uśmiechem:

– Tego nie mogę zdradzić. Decyzja o tym, które dwie osoby powalczą o wygraną w całym programie, zostanie przekazana widzom na samym początku tego odcinka. Zapraszam wszystkich przed telewizory. Zostałam nominowana, razem z Damianem, do odpadnięcia z show, ale ostateczna decyzja zależy od szefa Amaro. Wszystko w jego rękach.

W poprzednich edycjach Wojciech Modesta Amaro zawsze zaskakiwał uczestników czymś na koniec. Może okazać się, że Malwina Kurlenda programu nie wygra, a mimo to zostanie zaproszona na staż w jego atelier. Jedno jest pewne – torunianka już jest wielką wygraną tego programu, bo założyła czarną bluzę, co oznacza, że osiągnęła najwyższy poziom wtajemniczenia, który dostępny jest uczestnikom tego programu.

– Oglądajcie finał – mówi Malwina. – Będzie się działo.

Odcinek na żywo zostanie wyemitowany w telewizji Polsat już w najbliższy wtorek o godzinie 20.05.