Zadzwonił do ogólnopolskiej stacji telewizyjnej i poinformował, że popełni samobójstwo

Desperat, który postawił na nogi toruńską policję, był nietrzeźwy (fot. Łukasz Piecyk)

Wczoraj toruńscy policjanci odnaleźli i uratowali desperata, który zadzwonił na telefon dyżurny jednej z ogólnopolskich stacji telewizyjnych i groził, że popełni samobójstwo. Mężczyzna nie podał swoich danych i miejsca gdzie przebywa. Dzięki sprawnej wymianie informacji i doskonałemu rozpoznaniu funkcjonariusza, który kiedyś był dzielnicowym, desperat w porę trafił pod opiekę lekarzy.

Informację o zdarzeniu policja otrzymała około godz. 12:30. Dzwoniła kobieta dyżurująca przy jednym z telefonów ogólnopolskiej telewizji informacyjnej.

– Dzwoniąca relacjonowała, że przed chwilą zadzwonił do niej mężczyzna, który oświadczył, że jest z Torunia i chce popełnić samobójstwo – mówi st. sierż. Wojciech Chrostowski z toruńskiej policji. – Mężczyzna nie przedstawił się i nie powiedział gdzie dokładnie jest. Policjanci dysponowali jedynie jego numerem telefonu.

Oficer dyżurny zadzwonił na podany numer. Słuchawkę odebrał mężczyzna. Początkowo nie chciał się przedstawić. Twierdził, że chce popełnić samobójstwo i jest zdecydowany na ten krok. Mężczyzna podał tylko swoje imię.

– Przełomową informacją w sprawie okazało się nazwisko dzielnicowego, który, jak określił mężczyzna, wiele mu w życiu pomógł – dodaje Chrostowski. – Policjanci zareagowali błyskawicznie. Ustalenia personaliów mężczyzny i jego miejsca zamieszkania przebiegały wielotorowo, ale kluczową okazała się informacja o tym, jak mężczyzna ma na imię oraz, że zna policjanta, który kiedyś był jego dzielnicowym.

Były dzielnicowy a obecnie funkcjonariusz Wydziału Kryminalnego komisariatu na toruńskim Rubinkowie pomimo tego, że był na urlopie natychmiast włączył się w poszukiwania desperata. Dzięki doskonałej pamięci i znakomitemu rozpoznaniu terenu nad którym miał niegdyś pieczę wytypował kilku mężczyzn, którzy mogli pasować do poszukiwanej osoby.

–  Po wielu ustaleniach funkcjonariusze ostatecznie zweryfikowali wszystkie dane i ustalili obecne miejsce pobytu mężczyzny – podsumowuje st. sierż. Chrostowski. – Po wielu próbach mężczyzna odebrał w końcu telefon. W rozmowie oświadczył, że kiedy przyjadą policjanci to on podetnie sobie żyły. Były dzielnicowy w rozmowie odwiódł go od tego pomysłu.

Ostatecznie, kiedy policjanci pojawili się pod jego mieszkaniem mężczyzna otworzył drzwi. Szczęśliwie nie zdążył zrealizować wypowiadanych gróźb. Okazało się, że był nietrzeźwy. Trafił prosto pod opiekę lekarzy.