Zaginął w święta Bożego Narodzenia. Gdzie jest Marcin Tchorzewski?

Miłość do muzyki i malarstwa musi łączyć z często zmieniającymi się stanami emocjonalnymi. Czy to one są powodem zaginięcia „Czterasa” - toruńskiego rapera? (fot. nadesłane)

Rap robi od najmłodszych lat. Wielu twierdzi, że stworzył pierwszy skład hip-hopowy w mieście. Nagrał wiele utworów. Często nawijał w toruńskich knajpach. Z łatwością łączy słowa w pary. Talent ma jednak również do malarstwa. Tworzy nowatorskie obrazy i grafiki. W wielu z nich dominuje czerń.

Bywalcy Starego Miasta dobrze znają Marcina Tchorzewskiego. Szczególnie młode pokolenie, chociaż w tym roku mija mu 30. wiosen. Knajpy i sposób życia wybiera raczej underground’owy.

– „Czteras” od zawsze jest kojarzony z artystycznym światkiem Torunia – mówi Jakub Bryndal, freestylowiec i producent muzyczny, znajomy zaginionego muzyka. – Jest świetnym raperem, malarzem, grafikiem i rysownikiem. Zgrał mi kiedyś na twardy dysk rzeczy, której do tej pory stworzył. Wyszło tego ponad 2GB.

Każdy zna nieco inną ksywę toruńskiego rapera. Jedni mówią na niego „Czteras”, inni „Czwórka”, a jeszcze kolejni „Cztery”. Ostatni raz widziano go w nocy z 25 na 26 grudnia. Wychodził z „Desperado” przy ul. Kopernika. Był stałym bywalcem nocnych lokali. Lubił jednak również założyć na uszy słuchawki i przechadzać się samotnie po mieście. Muzyka porządkuje mu myśli. W dniu zaginięcia ubrany był w bordową bluzę bez kaptura i czapkę z daszkiem. Chłopak waży ok. 70 kilogramów, 178 centymetrów wzrostu, piwne oczy. Jest szczupłym, ciemnym szatynem.

Rap przełomu wieków

Początek jego artystycznej drogi sięga lat 90-tych.

– Miał z kolegami zespół Plaga Squad – mówi Jakub Bryndal. – W tej grupie występował „Zelo”, który teraz jest członkiem PTP – Północny Toruń Projekt. Z Czwartym Stanem Skupienia wydał nielegal pt. Nonkonformo. Razem próbowaliśmy coś ostatnimi czasy zrobić „studyjnie”. Na scenie wspólne występy były raczej spontaniczne. Jak byliśmy w tym samym czasie w jednym miejscu, to takie akcje się zdarzały.

Znajomi stworzyli wydarzenia na facebooku. Marcina Tchorzewskiego poszukuje już blisko 3 tysiące osób.

– Na początku stycznia docierały do nas sygnały, że ktoś go widywał w różnych miejscach – mówi Kamil Tchorzewski, brat zaginionego mężczyzny. – Problem polegał na tym, że nikt go wtedy nie zatrzymał, nie porozmawiał z nim i nie powiedział, żeby odezwał się do nas. Przecież wszyscy odchodzimy od zmysłów.

W połowie stycznia Sonia Poniatowska napisała na najbardziej znanym portalu społecznościowym, że widziała go w autobusie linii 15. Miał tego dnia (17 stycznia) wsiadać przy ul. Kraszewskiego z kolegą. Podobno był ubrany w czarną kurtkę z kapturem, ciemny plecak, zielone spodnie bojówki i czarne adidasy. Problem polega na tym, że informacja ta jest nie do zweryfikowania.

Jakiś czas od zaginięcia nieznajomy znalazł niedaleko stacji BP przy Szosie Bydgoskiej dokumenty zaginionego i jego odtwarzacz MP3. Rodzinie nie udało się go jednak odnaleźć w tej okolicy. Teraz są rozgoryczeni, że wiele osób robi z tej sprawy sensację. Nie chcą już rozmawiać z mediami. Chcieliby wiedzieć, co tak naprawdę się wydarzyło albo dzieje. Różne czasy są w tym kontekście nieprzypadkowe.

– Czwórka od zawsze robił wrażenie fascynata sztuki – mówi Arkadiusz Fordoński, doktorant na UMK, znajomy zaginionego rapera. – Niestety, odkąd go znam, towarzyszyło temu dostrzegalne już po chwili rozmowy uczucie zagubienia. Można było je także zaobserwować w kontakcie z jego sztuką. Zdeformowane ciała i nadmiar czerni sugerowały, że coś go trapi. Mam nadzieję, że się odnajdzie. Liczę na to, że po prostu chciał oderwać się od codzienności i gdzieś wyjechał.

Zniknął z radaru?

W podobnym tonie wypowiadają się także inni jego znajomi.

– Wielokrotnie znikał gdzieś „na jakiś czas z radaru” – mówi Damian, kolega Marcin Tchorzewskiego, student PWSFTViT w Łodzi. – Zawsze jednak później gdzieś się odnajdywał. Często podróżował po Polsce pociągami. Raczej nie zwracał uwagi na to czy ma bilet i pieniądze, żeby gdzieś się udać. Kręciłem o nim amatorski film. To postać nieodgadniona i bardzo wielowymiarowa. Wierzę, że się odnajdzie.

O ciekawej sprawie na kilka dni przed zaginięciem wspomina inny znajomy rapera.

– Zawsze chciałem kupić jego obraz – mówi Łukasz, który wiele razy „imprezował” z „Czwórką”. – Jakoś tak nigdy się nie składało. Około 20 czy 21 grudnia dzwonił do mnie z pytaniem, czy w końcu coś kupię. Mieliśmy się spotkać przed Sylwestrem. Teraz biję się z myślami, czy to ma jakiś związek z jego zaginięciem. Może potrzebował pieniędzy?

Niepotwierdzone wpisy w Internecie sugerowałyby, że ktoś mógł widzieć „Czterasa” w pociągu na trasie Toruń Główny- Poznań Główny. Toruńscy policjanci na bieżąco weryfikują wszystkie informacje. Są w stałym kontakcie z rodziną znajomego. Dotychczasowe działania operacyjne jednak nie przyniosły rezultatu. Na kontakt od osób, które widziałyby Marcin Tchorzewskiego albo wiedzą coś o jego losie czeka jego brat pod numerem telefonu 535126428.

– Znajdzie się – mówi kolega Łukasz. – Każdy, szczególnie osoba o takiej wrażliwości, czasami potrzebuje być sam ze sobą albo zmienić środowisko. Oby tylko nie popadł w towarzystwo, które nie będzie dla niego przychylne. Jeszcze ma milion wersów do zaśpiewania i wiele obrazów do namalowania. Na pewno kupię je od niego.