ZGM przyznał lokal pogorzelcom z Chłopickiego. Do remontu

- Nie chcieli założyć piecyka gazowego, bo instalacja była tak nieszczelna, że groziło wybuchem - żali się pani Cecylia (fot. Tomasz Więcławski)

W październikowym pożarze stracili świeżo wyremontowane mieszkanie przy Chłopickiego. Zakład Gospodarki Mieszkaniowej przyznał im inny lokal. Znowu do remontu…

Przy ulicy Żeglarskiej szukali spokoju. Trauma po pożarze i śmierci dwójki sąsiadów nie odpuszcza. Starają się normalnie żyć, ale miasto nie stwarza im do tego warunków.

– Próbuję umówić się z szanownym prezydentem tego miasta, ale to nie lada sztuka – mówi rozżalona Cecylia Rutkowska, użytkująca od wielu lat lokale Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej. – Odsyłają mnie od urzędnika do urzędnika, a każdy zasłania się, że nie ma kompetencji w sprawie. A ja chcę się tylko dowiedzieć, kto wypłaci mi odszkodowanie za stratę mieszkania przy ul. Chłopickiego. Przecież tam córka „władowała” kilkadziesiąt tysięcy. Nikt nie jest winny tamtej tragedii?

Córka Cecylii nie poddała się jednak i starała uzdatnić mieszkanie, które otrzymała z mamą i mężem przy ul. Żeglarskiej.

– Jeden syf tutaj był – mówi młoda kobieta. – Nie chcieli założyć piecyka gazowego, bo instalacja była tak nieszczelna, że groziło wybuchem. Przewalczyliśmy jednak taki w łazience, bo jak się myć zimą?

Materiały, które dostali na remont mieszkania od miasta, regipsy, trochę zaprawy, były kroplą w morzu potrzeb. Na remont wydali już 44 tys. zł.

– Dalej pozostaje nam kuchnia i łazienka do remontu, ale nie mamy na to już pieniędzy – mówi Cecylia Rutkowska. – Ile można się zapożyczać? Córka na remonty mieszkań przyznawanych przez ZGM wydała już ponad 100 tysięcy złotych. Z czego to oddać? Pomijam już fakt, że lokale te nie są w żadnej części jej. Jak każą się nam stąd wyprowadzić znów na Chłopickiego, to przykuję się do kaloryfera.

Cecylia Rutkowska często i w różnym towarzystwie wyraża głośno opinię, potwierdzoną – co podkreśla – doświadczeniem jej rodziny, która brzmi jak poważny zarzut:

– Miasto wyznaje politykę, że najlepiej niech ludzie sami remontują – mówi Rutkowska. – Przecież wiele osób, mających jakiekolwiek pieniądze, chce godnie żyć. Potem się ich przeniesie, a mieszkanie zostanie w dużo lepszym stanie niż na początku…

Komentarz ZGM-u (pisownia oryginalna)

Bohaterka pana artykułu przy ul. Chłopickiego zamieszkiwała w 2-pokojowym lokalu z kuchnią, łazienką i przedpokojem o powierzchni 46,54 m2. Z kolei na ul. Żeglarskiej otrzymała mieszkanie 3-pokojowe z kuchnią, łazienką i przedpokojem o powierzchni 85,11 m2. Ponadto pamiętajmy, że w związku z pożarem, za zaproponowany lokal zamienny – lokatorka opłaca znacznie niższy czynsz, a umowa najmu zawarta jest na okres 1 roku. Po jej zakończeniu najemczyni może powrócić do wyremontowanego lokalu przy ul. Chłopickiego lub wystąpić do nas z wnioskiem o zawarcie umowy najmu na czas nieoznaczony na lokal przy ul. Żeglarskiej.
Podkreślam również, że ZGM nie tylko dokonał zakupu materiałów budowlanych, ale także zakupił i wymienił termę oraz instalację gazową w mieszkaniu. W naszej ocenie zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy, aby pomóc mieszkance po pożarze. Ponadto podkreślam, że nikogo nie zmuszaliśmy do przejęcia zaproponowanych lokali zamiennych i jej wybór był całkowicie.

Karolina Wojciechowska
Rzecznik prasowy ZGM w Toruniu