Zośka Papużanka: Chciałam napisać opowiadania. Napisałam opowiadania

(fot. Adam Golec)

Piszę o tym, co wydaje mi się, że znam najlepiej, a jednak im bardziej w to wchodzę, tym więcej widzę zagadek, tym więcej sfer, w których poruszam się jak w ciemnościach” – mówi Zośka Papużanka w rozmowie z Piotrem Gajdowskim. Pisarka będzie gościem Toruńskiego Festiwalu Książki.

Ma pani na koncie dwie powieści, bardzo dobrze przyjęte przez krytyków, nominowane do ważnych nagród. „Świat dla ciebie zrobiłem” to pierwszy tom opowiadań. Skąd się wziął? Czy chciała pani spróbować nowej formy, czy też to ten przypadek, gdy – jak złośliwie twierdzą niektórzy – o wydaniu zbioru zadecydowała marketingowa potrzeba „przypomnienia się” czytelnikowi w momencie, gdy jeszcze nie ma powieści?

Chciałam napisać opowiadania. Napisałam opowiadania. Bardzo opowiadania lubię jako czytelniczka i bardzo dobrze mi się je pisało. A pisane były w większości między obiema powieściami, wydane zaś nieco ponad rok po „Onym” – nie musiałam się chyba więc jeszcze nikomu przypominać. Spełniłam swoją własną potrzebę odnalezienia się i sprawdzenia w nowym gatunku, który bardzo wysoko cenię. Wartość utworu literackiego nie leży dla mnie w jego długości. Czy można powiedzieć, że haiku jest mniej warte od sonetu, a ten z kolei od poematu?

Opowiadaniom jednak trudno przebić się na rynku. Wydawcy – jeśli już (niechętnie) biorą tom opowiadań – to oczekują, że będzie podparty głośnym nazwiskiem, które go sprzeda. Ponoć czytelnicy chcą dziś przede wszystkim grubych powieści.

Wielu ludzi przyznaje się wprost do tego, że opowiadań nie lubi. Ja sama chętniej wracam do tomu opowiadań, z którego mogę coś wybrać, niż do grubej powieści. Nie umiem wyrokować, jakie będą dalsze losy opowiadania – chociaż ta forma ma już poświęcony tylko jej międzynarodowy festiwal, a Nagroda Nobla dla Alice Munro wskazuje, że można całe życie pisać opowiadania i się tym nie znudzić.

O Munro mówi się, że jej opowiadania są bardziej gęste niż niejedna powieść. Z drugiej strony ta forma daje natychmiast niejako pełny wgląd w historię.

Mam choleryczną naturę i uwielbiam widzieć szybko efekty moich działań – dlatego też opowiadanie sprawia mi frajdę, bo wystarczy mu kilka dni. Całość jest w głowie i koniec widać. To przyjemne. Przyjemne w procesie pisania. Opowiadanie ma ponadto tę zaletę – w moim mniemaniu to zaleta – że niewielki wycinek świata, jego skrawek, na który w opowiadaniu ledwie jest czas, pozostawia tyle dróg wyjścia, tyle niedopowiedzeń, tyle możliwości daje czytelnikowi. Zadziwiające jest to, że w tym dość skodyfikowanym gatunku aż tyle jest miejsca na wolność – dla tego, kto czyta. Rozumiem i biorę pod uwagę fakt, że są czytelnicy, którzy tego nie lubią, którzy wolą, żeby pisarz dał im więcej, żeby świat był kompletny. Ja lubię sam proces stwarzania świata, lubię w prozie tajemnicę, niedopowiedzenie, brak rozwiązania; lubię, gdy słowo mnie oszuka i zwiedzie.

Spotkałem opowiadanie, tylko ktoś je musi teraz tak napisać” – czytamy w jednym z tekstów.

Właściwie od razu wiem, że temat, który przychodzi, jest tematem na opowiadanie, nie na powieść. I odwrotnie. Impuls jest z zewnątrz; ludzie sami, nawet nieproszeni, przynoszą swoje historie, historie same przychodzą i trzeba mieć tylko trochę wolnego czasu i kartkę. Podsłuchuję, staram się zapamiętać obraz, kolor; wspomniane opowiadanie jest relacją mojego męża z jego spotkania z opowiadaniem – ja byłam tylko jego ręką.

Z czułością, choć nie nazbyt sentymentalnie, pisze pani o miłości matki do ociężałego umysłowo syna w „Onym”. Z kolei debiutancka „Szopka” uderza bezkompromisowością w opisie dysfunkcyjnej rodziny. Także spora część opowiadań z tomu „Świat dla ciebie zrobiłem” dotyka relacji rodzinnych. To dla pani centralny temat?

Interesują mnie relacje międzyludzkie. A rodzina jest dla nich terytorium szczególnym, ponieważ te relacje budowane są latami i każda z nich wypływa z czegoś, czego możemy być mniej lub bardziej świadomi, a co tkwi między nami i każe nam być takimi, jakimi jesteśmy, albo się rozpoznać i zmienić. Piszę o tym, co wydaje mi się, że znam najlepiej, a jednak im bardziej w to wchodzę, tym więcej widzę zagadek, tym więcej sfer, w których poruszam się jak w ciemnościach. Niczego nie ma na świecie bardziej pięknego i brzydkiego – niż człowiek i to, jaki jest z innymi i z sobą samym.

Spotkanie z pisarką odbędzie się 9 czerwca o godz. 19 w Dworze Artusa. Szczegółowe informacje o wszystkich wydarzeniach w trakcie Toruńskiego Festiwalu Książki znajdują się na stronie http://torunskifestiwalksiazki.pl